
Gaśnie blask jego oczu, nie pozwól, by zgasła nadzieja na życie...
Fundraiser goal: Leczenie nowotworu w Barcelonie, opłacenie kosztów pobytu, leczenie
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie nowotworu w Barcelonie, opłacenie kosztów pobytu, leczenie
Fundraiser description
Od ponad 3 lat świat oglądam z perspektywy krzesełka wciśniętego gdzieś między ścianą a szpitalnym łóżkiem. Z pamięci mogę powiedzieć, ile jest płytek na podłodze, ile drzew za oknem i żarówek w lampach. Ta mała szpitalna sala to mój świat, od 3 lat nic innego nie ma znaczenia...

Ten mały, chudy, łysy chłopczyk, który zwija się z bólu na szpitalnym łóżku to mój syn. Patrzę na niego i wciąż widzę jego gęste włoski, blask jego oczu, chociaż od dawna wygląda już inaczej... W Maksie nie zmieniło się tylko jedno - chęć życia. Mimo bólu, mimo strachu, mimo uwięzienia w szpitalu mój synek każdego dnia dzielnie walczy o życie, a ja modlę się, by siły na tę walkę nigdy mu nie zabrakło.
Za nami chemioterapia, radioterapia i przeszczep szpiku. Możliwości leczenia na Ukrainie się wyczerpały, ale przecież nie możemy się poddać! Desperacko szukaliśmy ratunku i znaleźliśmy go dopiero w Barcelonie. Tam obiecano nam pomoc! Tysiące kilometrów od domu, w obcym, ale dużo lepiej rozwiniętym pod względem medycyny kraju. Tak wiele bezbronnych dzieci już tam uratowano. Tak wielu rodzicom dano nadzieję, że ich maleństwa mają szansę na ocalenie.

Hiszpańska klinika jest gotowa przyjąć naszego synka, kiedy tylko im zapłacimy... To jest brutalne, ale w taki sposób skonstruowano świat. Za życie trzeba płacić niewyobrażalnie wielkie pieniądze. Nie życzę nikomu, żeby otrzymał taką informację. Życie Maksa zostało wycenione, a nas nie stać na jego uratowanie! Dlatego uruchamiamy tę zbiórkę, pokazujemy Wam zdjęcia ze szpitala, które człowiek najchętniej by usunął raz na zawsze i prosimy o ratunek. W Was jest siła i cała nasza nadzieja. Bądźcie z nami, proszę...
Wiktoria - mama