Fundraiser finished
Kuba Jeżewski - main photo

Kubuś z bólu nie płakał - on z bólu umierał! Powstrzymajmy cierpienie maleńkiego dziecka!

Fundraiser goal: badania i półroczne leczenie naturalne ratujące zdrowie Kubusia

The fundraiser includes alternative therapy

Kuba Jeżewski, 10 years old
Warszawa, mazowieckie
Zespół Bainbridge'a-Ropers'a
Starts on: 26 March 2019
Ends on: 3 June 2019
PLN 29,856(100%)
Donated by 416 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0086181 Kuba

Fundraiser goal: badania i półroczne leczenie naturalne ratujące zdrowie Kubusia

The fundraiser includes alternative therapy

Kuba Jeżewski, 10 years old
Warszawa, mazowieckie
Zespół Bainbridge'a-Ropers'a
Starts on: 26 March 2019
Ends on: 3 June 2019

Fundraiser result

Od lutego 2019 roku nasz synek jest pod kuratelą kliniki w USA. Dzięki Waszej pomocy udało nam się opłacić leczenia i chcielibyśmy z radością pochwalić się jego postępami.

Do momentu rozpoczęcia leczenia jeden posiłek Kuby trwał 3 godziny dziennie. Przez tyle trzeba było go karmić. Rekord to prawie 8 godzin… Przez tyle czasu jadł i wymiotował, na przemian.

Teraz Kuba zjada posiłki bez problemu! Karmienie trwa do pół godziny… Zaczął nawet podkradać jedzenie dzieciom w przedszkolu, a w domu zabierać je nam z talerza. Do lutego jedzenie wywoływało w nim ogromny ból i strach. Unikał go jak ognia, a teraz sam sięga po parówki, bułki, czekoladki – wszystko, co jest na talerzu.

Na początku leczenia przybrał ponad 3 kg (wcześniej przez ponad 1,5 roku ważył 9,7 kg). Teraz nie ma już tak gwałtownego przyrostu wagi, bo Kubuś dużo się rusza; dziś waży około 14 kg. Widzimy bardzo dużo postępów w zachowaniu synka. Kubuś zaczął czuć, że ma mokrą pieluszkę i sam się rozbiera, by ją zdjąć. Potrafi otwierać sobie wszystkie szafki i wyciągać to, co to interesuje (garnki, pojemniki, pokrywki). Zaczął chodzić, przytrzymując się mebli. Wstaje przy stole i wchodzi na krzesło, żeby dostać się na blat. Zdejmowałam już go z blatu kuchennego i parapetu. Bez najmniejszych problemów obsługuje pilota UPC i dekoder, kiedy chowamy pilota. Zaczął mówić pojedyncze słowa jak baba, data, tata, daj, uje, nie. Raz powiedział to najpiękniejsze słowo - mama. To wszystko to dla nas ogromna nowość.

Kuba Jeżewski

Kubuś ma 4 lata, pierwsze 3 spędził głównie w szpitalach. Cierpiał… Momentami, kiedy było dobrze, widać było błysk łobuzerstwa w jego oku… Teraz widzimy go cały czas. To leczenie dało nam zupełnie inne życie. Nie wstaję już, bojąc się, że Kubuś dostanie ataku bólu… Kuba z każdym dniem robi tak niesamowite postępy, że rehabilitanci i wychowawcy są w szoku. 

Dużo jeszcze przez nami, ale to, co już obserwujemy, daje nam nadzieję, że Kubą ma szansę żyć - choć niesamodzielnie, bo niepełnosprawność jest wpisana w zespól Bainbridge - Ropers, to bez bólu, co jest dla nas najważniejsze na świecie.

Z całego serca chcieliśmy podziękować wszystkim Darczyńcom, którzy tak hojnie wsparli nas podczas zbiórki na pierwszym etap leczenia Kubusia. To dzięki Wam Kuba od miesięcy żyje bez bólu, jest coraz silniejszy, rozwija się w zaskakującym tempie, co tylko utwierdza nas w przekonaniu, że to niedziałający układ pokarmowy był przyczyną jego ograniczeń. Zdajemy sobie sprawę, że leczeniem nie da się naprawić wadliwego genu, ale jesteśmy w stanie zniwelować wszystkie towarzyszące temu objawy, które przez lata skutecznie zniszczyły nasze dziecko.

Przed Kubusiem kolejny etap leczenia. Prosimy, nie zapomonajcie o naszym synku...Mówi się, że pieniądze zdrowia i szczęścia nie dają - pod warunkiem, że ma się oba. W naszym przypadku pieniądze dają zdrowie i szczęście Kubusiowi. Dzięki Wam i Waszej pomocy obserwujemy naszego skrzata, który bryka, psoci, kombinuje, aż miło patrzeć. Od miesięcy czujemy się bardziej rodzicami, a nie lekarzami i pielęgniarkami... Ofiarowaliście nam największy dar, jaki mogą otrzymać rodzice - szczęśliwe dziecko.

Dziękujemy Wam wszystkim.

Klaudia i Andrzej, rodzice Kubusia

 

Fundraiser description

Chcielibyśmy, żeby naszego synka bolała tylko główka lub brzuszek. Z takim bólem da się żyć, da się go też pokonać. Niestety u nas jest inaczej… Nigdy nie wymażemy z głowy tych obrazów: Kubuś zwinięty jak rogalik, walczący o oddech, skręcony w spazmach bólu, tak silnego, że nie pomagała nawet morfina. Żadne dziecko nie powinno tak cierpieć!

Kuba Jeżewski

Atak przychodzi niespodziewanie. Uderza nagle, niespodziewanie, jak przyczajony przeciwnik. Nie odpuszcza przez 5 dni. Kubuś nie może oddychać, nie może podnieść się z łóżka, nie może jeść ani pić. Boli go całe ciało. Tylko po oczach widzimy, jak bardzo cierpi, bo Kubuś nie skarży się, nie zawoła o pomoc… Nie mówi.

Kubuś jest chłopcem, który przeraża lekarzy. Nie wiedzą, jak mu pomóc… Cóż, nie tylko dla nas nasz synek jest wyjątkowy. Jest wyjątkowy również dla medycyny. Zespół Bainbridge - Ropers — najprawdopodobniej pierwszy raz słyszysz tę nazwę, ponieważ takich chłopców jak nasz synek jest w Polsce tylko dwóch. To stosunkowa nowa choroba… Dopiero niedawno została opisana, medycyna zaczyna ją poznawać. Dzieci, dotknięte tym zespołem, są opóźnione w rozwoju, zarówno umysłowo, jak i ruchowo. Wyglądają inaczej… Mają też problem z jedzeniem, właśnie tak jak nasz synek.

Kuba Jeżewski

Każde dziecko jest dla swoich rodziców najpiękniejsze na świecie. Nasz synek też był taki dla nas, mimo że urodził się z bardzo zdeformowaną twarzoczaszką. Miał też 11 paluszków… Później okazało się, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Spędziliśmy w szpitalach 14 miesięcy. Chrzciliśmy Kubusia w szpitalu, bo gdy dopadł go rotawirus, był na granicy życia i śmierci. Nie zliczymy, ile razy modliliśmy się, by przeżył… Zrośnięty szew czaszki uciskał mózg i nerwy: wzrokowy i słuchowy… Gdyby nie natychmiastowa interwencja lekarzy, Kubuś byłby dzisiaj ślepy i głuchy. 

Śmiejemy się, że największą pasją naszego synka są sztuki walki, bo walczy przez cały czas: o zdrowie, o życie, o samodzielność, o sprawność… Rehabilitanci ćwiczą jego oczy, uszy, buzię, ciało. Wszystko.

Synek od samego początku nie chciał jeść. Jak coś zjadł, to płakał i wymiotował. Przez 15 miesięcy wymiotował 30 razy dziennie. Dzień w dzień. Karmienie go było katorgą i dla niego, i dla nas. Pamiętamy „śniadanie”, które trwało 8 godzin… Kubuś na przemian jadł i wymiotował.

Kuba Jeżewski

Synek przez 2 lata w ogóle nie przybierał na wadze. Cały czas ważył tylko 10 kilogramów! Mimo naszych rozpaczliwych wysiłków waga ani drgnęła. Kubuś wyglądał przerażająco - sama skóra i kości, jest chudy, że nawet węzły chłonne były widoczne gołym okiem… Czasem zapadał w stany, przypominające śpiączkę. 3 dni bez jakiejkolwiek reakcji. Badania, tomografia, rezonans, punkcje, gastroskopie – wszystkie wyniki prawidłowe. I tak spędziliśmy ponad rok. Lekarze nie wiedzieli co robić, więc podłączali Kubusiowi kroplówkę i tak do następnych wymiotów....

Próbowaliśmy wszystkiego… Bezskutecznie. Kubuś nie był w stanie przytyć. Szukaliśmy ratunku wszędzie… Lekarza, który zajął się przypadkiem Kubusia, znaleźliśmy dopiero w USA. Po serii badań okazało się, że układ pokarmowy Kubusia nie działa prawidłowo. W zasadzie nie działa w ogóle. Żołądek nie trawi, jelita nie wchłaniają. Wdrożono mu nowe leki i suplementy... które zadziałały! Gdy wskazówka na wadze w końcu drgnęła, płakaliśmy ze szczęścia. Zazwyczaj ludzie cieszą się, gdy chudną… My cieszyliśmy się jak dzieci, gdy Kubuś przytył pierwszy kilogram. Każdy, kto chciał schudnąć albo przytyć wie, jak bardzo ten pierwszy kilogram jest cenny!

Kuba Jeżewski

Chcielibyśmy, żeby nasz synek przestał cierpieć i mógł rozwijać się dalej, żyć… Innego wyjścia, by Kubuś przybierał na wadze, nie ma. Naprawdę próbowaliśmy wszystkiego, dlatego bardzo, bardzo prosimy o pomoc, żeby kupić Kubusiowi pozostałe leki i suplementy. W programie leczenia jest też 13 badań, monitorujących efekt działania leków. Kubuś waży już 13 kg, załatwia się bez środków przeczyszczających, które wcześniej były niezbędne, przestał mieć ataki bólu! Patrzeć na to, jak cierpi, było dla nas największą torturą.

Chwilami było nam ciężko, bardzo. Ale uśmiech Kubusia wynagradza nam każdy trud. Mamy dwa powody do radości – jednym jest nasz synek, drugim to, że leczenie działa… Mamy też coś jeszcze - nadzieję, że pomożesz naszemu synkowi, że nie zostawisz nas samych…

Rodzice Kubusia

Select a tag
Sort by

This fundraiser has finished, but Kuba Jeżewski still needs your help.

DonateDonate