
Miał rozpocząć urlop, rozpoczął walkę o życie! Pomóż Markowi!
Fundraiser goal: Roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Fundraiser goal: Roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Fundraiser description
Nie tak miał wyglądać nasz urlop. Gdy jeszcze go planowaliśmy, nie było w nim miejsca na chorobę, na szpital, na przeraźliwy strach i lęk o to, co przyniesie jutro... W nocy 20 czerwca wszystko się zmieniło. Ciężki oddech, pot, utrata przytomności...
Wszystko się zaczęło na początku urlopu. Wyjechaliśmy na długo wyczekiwany weekend ze znajomymi. I kiedy z niego wróciliśmy byliśmy wypoczęci, szczęśliwi i niestety całkowicie nieświadomi tego, że za chwilę spotka nas tragedia, która odmieni nasze życie raz na zawsze.
Wieczorem u Marka pojawiły się niepokojące objawy – ciężki oddech, pot, wymioty, biegunka. Z każdą minutą mąż był słabszy. Nagle stracił przytomność! Byłam przerażona... Zdołałam tylko drążącą ręką wykręcić numer alarmowy 112.

Marek natychmiast trafił do szpitala, gdzie zaczęła się walka o jego życia. Szybko usłyszeliśmy diagnozę – tętniak mózgu. Ku naszemu zdziwieniu, wyniki badań wykazały, że tętniak był bardzo mały, dlatego byliśmy w ogromnym szoku, że zrobił aż tak wielkie spustoszenie w organizmie zdrowego, silnego mężczyzny...
Lekarze określili stan Marka jako ciężki. Konieczna była natychmiastowa operacja. I choć zabieg przebiegł pomyślnie, męża nie udało się wybudzić.
3 tygodnie – tyle czasu minęło, zanim mąż otworzył oczy. Wspominam ten okres jako najgorszy czas w moim życiu, przepełniony niepewnością, lękiem, gorzkimi łzami... Jednak dziś, choć mąż został wybudzony, w dalszym ciągu jest nieprzytomny i wspierany oddechowo przez respirator. Mimo to każdego dnia widzę jego próby skontaktowania się ze mną i najbliższymi. Otwiera oczy, ściska mi rękę, rusza ramionami i głową. Wiem, że mnie słyszy i rozumie, jednak jego stan nie pozwala dać mi odpowiedzi...

Niestety, w ostatnich dniach lekarze przekazali nam informację, że nie są już w stanie nic więcej zrobić. Zaproponowali umieszczenie męża w zakładzie opiekuńczo-leczniczym, w którym nie ma większych perspektyw na poprawę jego stanu zdrowia...
Chcąc walczyć o życie i sprawność ukochanego męża, chcielibyśmy umieścić go w prywatnym ośrodku rehabilitacyjnym, gdzie zajmą się nim odpowiedni specjaliści. Nieustannie wierzymy, że Marek szybko do nas wróci. Już wielokrotnie pokazał, jak bardzo chce żyć... Niestety, koszty turnusu w takim ośrodku są ogromne i znaczenie przekraczają nasz domowy budżet...
Znaleźliśmy się na życiowym zakręcie, dlatego błagam wszystkich ludzi dobrego serca o pomoc. Każda, nawet najmniejsza kwota jest teraz dla nas na wagę złota. Pomóż zawalczyć nam o normalność, sprawność i powrót do sił mojego męża. Specjalistyczna i intensywna rehabilitacja to w tym momencie jedyna szansa na odzyskanie tego, co odebrała choroba.
Krystyna, żona