Fundraiser finished
Mateusz Igras - main photo

W 10 godzin choroba całkowicie sparaliżowała tatę małego Frania! Mateusz cudem uniknął śmierci! Ratuj!

Fundraiser goal: Długotrwała rehabilitacja i leczenie

Fundraiser organizer:
Mateusz Igras, 35 years old
Lublin, lubelskie
Niedowład czterokończynowy wiotki w przebiegu Zespołu Guillaina-Barrégo
Starts on: 5 September 2025
Ends on: 19 October 2025
PLN 169,683(106.33%)
Donated by 1626 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0837658 Mateusz

Fundraiser goal: Długotrwała rehabilitacja i leczenie

Fundraiser organizer:
Mateusz Igras, 35 years old
Lublin, lubelskie
Niedowład czterokończynowy wiotki w przebiegu Zespołu Guillaina-Barrégo
Starts on: 5 September 2025
Ends on: 19 October 2025

Fundraiser result

Kochani Darczyńcy! Udało się! 💚

W imieniu swoim oraz całej naszej rodziny chcielibyśmy z całego serca podziękować za okazane wsparcie, życzliwość i udział w zbiórce charytatywnej.

Wasza pomoc ma dla nas ogromne znaczenie – nie tylko w wymiarze materialnym, ale przede wszystkim jako dowód solidarności i ludzkiej dobroci.

Dziękujemy za każde dobre słowo, gest oraz zaangażowanie. Dzięki Wam łatwiej nam iść dalej z nadzieją i siłą.

Z wyrazami wdzięczności,
Mateusz Igras

 

Fundraiser description

Jeszcze niedawno życie naszej rodziny było zwyczajne i szczęśliwe. Mateusz był zdrowym, silnym, pełnym życia mężczyzną. Tatą dwuletniego Frania, ukochanym narzeczonym, synem i bratem, z którego każdy był dumny. Wszystko runęło w jednej chwili. 14 listopada 2024 roku rano Mateusz był jeszcze zdrowy, natomiast wieczorem został całkowicie sparaliżowany i cudem uniknął śmierci! 

Mateusz obudził się i poczuł, że dzieje się z nim coś złego. Najpierw opadły mu kąciki ust i oka, później mięśnie rąk i nóg zaczęły odmawiać mu posłuszeństwa. Jego stan pogarszał się w zastraszającym tempie – po kilku godzinach był całkowicie sparaliżowany! W końcu przestał oddychać i trafił pod respirator. Lekarze walczyli o jego życie, nie wiedząc, co dokładnie się dzieje. Szczegółowe wyniki badań były wręcz idealne, książkowe. Wskazywały jednoznacznie na to, że ciało Mateusza jest w pełni zdrowe. A on leżał nieruchomy, uwięziony we własnym ciele, które z minuty na minutę przestawało żyć!

Mateusz Igras

Diagnoza została postawiona dopiero po długich dniach strachu, niepewności i rozpaczy. Lekarze oznajmili nam, że Mateusz ma Zespół Guillaina-Barrégo. Jest to niezwykle rzadka choroba autoimmunologiczna, która grozi trwałą niepełnosprawnością, a w ciężkich przypadkach nawet śmiercią. U Mateusza choroba postępowała w błyskawicznym tempie. W ciągu zaledwie 10 godzin został przykuty do łóżka, bez możliwości poruszania choćby jednym palcem! Lekarze byli zszokowani, konsultowali wyniki nawet za granicą. Nikt w Polsce nie spotkał się z takim przypadkiem.

Mateusz został wprowadzony w stan śpiączki na wiele miesięcy. Był podłączony do wielu maszyn, które podtrzymywały każdą możliwą czynność ciała. Oddychał za niego respirator. Byliśmy przerażani tym widokiem, wszędzie były kable i rurki. Mateusz nie mógł mówić, ruszać się i nawet otworzyć oczu. Lekarze nie dawali nam nadziei. Na szczęście z czasem odzyskał świadomość, ale jego ciało było bez życia. Mateusz słyszał, co się dzieje wokół niego, ale w żaden sposób nie mógł zareagować. To było dla niego okropnie trudne i bolesne. A my mogliśmy tylko patrzeć, jak człowiek, który jeszcze wczoraj był pełen życia, nagle walczy o każdy oddech dzięki maszynom. To był koszmar, którego nie da się opisać. 

Mateusz Igras

Życie naszej rodziny stanęło w miejscu. Ja, Olena – narzeczona Mateusza, zostałam z dnia na dzień sama z naszym rocznym synkiem, Franiem. Byłam bezradna, zszokowana i roztrzęsiona. Wiedziałam jednak, że muszę walczyć i nie mogę dopuścić do tego, żeby Franio odczuł tę całą tragedię. Płakałam po nocach, żeby nie widział i modliłam się, by mój ukochany do nas wrócił… Natomiast ja, Małgorzata – mama Mateusza, siedziałam przy moim synu tygodniami, miesiącami, nie wracając do domu. Dodatkowo musiałam obsługiwać jego pompę insulinową – syn ma cukrzycę I stopnia, a to bardzo skomplikowane. Nie mam czasu przepracować tej tragedii. Weszłam w tryb przetrwania. 

Na szczęście Mateusz przeżył. Dziś może już mówić, choć sprawia mu to trudność, uśmiecha się, utrzymuje sam głowę, ale reszta jego ciała wciąż jest bezwładna. Nie chodzi, nie jest w stanie przytulić swojego synka. Po miesiącach rehabilitacji powoli odzyskuje podstawowe funkcje – dopiero od niedawna może znów przełykać pokarm i nie musi być już podłączony do sondy. Każdy ruch, każdy gest to dla niego potworny wysiłek, okupiony bólem i łzami. 

Mateusz Igras

A jednak walczy codziennie – bo ma dla kogo i dobrze o tym wie! Najbardziej pragnie wrócić do swojego ukochanego synka. Ciężko mu z tym, że ominęły go jego pierwsze słowa, że nie widział jego postępów w rozwoju, że nie mógł w tym uczestniczyć. Teraz walczy, by znów być tatą, który zagra z Franiem w piłkę. Narzeczonym, który wspiera i kocha. Synem, który pomoże w domu. Bratem, z którym można się pośmiać. Człowiekiem, który żyje bez bólu.  

Intensywna rehabilitacja w ośrodku to jedyna droga, by Mateusz mógł kiedyś wrócić do normalności. Ale jest niewyobrażalnie droga, a nasze siły finansowe i psychiczne są na granicy wyczerpania. Z całego serca prosimy o pomoc. Dla Mateusza, który zasługuje, by wrócić do życia. Dla Frania, który ma dopiero 2 lata i który potrzebuje taty. Dla Oleny, której życie rozsypało się na kawałki. Dla nas – rodziny, która wierzy, że jeszcze przyjdą dni, w których Mateusz stanie na nogi.

Rodzina Mateusza

Mateusz Igras

Select a tag
Sort by
  • Sąsiadka
    Sąsiadka
    Share
    PLN 50
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN X

    Bajan.agnieszka@gmail.com

  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 100
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Małgorzata
    Małgorzata
    Share
    PLN 50

This fundraiser has finished, but Mateusz Igras still needs your help.

DonateDonate