
Ratownicy musieli dostać się do mieszkania❗️Proszę, pomóż mojej mamie❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt rehabilitacyjny
Fundraiser description
Moja mama, kiedyś pełna energii, pracująca zawodowo, kochająca babcia i mama nagle doznała rozległego udaru niedokrwiennego mózgu
Zaczęło się od tego, że w dniu moich urodzin, 23 marca 2026, zdziwił mnie brak telefonu. Mama zawsze pamiętała o czyichś urodzinach, zawsze zadzwoniła z życzeniami. Myślałam, że może jest zajęta, może nie ma czasu po pracy albo jest zmęczona. Ale nawet dzień, potem dwa, nie było z nią kontaktu, nie odbierała telefonu.
W końcu mój mąż pojechał sprawdzić, co się dzieje. Wołał, stukał, ale nie było odzewu. Tylko szczekanie psów, światło w pokoju i włączony telewizor. Kiedy sytuacja długo się nie zmieniała, zadzwoniliśmy po karetkę.
Służby dostały się do domu i to, co tam zobaczyli, znam z opowieści męża. Mama siedziała na środku pokoju, na dywanie. Zdezorientowała, przytomna, ale mało kontaktowa. Była odwodniona, miała opuchniętą rękę i nogę. Nie stwierdzono wtedy udaru, mama odmówiła też zabrania do szpitala. Dlatego ratownicy mogli jedynie upewnić się, że nic nie zagraża jej życiu i zalecić obserwację.

Ale sytuacja się nie zmieniła. Następnego dnia mam wciąż leżała na łóżku, tam, gdzie ją zostawiliśmy poprzedniego dnia. Telewizor wciąż grał, chyba nawet na tym samym kanale. Wszystko wokół wskazywało na to, że mama nie wstała z łóżka ani razu, nawet żeby wypuścić swoje pieski.
Kiwała głową, był znikomy kontakt, ale czuła się źle, nawet obrócenie na plecy wymagało wręcz nieludzkiego wysiłku. Wtedy wiedzieliśmy, że nie ma na co czekać. Kolejny telefon na pogotowie, tym razem udało się ją przekonać, by pojechała do szpitala.
SOR, badania krwi, tomografia… Cały pakiet procedur w końcu wykazał rozległy udar. Nie byłam w stanie udźwignąć tej informacji. Czułam, jakby cały świat się zawalił. Nie mogłam przestać płakać na myśl, że moją mamę spotkało coś tak okropnego... Na szczęście mój mąż był obok.
Mama trafiła na oddział udarowy. Podjęła rehabilitację ręki i nogi, ma afazję mieszaną i jest z nią utrudniony kontakt, ale wciąż nie wiemy, jakie dokładnie spustoszenie udar wyrządził w jej mózgu. Wiemy, że nasza codzienność bardzo się teraz zmieni. Mama wymaga teraz całodobowej opieki i pomocy.
Chcemy, żeby mama kontynuowała rehabilitację w domu, w komfortowych warunkach, ale koszty całodobowej opieki, rehabilitacji, leków i wszystkiego, co wiąże się z powrotem do zdrowia, przekracza nasze możliwości. Stąd decyzja o zbiórce. Każdy gest pomoże nam zadbać o mamę, o jej komfort i leczenie.
Maja, córka