

Życie drastycznie nas zaskoczyło. Ostra białaczka zaatakowała organizm naszej małej córeczki! RATUJ!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne, suplementacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne, suplementacja
Fundraiser description
Laurka pod koniec sierpnia 2024 roku zaczęła skarżyć się na ból nóg. Nasze wspólne spacery stały się dla niej bardzo męczące. Niedługo po tym zauważyliśmy u niej bladość skóry. Do tego doszedł spadek apetytu. Z tymi objawami udaliśmy się do lekarza. Później wszystko potoczyło się w drastycznie błyskawicznym tempie.
2 września znaleźliśmy się w szpitalu. Laurce zostały wykonane badania. Następnego dnia poznaliśmy wyniki. Były zatrważające. Krew w naszych żyłach zmroziła się w kilka sekund. Usłyszeliśmy wyrok – ostra białaczka limfoblastyczna typu B. Czas stanął w miejscu. Strach wypełnił nasze serca.
Niezwłocznie zaczęliśmy leczenie chemią dożylną. Podczas chemioterapii pojawiły się liczne powikłania. Córka zachorowała na grzybicze zapalenie płuc. Do tego doszło zapalenie ucha oraz grypa typu B. Zimne, szpitalne ściany potęgowały uczucie niepokoju, a my kurczowo trzymaliśmy się nadziei na to, że córeczka wygra walkę z tym okrutnym przeciwnikiem.

W maju bieżącego roku zakończyliśmy leczenie szpitalne. Teraz musimy kontynuować leczenie chemią podtrzymującą, które potrwa co najmniej do września 2026 roku. Choć na co dzień przebywamy z Laurką w domu, co tydzień musimy jeździć na badania kontrolne do Gdańska, położonego 160 kilometrów od naszej rodzinnej miejscowości.
Kontynuowanie chemii podtrzymującej ma na celu zminimalizowanie nawrotu choroby i utrwalenie dotychczasowych efektów leczenia. Lekarze uważnie monitorują wyniki krwi Laurki. Bardzo boimy się, że nagle ich parametry mocno spadną, a wtedy konieczna będzie hospitalizacja i przetoczenie krwi.
Laurka jest bardzo wesołym dzieckiem, uwielbia się bawić i śmiać. Choroba nie zabrała jej radości z życia, nie zabrała jej uśmiechu i odwagi. Pragniemy, aby widok naszego wesołego dziecka nie został już nigdy przysłonięty ciemnymi chmurami. Marzymy o tym, by nad naszymi głowami już zawsze świeciło słońce.

Lekarze jednak nie dają nam stuprocentowej pewności wyzdrowienie. Nie wiemy, co przyniosą kolejne kontrolne wyniki, czy nagle stan naszej córeczki znów się nie pogorszy. Nie wiemy, czy znów nie zostaniemy zmuszeni do pobytu w szpitalu, czy nie będzie konieczny przeszczep i kolejne dawki chemii.
Nasza codzienność wypełniona jest lękiem. Nie ma dnia bez strachu, bez niepokoju o to, co przyniesie następna wizyta. Choć teraz jest stabilnie, wiemy, że nasz spokój może zostać zniszczony z dnia na dzień.
Stała opieka onkologiczna, rehabilitacja, środki higieniczne oraz koszty dojazdów do szpitala wiążą się z ogromnymi wydatkami. Choć wiele już przeszliśmy, nasza walka o zdrowie Laurki wciąż trwa. Zwracamy się do Was z ogromną prośbą o wsparcie. Pomóżcie nam w tej walce. Każdy gest dobrego serca jest dla nas światełkiem nadziei. Będziemy wdzięczni za każde wsparcie!
Rodzice Laurki