

Żyje, choć nie dawali Nadziei... POMÓŻ Larze w tej trudnej walce!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny
Fundraiser description
Nasza córka dostała na drugie imię Nadzieja, ponieważ płacząc nad wyrokiem jej nadchodzącej śmierci, usłyszeliśmy w radiu piosenkę Sanah "Ostatnia nadzieja". Byliśmy zrozpaczeni, a po naszych policzkach płynęły gorzkie łzy. Następnego dnia poprosiliśmy o chrzest córci. Miała nie przeżyć...
Larcia urodziła się w 28. tygodniu ciąży po ciężkim porodzie. 11 miesięcy po poprzednim cesarskim cięciu zostałam zmuszona do porodu naturalnego, bez znieczulenia... Lekarze zapewniali, że wszystko pójdzie szybko i bezproblemowo. Niestety…
Poród przedłużał się, córka nie chciała wyjść i w dodatku okazało się, że jest ułożona twarzyczkowo. Manewry lekarza sprawiły jedynie, że było gorzej. Pękł mi mięsień macicy, rączka Larci wypadła z kanału rodnego, straciłam ponad pół litra krwi i w trybie ratującym życie zostało wykonane cesarskie cięcie. Na ostatnią chwilę.

Córka po porodzie była sina jak śliwka. Po dwóch dobach jej życia okazało się, że ma wylewy dokomorowe III stopnia i nie dawano nam nadziei, że przeżyje najbliższe dni.
Minęły święta i do dziś nie zapomnę momentu, gdy odwiedziliśmy ją po dwóch tygodniach... Była już w ogrzewanym łóżeczku, nie w inkubatorze, nie musiała być wspomagana oddechowo. A co najważniejsze – z chudzinki stała się pyzulką i od razu poczułam, że warto było się nie poddawać.
Nasza Larysa jest pełną woli życia dziewczynką, która zadziwia zarówno nas jak i lekarzy. Miała nie żyć. Miała być roślinką, a tymczasem niedawno skończyła 6 miesięcy i rozwija się naprawdę dobrze jak na to, co przeszła. Po wykonanym rezonansie okazało się, że są zmiany malacyjne, ale nie ma nowych ognisk i przede wszystkim zatrzymało się wodogłowie. Nie wiemy jednak jakie skutki długofalowe będą miały wylewy.

Ostatnio padła kolejna, wstępna diagnoza neurologa — Mózgowe Porażenie Dziecięce. Jesteśmy w trakcie badań. Córka ma wzmożone napięcie prawej strony ciała i nóg. Każdy dzień, kiedy z powodów finansowych rezygnujemy z rehabilitacji metodą NDT-Bobath sprawia, że córka narażona jest na skostnienie stawów i coraz trudniejsza będzie jej droga do pionizowania, nauki chodzenia i uzyskania prawidłowej postawy ciała. Chcemy zapewnić córce wszystko, czego potrzebuje.
Lara wymaga bezapelacyjnie regularnych i częstych wizyt u fizjoterapeuty. Codziennych masaży, które zapobiegają zastojom w nogach. Niestety jedna wizyta to koszt 180 zł, a aby rehabilitacja była efektywna, potrzebne są przynajmniej dwie wizyty w tygodniu. Do tego dochodzi neurolog, okulista I wkrótce neurologopeda.
Jesteśmy rodzicami jeszcze dwójki dzieci. Mąż musiał zmienić pracę, aby zarabiać więcej, co się wiąże z jego częstymi wyjazdami. Boję się, że nie dam rady. Ciężar psychiczny tego co nas spotkało, bardzo mnie przygniata.
Obecnie stoimy pod ścianą, nie mam pieniędzy nawet na zakup własnych leków Cierpię na padaczkę i zespół stresu pourazowego. Dodatkowo po dramatycznym porodzie powstały ubytki w bliźnie, czeka mnie operacja. Czekam także na zabieg ręki, w której mam druty po skomplikowanym złamaniu.
Naprawdę mamy tylko siebie. Nie mogę pójść do szpitala, bo nie mam z kim zostawić dzieci. Co chwilę stawiamy czoła nowym problemom. Doszło do tego, że zastawiliśmy naszą najważniejszą pamiątkę w lombardzie — obrączki, symbol naszej miłości. Serca nam pękają. Jednak najważniejsze jest dla nas, aby dzieci nie odczuły tego chwilowego, mamy nadzieję, załamania.
Błagamy o pomoc…
Z wyrazami wielkiej wdzięczności – Rodzice Lary
