

Ból kręgosłupa doprowadził do paraliżu! Proszę, pomóż mojemu mężowi!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu, krzesełko schodowe
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu, krzesełko schodowe
Fundraiser description
Zaczęło się od niewinnego bólu w klatce piersiowej. Mąż udał się do lekarza rodzinnego, który zalecił zastrzyki przeciwbólowe. Nie sądziliśmy, że to będzie początek walki o sprawność. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Łukasz w dramatycznym tempie zaczął tracić czucie w nogach, a w mojej głowie pojawiały się najczarniejsze scenariusze...
Niezwłocznie pojechaliśmy do szpitala. Mój świat stanął w miejscu, kiedy usłyszałam od lekarza, że to zmiana w kręgosłupie o charakterze nowotworowym. W oczach męża ujrzałam przerażenie i niesamowitą rozpacz. Strach mieszał się z niedowierzaniem, kiedy dowiedzieliśmy się, że konieczna jest jak najszybsza operacja kręgosłupa.
To zabieg, który jest bardzo skomplikowany i wiąże się z licznymi powikłaniami. Jednak nie mieliśmy innego wyjścia – to była jedyna nadzieja na uratowanie sprawności męża. Już na drugi dzień lekarze zabrali go na oddział. Operacja trwała ponad 5 godzin, a ja miałam wrażenie, że to wieczność. Czekając wśród zimnych szpitalnych ścian, myślałam o najgorszym.
Stało się. Największe obawy się spełniły, koszmar się ziścił! Mój mąż został sparaliżowany od klatki piersiowej w dół! Lekarze powiedzieli, że to cud, że może ruszać rękami. Ogromna pustka ogarnęła moje serce. Jak on sobie z tym poradzi? Czy znajdzie w sobie siły, by dalej walczyć?
Dziś Łukasz porusza się wyłącznie na wózku. Nie może chodzić, nie potrafi nawet podnieść się na łóżku. Potrzebuje stałej, całodobowej opieki, wsparcia w każdej czynności. Jak to możliwe, że z tak silnego, niesamowitego mężczyzny nagle uleciały wszystkie siły?

Łukasz przed utratą sprawności pracował jako stolarz. Uwielbiał się tym zajmować. Był pełny pasji, siły, uśmiechu. Zawsze mierzył wysoko, gonił za marzeniami. Serce mi pęka na myśl o tym, jak musi być mu ciężko. Wiem jednak, że się nie podda. Łukasz za wszelką cenę pragnie wrócić do sprawności. Jest w nim tyle zapału!
Lekarze mówią, że jest szansa na to, że mój mąż znów stanie na nogi. To jednak długi i żmudny proces wypełniony stałą, intensywną rehabilitacją i ćwiczeniami. Wspieram go najmocniej jak potrafię. Ćwiczę z nim w każdej wolnej chwili, opiekuję się i staram się być przy nim, kiedy tylko mogę.
Jednak gdy jestem w pracy, Łukasz zostaje w domu sam. Aż trudno mi sobie wyobrazić, co wtedy czuje. Człowiek, który ciągle był w ruchu, jest teraz przykuty do łóżka. Samotność okrutnie daje mu się we znaki. Zawsze powtarza, że dobrze, że chociaż mamy nasze zwierzaki – one dodają mu otuchy w tym smutnym pustym domu.
Łukasz od roku uczęszcza na rehabilitację, codziennie ćwiczymy razem w domu. W ostatnim czasie pojawiła się nowa nadzieja – zaczął lekko unosić lewą nogę. Wiem, że to niewiele, lecz dla nas to ogromny postęp. Widzimy, że rehabilitacja przynosi efekty. Jednak, żeby mąż wrócił do pełnej sprawności, potrzeba zdecydowanie więcej. Konieczny jest zakup sprzętu do domowej rehabilitacji oraz zapewnienie wsparcia fizjoterapeutów.
To wszystko wiąże się jednak z ogromnymi kosztami, którym nie jesteśmy w stanie sprostać. Jesteśmy z mężem razem już 17 lat. Obiecałam mu, że będę na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Dlatego dziś z całego serca pragnę mu pomóc. Zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie. Wasz najdrobniejszy gest jest naszą nadzieją na piękne jutro. Proszę, pomóż!
Żanetta, żona Łukasza