Łukasz Raczkowski - zdjęcie główne

Ból kręgosłupa doprowadził do paraliżu! Proszę, pomóż mojemu mężowi!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu, krzesełko schodowe

Organizator zbiórki:
Łukasz Raczkowski, 47 lat
Kostrzyn nad Odrą, lubuskie
Nowotwór o niepewnym lub nieznanym charakterze centralnego systemu nerwowego, paraplegia kończyn dolnych, padaczka
Rozpoczęcie: 3 czerwca 2025
Zakończenie: 5 marca 2026
19 523 zł(28,23%)
Brakuje 49 626 zł
WesprzyjWsparły 144 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0815738
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0815738 Łukasz
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Łukaszowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu, krzesełko schodowe

Organizator zbiórki:
Łukasz Raczkowski, 47 lat
Kostrzyn nad Odrą, lubuskie
Nowotwór o niepewnym lub nieznanym charakterze centralnego systemu nerwowego, paraplegia kończyn dolnych, padaczka
Rozpoczęcie: 3 czerwca 2025
Zakończenie: 5 marca 2026

Aktualizacje

  • Łukasz nie ma możliwości wyjścia na zewnątrz... Proszę, pomóż!

    Drodzy Darczyńcy, dawno nie dzieliłam się z Wami nowymi informacjami. Na wstępie chciałabym Wam bardzo podziękować za pomoc i dotychczasowe wsparcie – bardzo je doceniamy. Niestety pojaiwły się nowe potrzeby...

    Potrzebujemy środków na zakup krzesełka elektrycznego montowanego do schodów. Mieszkamy w domku, mąż jest na pierwszym piętrze z brakiem wyjścia na zewnątrz. Są schody ale ciężko męża wnosić i znosić za każdym razem, ja jako żona nie daję rady a nie zawsze moge poprosić osoby trzecie o pomoc.

    Łukasz Raczkowski

    Teraz, gdy mąż ma na przykład pojechać do lekarza robi się ogromny problem. Ja nie mam siły go wnieśś i znieść a często nie ma mi kto pomóc.  Płakać już nie mam sił, bo to nic nie daje. Taki zakup bardzo ułatwiłby naszą sytuację, jedank koszt krzesełka elektrycznego jest bardzo wysoki – opiewa na kwotę około 35 tysięcy złotych!

    Jest mi ciężko znów prosic Was o wsparcie, ale naprawdę nie mam wyjścia... Z góry bardzo dziękuję za każdą, nawet najmniejszą wpłatę i życzę zdrowych, wesołych, pełnych radości Świąt Bożego Narodzenia. 

    Żanetta

Opis zbiórki

Zaczęło się od niewinnego bólu w klatce piersiowej. Mąż udał się do lekarza rodzinnego, który zalecił zastrzyki przeciwbólowe. Nie sądziliśmy, że to będzie początek walki o sprawność. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Łukasz w dramatycznym tempie zaczął tracić czucie w nogach, a w mojej głowie pojawiały się najczarniejsze scenariusze...

Niezwłocznie pojechaliśmy do szpitala. Mój świat stanął w miejscu, kiedy usłyszałam od lekarza, że to zmiana w kręgosłupie o charakterze nowotworowym. W oczach męża ujrzałam przerażenie i niesamowitą rozpacz. Strach mieszał się z niedowierzaniem, kiedy dowiedzieliśmy się, że konieczna jest jak najszybsza operacja kręgosłupa. 

To zabieg, który jest bardzo skomplikowany i wiąże się z licznymi powikłaniami. Jednak nie mieliśmy innego wyjścia – to była jedyna nadzieja na uratowanie sprawności męża. Już na drugi dzień lekarze zabrali go na oddział. Operacja trwała ponad 5 godzin, a ja miałam wrażenie, że to wieczność. Czekając wśród zimnych szpitalnych ścian, myślałam o najgorszym.

Stało się. Największe obawy się spełniły, koszmar się ziścił! Mój mąż został sparaliżowany od klatki piersiowej w dół! Lekarze powiedzieli, że to cud, że może ruszać rękami. Ogromna pustka ogarnęła moje serce. Jak on sobie z tym poradzi? Czy znajdzie w sobie siły, by dalej walczyć? 

Dziś Łukasz porusza się wyłącznie na wózku. Nie może chodzić, nie potrafi nawet podnieść się na łóżku. Potrzebuje stałej, całodobowej opieki, wsparcia w każdej czynności. Jak to możliwe, że z tak silnego, niesamowitego mężczyzny nagle uleciały wszystkie siły? 

Łukasz Raczkowski

Łukasz przed utratą sprawności pracował jako stolarz. Uwielbiał się tym zajmować. Był pełny pasji, siły, uśmiechu. Zawsze mierzył wysoko, gonił za marzeniami. Serce mi pęka na myśl o tym, jak musi być mu ciężko. Wiem jednak, że się nie podda. Łukasz za wszelką cenę pragnie wrócić do sprawności. Jest w nim tyle zapału!

Lekarze mówią, że jest szansa na to, że mój mąż znów stanie na nogi. To jednak długi i żmudny proces wypełniony stałą, intensywną rehabilitacją i ćwiczeniami. Wspieram go najmocniej jak potrafię. Ćwiczę z nim w każdej wolnej chwili, opiekuję się i staram się być przy nim, kiedy tylko mogę. 

Jednak gdy jestem w pracy, Łukasz zostaje w domu sam. Aż trudno mi sobie wyobrazić, co wtedy czuje. Człowiek, który ciągle był w ruchu, jest teraz przykuty do łóżka. Samotność okrutnie daje mu się we znaki. Zawsze powtarza, że dobrze, że chociaż mamy nasze zwierzaki – one dodają mu otuchy w tym smutnym pustym domu. 

Łukasz od roku uczęszcza na rehabilitację, codziennie ćwiczymy razem w domu. W ostatnim czasie pojawiła się nowa nadzieja – zaczął lekko unosić lewą nogę. Wiem, że to niewiele, lecz dla nas to ogromny postęp. Widzimy, że rehabilitacja przynosi efekty. Jednak, żeby mąż wrócił do pełnej sprawności, potrzeba zdecydowanie więcej. Konieczny jest zakup sprzętu do domowej rehabilitacji oraz zapewnienie wsparcia fizjoterapeutów.

To wszystko wiąże się jednak z ogromnymi kosztami, którym nie jesteśmy w stanie sprostać. Jesteśmy z mężem razem już 17 lat. Obiecałam mu, że będę na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Dlatego dziś z całego serca pragnę mu pomóc. Zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie. Wasz najdrobniejszy gest jest naszą nadzieją na piękne jutro. Proszę, pomóż! 

Żanetta, żona Łukasza

Wybierz zakładkę
Sortuj według