
Jaś – nasz mały, a zarazem wielki Wojownik... Pomóż mu w walce o zdrowie i życie❗️
Fundraiser goal: Kontynuacja leczenia i rehabilitacji Jasia
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
1 monthly supporterYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymoushas been supporting for a year and 5 months
Fundraiser goal: Kontynuacja leczenia i rehabilitacji Jasia
Fundraiser description
Jaś - nasz synek - jest dla nas prawdziwym bohaterem. W styczniu skończył 2 latka, ale jego ciężką historią można by obdarzyć kilku dorosłych… Mierzył się i nadal mierzy z trudnościami, których nie powinno znać żadne dziecko.
Syn jest skrajnym wcześniakiem. Przyszedł na świat dużo wcześniej, niż powinien – już w 28. tygodniu ciąży… Urodził się z wrodzoną wadą przełyku – atrezją, polegająca na niewykształceniu się jego części… Brakowało u niego aż 5 centymentrów przełyku! Już od swoich pierwszych chwil nasze 1245 gramów szczęścia - bo tylko tyle ważył Jaś w momencie narodzin - rozpoczęło bardzo nierówną i ciężką walkę o własne życie...

Jaś musiał przejść aż 3 bardzo ciężkie operacje, aby zespolić ze sobą niezrośnięte fragmenty przełyku… Podczas jednej z nich doszło do zakażenia sepsą... Syn dostał martwicy jelit, wyłoniono mu stomię, z którą żył aż do maja zeszłego roku. Przeszedł też wylew krwi do mózgu III stopnia. Pierwsze miesiące życia Jasia to szpital, buczenie urządzeń na OIOM-ie i ciągły lęk. Synek był w bardzo ciężkim stanie, utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, a kilka momentów było naprawdę krytycznych… Byliśmy obok, wpatrując się w szpitalne monitory i modląc się tylko o jedno - aby nasz mały synek został z nami.
Jaś wykazał się ogromną siłą i wygrał walkę o życie. Ta siła zadziwia nas do dziś… Niestety ciężki start i zbyt wczesne przyjście na świat spowodowały ogromne komplikacje. Byliśmy pewni, że damy sobie radę sami, miestety dziesiątki wizyt u lekarzy, setki kilometrów podróży do szpitali, tysiące godzin rehabilitacji uświadomiły nam, ile jeszcze przed nami…
W 2024 roku, tuż przed Wigilią, po raz pierwszy poprosiliśmy o pomoc dla Jasia. Serdecznie dziękujemy za każdy gest wsparcia i każdą dobrą myśl. Dzięki Wam Jaś jest intensywnie rehabilitowany – każdego dnia, znajduje się też pod opieką lekarzy wielu specjalizacji. Dziś Jaś ma 2 latka, sam siedzi, raczkuje i wstaje – każdy taki krok to dla nas ogromna wygrana.

Z czym teraz się zmagamy? Jaś choruje na padaczkę - 3 miesiące spędziliśmy na oddziale neurologii, walcząc z codziennymi napadami. Przyjmuje leki przeciwpadaczkowe, które teraz działają, ale nie wiemy, co będzie w przyszłości. Wciąż nie wiadomo też, ile dokładnie widzi. Najprawdopodobniej dalej niż metr dostrzega światło... Lekarze dają nadzieję, że może być lepiej, ale wymaga to wielu godzin intensywnej pracy i terapii… Synka czeka na pewno operacja oczu z powodu oczopląsu i zeza, a w przyszłości - kolejne operacje poszerzania przełyku.
Jaś ma również duże potrzeby logopedyczne. Nadal nie je łyżeczką, nie radzi sobie z cząstkami pokarmów, słabo przybiera na wadze… Niestety pojawił się też ogromny problem - synek nie ma w ogóle szkliwa na ząbkach ani na zawiązkach zębów. To najprawdopodobniej skutek wcześniactwa albo przyjmowanych leków… Niestety prawdopodobnie konieczne będzie usunięcie ząbków…
Musimy też zadbać o rozwój intelektualny Jasia. Walczymy o każdy postęp, każdą umiejętność, która dla innych dzieci przychodzi naturalnie… Zaczynamy także korzystać z komunikacji alternatywnej i bardzo wierzymy, że synek jeszcze zacznie mówić.
Niestety, dzieci takie jak Jaś wymagają specjalistycznej opieki, która jest możliwa tylko w wybranych ośrodkach w Polsce… Jesteśmy z Poznania, ale Jaś musi być leczony m.in. w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Dla naszego synka oznacza to nieustanne wizyty, terapie i podróże po całej Polsce. Dla nas – walkę o każdy dzień i ogromne koszty, którym coraz trudniej sprostać.

Przed nami ogrom pracy. Wiemy, że to walka, która potrwa nie miesiące, lecz lata. Po 1,5 roku środki z pierwszej zbiórki powoli się kończą… Koszty leczenia i rehabilitacji są ogromne, naprawdę aż przerażają. Jeszcze bardziej przeraża nas myśl, że z powodu braku pieniędzy nie będziemy mogli pomóc własnemu dziecku…
Kochamy naszego syna nad życia i naprawdę zrobimy dla niego wszystko. Jaś to wspaniały, pogodny i dzielny chłopiec, który często się śmieje, uwielbia muzykę i dźwięki. Warto o niego walczyć. Nasz Mały, Wielki Wojownik wiele razy udowodnił nam, że cuda się zdarzają, tylko czasami potrzeba na nie poczekać i przede wszystkim wierzyć…
Jeśli zechcesz nas wesprzeć, w imieniu Jasia i swoim - dziękujemy z całego serca.
Rodzice Jasia - Asia i Piotr