
Przez BIAŁACZKĘ otarłem się o śmierć❗️Teraz choroba zadaje kolejne ciosy! Błagam, pomóż mi❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pomoc społeczna, dieta
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
3 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymoushas been supporting for 1 month
- Saragowskistarted monthly donation
- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, pomoc społeczna, dieta
Fundraiser description
19 maja 2025 roku cały mój świat runął. Tego dnia otrzymałem diagnozę, po której trudno się pozbierać. Zadawałem sobie pytanie: jak to w ogóle możliwe?! Całe życie byłem w ruchu, uprawiałem sport, dbałem o swoje zdrowie. Myślałem, że nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. I nagle to wszystko się zmieniło...
Zaczęło się od złych wyników, które jak się okazało, oznaczały uszkodzony szpik. Kontrole co kilka miesięcy dawały nadzieję, że uda się to zatrzymać, że jeszcze będzie dobrze. Wtedy lekarze wypowiedzieli słowa, których nikt nie chce usłyszeć: ostra białaczka szpikowa! Nie potrafię wyrazić słowami, co w takiej chwili czuje człowiek...
Od tamtej pory moje życie to nieustanna walka. Za mną kolejne cykle coraz silniejszej chemii. Szansą dla mnie miał być przeszczep szpiku kostnego. Jednak przez złe wyniki i ciągłe pogarszanie się stanu mojego zdrowia termin był już wielokrotnie przekładany. Boję się, co będzie dalej. Czuję, że stanąłem pod murem!
Każdy dzień to dla mnie ogromny ból i strach. Mój organizm jest coraz bardziej osłabiony i się buntuje, a ja czuję się po prostu fatalnie. To walka o przetrwanie, o życie! Na domiar złego na początku stycznia 2026 roku odszedł mój ukochany pies, z którym byłem bardzo związany. Mam wrażenie, że wszystkie nieszczęścia spadły na mnie w tym samym momencie.

Kilka tygodni temu otarłem się o śmierć. Spędziłem tydzień na OIOM-ie, a lekarze powiedzieli mojej córce, że ma przygotować się na wszystko... Przeżyłem, ale mój stan nadal jest bardzo ciężki. Chwilami modlę się już o cud... Pragnę, aby chemia zadziałała, abym w końcu usłyszał od lekarzy pierwszą dobrą wiadomość!
Mam dla kogo żyć, dlatego nie chcę się poddawać. Do tego jednak bardzo potrzebuję regularnych konsultacji u specjalistów, leczenia, odpowiedniej diety... To wszystko jednak wiąże się z ogromnymi kosztami, które znacząco przekraczają moją rentę. Nie mam możliwości powrotu do pracy, a środki zebrane w ramach poprzedniej zbiórki wykorzystałem na walkę z tą okrutną chorobą...
Dlatego byłem zmuszony uruchomić nową zbiórkę. Mówiąc wprost – bez Was nie mam żadnych szans z białaczką! Proszę więc o Wasze wsparcie w tych trudnych chwilach, o nadzieję. Za każdą, nawet najmniejszą pomoc już teraz Wam dziękuję!
Marek