
Karolinka walczy z rzadkim, złośliwym nowotworem❗️PILNE 🚨
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pomoc w trudnej sytuacji
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pomoc w trudnej sytuacji
Fundraiser description
Moja 10-letnia córka 1 stycznia 2024 trafiła na ostry dyżur z wymiotami i bólem głowy. Lekarze robili różne badania, szukając przyczyny. W najgorszych snach nie spodziewałam się, że już za chwilę Karolinka będzie musiała stoczyć walkę o własne życie!
4 stycznia dostaliśmy wynik tomografu, który opisał guz przy przysadce mózgowej. W jednej chwili cały nasz świat się zawalił… Zostałyśmy karetką przewiezione do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie wykonano rezonans i biopsję. Diagnoza była druzgocąca – mięsak przy przysadce mózgowej. Lekarze byli zdziwieni umiejscowieniem nowotworu. Jest bardzo nietypowe i ciężko określić, jakie są szanse na wyzdrowienie Karolinki.
Niezwłocznie wdrożono ostre leczenie chemioterapią, które wycieńczyło dziecko tak bardzo, że przez trzy tygodnie nie była w stanie nic zjeść, ani wypić. Karolinka była dokarmiana dożylnie. Ponad miesiąc spędziłyśmy w szpitalu, a ja patrzyłam, jak moja córeczka jest coraz słabsza. Serce rodzice pęka, gdy widzi, jak dziecko cierpi…

Wyszłyśmy ze szpitala zaledwie na sześć dni i trzeba było wracać na kolejną chemię. Skutki uboczne leczenia były przerażające: zerowa odporność, złe wyniki morfologii – konieczne było przetaczanie krwi. Stany zapalne w buzi były tak duże, że córka nie była w stanie nawet mówić. A za chwilę rozpoczynała się następna dawka wycieńczającej chemioterapii…
Po trzeciej dawce wykonano rezonans kontrolny. Nie mogliśmy w to uwierzyć… Okazało się, że leczenie nie działa! Guz się nie zmniejszył, dodatkowo nastąpiło zwężenie tętnicy szyjnej. Pojawiło się widmo operacji, której do tej pory lekarze chcieli uniknąć z powodu ogromnego ryzyka. Przyszły również badania genetyczne guza, a wraz z nimi kolejne tragiczne informacje… Zidentyfikowano spindle cell Rhabdomyosarcoma z fuzją genów TFCP2. Jest to bardzo rzadki przypadek.

Profesor neurochirurgii stwierdził, że zabieg usunięcia guza spowoduje poważne okaleczenie. Przewidywane skutki to utrata wzroku, słuchu i paraliż połowiczny twarzy… Zdecydowano, że operacja zostanie przeprowadzona dopiero wtedy, gdy tętnica zupełnie straci drożność. Tymczasem skierowano nas na protonoterapię, która ma trwać 6 tygodni. Równocześnie Karolinka otrzymuje nową chemię. Nie wiemy co dalej, jesteśmy bezradni… Nie wiadomo, jakie będą rezultaty, pozostaje tylko mieć nadzieję, że stosowane leczenie przyniesie pożądane efekty.
Musiałam zrezygnować z pracy – nie wyobrażam sobie w takich chwilach nie czuwać przy mojej córeczce. W aktualnej sytuacji pensja męża nie wystarcza na przeżycie – w domu została jeszcze trójka rodzeństwa Karolinki. Codzienne opłaty, rachunki, wyżywienie, leki, dojazdy do szpitala zaczynają nas przerastać. Co noc spędza mi to sen z powiek… Dlatego zdecydowałam się zwrócić o pomoc. Każda wpłata to dla nas ogromne wsparcie.
Mama Karolinki