Your browser is a bit unusual and some website features may not work properly.

We recommend checking your settings and enabling cookies.

Henryk Sulewski - main photo

Henia zaatakował chłoniak Burkitta – jeden z najgroźniejszych NOWOTWORÓW na świecie❗️Pomóż❗️

Fundraiser goal: Leczenie i stała rehabilitacja, leczenie stomatologiczne

Fundraiser organizer:
Henryk Sulewski, 9 years old
Gdynia
Chłoniak Burkitta III stopnia, niedrożność porażenna i niedrożność jelit, stan po laparotomii, anomalia Hegemana, hipotonia uogólniona, skolioza, koślawość stóp
Starts on: 23 April 2026
Ends on: 23 July 2026
PLN 32,842(44.1%)
Still needed: PLN 41,627
DonateDonated by 957 people
Donate via text
Phone number
75365
Text
0958256
Cost PLN 6.15 gross (including VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-Mobile

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Purpose of 1.5% of tax0958256 Henryk

Recurring donation

Regular support provides Henryk a sense of security and help in a difficult situation, also after the end of the fundraiser.
Learn more about Recurring Donations
Donate conveniently via:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Your Recurring Donations may appear here.

Donate every month

Fundraiser goal: Leczenie i stała rehabilitacja, leczenie stomatologiczne

Fundraiser organizer:
Henryk Sulewski, 9 years old
Gdynia
Chłoniak Burkitta III stopnia, niedrożność porażenna i niedrożność jelit, stan po laparotomii, anomalia Hegemana, hipotonia uogólniona, skolioza, koślawość stóp
Starts on: 23 April 2026
Ends on: 23 July 2026

Fundraiser description

Nasz synek Henio miał tylko 8 lat, gdy zdiagnozowano u niego jeden z najbardziej agresywnych nowotworów świata – chłoniaka Burkitta. Potrafi on podwoić swoją objętość w ciągu jednej doby, a nieleczony zabija w kilka tygodni. Choroba wdarła się w życie naszego syna nagle i zamieniła jego dzieciństwo w walkę o przetrwanie. A nasz Henio już od pierwszych chwil życia i tak miał pod górę...

Przyszedł na świat jako wcześniak w 31. tygodniu ciąży. Od samego początku walczy z hipotonią, astmą, niedoborem XII czynnika krzepnięcia (Hagemana), skoliozą, koślawością stóp i problemami z mową. Mimo to nigdy się nie poddawał. Był zawsze uśmiechnięty. Dzielnie znosił liczne terapie i rehabilitację, bo wiedział, że są ważne.

Henryk Sulewski

Prawdziwy koszmar zaczął się w październiku 2025 roku, kiedy Henio był akurat w trakcie intensywnego turnusu rehabilitacyjnego. Nagle obudził się z bólu i krzyczał, żeby zabrać go do szpitala, ale chwilę później zachowywał zupełnie normalnie. Intuicja podpowiadała nam, że trzeba zgłębić temat, więc 11 października odbyło się badanie USG. Wynik był niejasny, ale widać było rozlane, naciekające zmiany. Potem wykonano tomografię, która skończyła się dramatem – kontrast wylał się do ręki, która spuchła do granic możliwości. A Henio nawet nie zapłakał. Zacisnął zęby jak zawsze. Nie padła jednak ostateczna diagnoza.

3 dni później rozpętało się piekło. Nasz synek zaczął wymiotować na zielono, pojawiła się niedrożność układu pokarmowego. Diagnoza: wgłobienie jelita. Henio został natychmiast przewieziony karetką do szpitala, gdzie przeszedł operację ratującą życie. Miała trwać godzinę, a trwała cztery. Jelito było martwe. Sytuacja była tak tragiczna, że konieczne było otwarcie jamy brzusznej i usunięcie martwicy. 2 centymetry – tyle dzieliło Henia od stomii. Udało się, ale to był dopiero początek koszmaru.

Henryk Sulewski

Po 10 dniach mieliśmy wracać do domu, ale zatrzymał nas wynik histopatologii. To wtedy dowiedzieliśmy się, z czym walczymy. Bardzo złośliwy nowotwór. Chłoniak Burkitta. Nie mogliśmy w to uwierzyć, wcześniej o nowotworach słyszeliśmy tylko z opowieści. Nasz świat się zatrzymał. Trafiliśmy do szpitala w Gdańsku, gdzie na Henia czekała chemia ratunkowa. Lekarze powiedzieli wprost, gdybyśmy przyjechali tydzień później, nasz syn by nie przeżył.

Henio przeszedł 6 cykli intensywnej chemioterapii i immunoterapii. Pierwszą dawkę otrzymał w nocy. Musiałam go pilnować, żeby silna, wyniszczająca chemia nie rozlała się, jak wcześniej kontrast. To skończyłoby się amputacją. Później na szczęście założono mu cewnik. Był moment, kiedy Henio tak cierpiał z bólu, że nawet dotyk skarpetek był nie do zniesienia. Krzyczał, płakał, nie chciał wstać z łóżka… a my patrzyliśmy na to bezsilni, z rozdartymi sercami.

Henryk Sulewski

Pobyt na onkologii bardzo zmienił Henia – dojrzał szybciej niż powinien. Pewnego dnia powiedział nam, że chce zgolić głowę, że to już ten czas. Nauczył się nawet swojego numeru PESEL i sam podawał go pielęgniarkom. Rozmawiał z innymi dziećmi o nowotworach i chemii, wspierał je, jakby sam był dorosły… Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy razem na oddziale – całą rodziną. Próbowaliśmy stworzyć namiastkę domu w miejscu, gdzie dzieci przeżywają największy koszmar w życiu.

Henryk Sulewski

Dziś nasz dzielny Henio czuje się lepiej, a nowotwór jest w remisji! To brzmi jak cud, ale to nie koniec walki. Jego ciało jest wyniszczone. Każde wkłucie to ogromna trauma, każda blizna ciągnie i boli. Nasz syn potrzebuje stałej, intensywnej rehabilitacji, turnusów, terapii i wsparcia wielu specjalistów, żeby znów stanąć na nogi. Regularnie jeździmy także na kontrolne badania, by w razie wznowy, zareagować na czas. Nasze życie to radość przeplatana strachem.

Z całego serca prosimy, pomóżcie nam zawalczyć o przyszłość naszego dziecka. O to, by piekło onkologii było już tylko wspomnieniem. By Henio mógł w końcu po prostu być szczęśliwym dzieckiem. Dziękujemy za każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo. To wiele dla nas znaczy.

Anna i Józef, rodzice Henia

Henryk Sulewski

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Renata Baraniecka
    PLN 2
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 5