

W wypadku straciłem nogę, rękę i niemal straciłem życie❗️Chciałem mieć tylko własny dom, by w końcu poczuć się bezpiecznie...
Fundraiser goal: Remont dachu, leczenie i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Remont dachu, leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Piszę do Was w imieniu mojego ukochanego wujka. Kazimierz po ponad 70 latach w końcu ma swoje miejsce na ziemi. Dom, który z takim trudem wykupił… Dom, o którym mówi: „to moje wszystko”. A teraz ten dom umiera.
Z dachu leci woda, belki gniją, ściany pękają. Każdy deszcz, każdy podmuch wiatru to dla niego strach, że już jutro nie będzie miał gdzie mieszkać, że dom się zawali i nie pozostanie już nic. A wujek… nie ma już siły walczyć sam.

40 lat temu pracował ciężko w PGR-ze. Traktory, kombajny… każdy dzień to było ryzyko, aż w końcu się spełniło. Maszyna złapała wujka za rękę i zaczęła wciągać… W panice rzucił się do zbiornika. Efekt? Ramię zmiażdżone. Noga wkręcona w żmijkę. Ból, krew, krzyk.
W szpitalu nawet nie pytali. Amputacja ręki i nogi. Lekarze powiedzieli jedno: „To cud, że pan przeżył”. Nie poddał się. Poszedł na rentę, dorabiał, potem przyszła emerytura. I zawsze wierzył, że jakoś da radę.
W 2016 roku wujek jechał odpocząć nad wodę po pracy jako stróż. Nagle poczuł ból w piersi. Nigdy takiego nie miał, ale był niedaleko leśnej drogi. Sam. Zadzwonił po karetkę, ale ratownicy nie mogli go znaleźć – „Proszę tylko nie zasypiać…” – powtarzała pani przez telefon.

200 metrów. Każdy krok jak walka o życie. Ostry zawał serca. Wujek przeżył. Znowu. Kolejny cud. Ale od tamtej pory jest coraz słabszy. A najbardziej martwi… się domem. Wujek marzył, że w końcu będzie u siebie, aż w końcu mógł wykupić budynek, w którym mieszkał. Że usiądzie na ganku razem ze swoim psem, zaparzy herbatę i w końcu odpocznie od tułaczki, od życia pełnego bólu.
Ale kiedy pierwszy raz wszedł na strych… zobaczył, jak dach przecieka z każdej strony. Belki się zapadają. Stropy nie wiadomo jak jeszcze się trzymają. Za dużo na jedną osobę. Za dużo na człowieka bez ręki i nogi. A jednak wujek próbował. Bo to jest jego dom.
– „Co zrobię, jak się dół zawali?” – pyta często ze łzami w oczach. Nie umiem odpowiedzieć.

Dlatego wziąłem go do siebie na noce. Pilnuję leków. Pomagam, ile mogę. Ale remont? To koszt, na który nie mam szans. Wujek udowodnił, że potrafi przetrwać wiele. Przetrwał tragedię w pracy. Przetrwał tułaczkę po różnych mieszkaniach. Przetrwał zawał w środku lasu. Ale bez nas nie przetrwa utraty własnego domu.
Pomóżmy mu wreszcie poczuć bezpieczeństwo. Poczuć, że świat jeszcze o nim pamięta. Spać spokojnie. Spędzić resztę życia pod własnym, bezpiecznym dachem. Nie w ruinie, nie w strachu. Każda złotówka to dla niego cegła nadziei. Z całego serca proszę – pomóżcie mojemu wujkowi.
Radek
