

Życie drastycznie nas zaskoczyło. Ostra białaczka zaatakowała organizm naszej małej córeczki! RATUJ!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne, suplementacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne, suplementacja
Aktualizacje
Nowe wieści od rodziców Laurki❗️Chemia podtrzymująca, dwa złamania – Laura walczy, ale sama nie da rady!
Kochani,
przychodzimy do Was, żeby opowiedzieć, co słychać u naszej ukochanej Laurki. Piszemy te słowa z drżącymi dłońmi, bo choć na ten moment możemy powiedzieć, że jest lepiej, to w naszych sercach wciąż mieszka lęk – taki, który nie pozwala nam odetchnąć.
Nasza córeczka jest prawdziwą bohaterką! Dzielnie znosi leczenie, uśmiecha się i śmieje… Tak, jakby chciała udowodnić światu i sobie samej, że rak wcale nie zabiera jej dzieciństwa. Ale my, jako rodzice widzimy to, czego inni nie widzą. Bladość skóry, cienie pod oczami, spojrzenie pełne zmęczenia. Laura walczy, a powinna po prostu beztrosko żyć!
Ostatnie miesiące były dla nas trudne. Laurka miała dwa złamania – najpierw stawu barkowego, a niecały miesiąc później, również nadgarstka. Widząc nasze małe, bezbronne dziecko w gipsie, serce pękło nam po raz kolejny. Jak dużo jeszcze będzie musiało znieść? Lekarze ostrzegają, że z kośćmi Laury może być coraz gorzej, ze względu na to, że przyjmuje sterydy. Może pojawić się również martwica…

Na szczęście ostatnie badania wykazały poprawę. Laurka dochodzi do siebie dzięki leczeniu podtrzymującemu. Niestety nie możemy się w pełni tym cieszyć, bo my wiemy, że przy tej diagnozie nie można być niczego pewnym. Ostra białaczka limfoblastyczna typu B, to okrutny przeciwnik. Każdy tydzień przynosi nowe badania i kontrole. Niedługo znów jedziemy do Gdańska, tym razem na zabieg usunięcia katetera, czyli wkłucia z żyły centralnej. To jednak nie koniec leczenia. Nadal trwa chemioterapia podtrzymująca, która ma chronić Laurkę przed wznową nowotworu. To właśnie jej boimy się najbardziej.

Kiedy jesteśmy na oddziale i widzimy inne dzieci, które znów wracają do szpitalnych sal, łzy napływają nam do oczu. Nie potrafimy przestać zadawać sobie w kółko tego samego pytania: Czy naszą córkę to też czeka? Nie chcemy, by jej dzieciństwo toczyło się w zimnej, szpitalnej sali!
Koszty, z którymi się mierzymy, wciąż są ogromne. Suplementy, rehabilitacja, dojazdy, leki. Każdy dzień to walka nie tylko o zdrowie Laury, ale też o przetrwanie finansowe. Staramy się, jak tylko możemy, ale bez Waszej pomocy po prostu sobie nie poradzimy. Dziękujemy za każdą wpłaconą złotówkę, udostępnienie zbiórki i dobre słowo. To dzięki Wam Laurka może dalej się leczyć, śmiać i marzyć. Z całego serca prosimy, bądźcie z nami dalej!
Rodzice Laurki
Opis zbiórki
Laurka pod koniec sierpnia 2024 roku zaczęła skarżyć się na ból nóg. Nasze wspólne spacery stały się dla niej bardzo męczące. Niedługo po tym zauważyliśmy u niej bladość skóry. Do tego doszedł spadek apetytu. Z tymi objawami udaliśmy się do lekarza. Później wszystko potoczyło się w drastycznie błyskawicznym tempie.
2 września znaleźliśmy się w szpitalu. Laurce zostały wykonane badania. Następnego dnia poznaliśmy wyniki. Były zatrważające. Krew w naszych żyłach zmroziła się w kilka sekund. Usłyszeliśmy wyrok – ostra białaczka limfoblastyczna typu B. Czas stanął w miejscu. Strach wypełnił nasze serca.
Niezwłocznie zaczęliśmy leczenie chemią dożylną. Podczas chemioterapii pojawiły się liczne powikłania. Córka zachorowała na grzybicze zapalenie płuc. Do tego doszło zapalenie ucha oraz grypa typu B. Zimne, szpitalne ściany potęgowały uczucie niepokoju, a my kurczowo trzymaliśmy się nadziei na to, że córeczka wygra walkę z tym okrutnym przeciwnikiem.

W maju bieżącego roku zakończyliśmy leczenie szpitalne. Teraz musimy kontynuować leczenie chemią podtrzymującą, które potrwa co najmniej do września 2026 roku. Choć na co dzień przebywamy z Laurką w domu, co tydzień musimy jeździć na badania kontrolne do Gdańska, położonego 160 kilometrów od naszej rodzinnej miejscowości.
Kontynuowanie chemii podtrzymującej ma na celu zminimalizowanie nawrotu choroby i utrwalenie dotychczasowych efektów leczenia. Lekarze uważnie monitorują wyniki krwi Laurki. Bardzo boimy się, że nagle ich parametry mocno spadną, a wtedy konieczna będzie hospitalizacja i przetoczenie krwi.
Laurka jest bardzo wesołym dzieckiem, uwielbia się bawić i śmiać. Choroba nie zabrała jej radości z życia, nie zabrała jej uśmiechu i odwagi. Pragniemy, aby widok naszego wesołego dziecka nie został już nigdy przysłonięty ciemnymi chmurami. Marzymy o tym, by nad naszymi głowami już zawsze świeciło słońce.

Lekarze jednak nie dają nam stuprocentowej pewności wyzdrowienie. Nie wiemy, co przyniosą kolejne kontrolne wyniki, czy nagle stan naszej córeczki znów się nie pogorszy. Nie wiemy, czy znów nie zostaniemy zmuszeni do pobytu w szpitalu, czy nie będzie konieczny przeszczep i kolejne dawki chemii.
Nasza codzienność wypełniona jest lękiem. Nie ma dnia bez strachu, bez niepokoju o to, co przyniesie następna wizyta. Choć teraz jest stabilnie, wiemy, że nasz spokój może zostać zniszczony z dnia na dzień.
Stała opieka onkologiczna, rehabilitacja, środki higieniczne oraz koszty dojazdów do szpitala wiążą się z ogromnymi wydatkami. Choć wiele już przeszliśmy, nasza walka o zdrowie Laurki wciąż trwa. Zwracamy się do Was z ogromną prośbą o wsparcie. Pomóżcie nam w tej walce. Każdy gest dobrego serca jest dla nas światełkiem nadziei. Będziemy wdzięczni za każde wsparcie!
Rodzice Laurki
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Anonimowy PomagaczX zł
Z Miłosierdziem Bożym się uda. Powodzenia
- Wpłata anonimowa10 zł
- Pani Teresa300 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
Niech Bóg ma Ciebie w swojej opiece