Fundraiser finished
Michał Jucha - main photo

Brutalnie pobity 2 dni przed ślubem❗️Bandyta zniszczył Michałowi życie... Ratunku!

Fundraiser goal: 2-letnie leczenie Michała

Fundraiser started by:
Michał Jucha, 37 years old
Rzeszów, podkarpackie
Stan po brutalnym pobiciu
Starts on: 22 June 2020
Ends on: 25 September 2020
PLN 10,275(100.64%)
Donated by 239 people

Pledge 1.5% of tax

KRS0000396361
Purpose of 1.5% of tax0070268 Michał

Fundraiser goal: 2-letnie leczenie Michała

Fundraiser started by:
Michał Jucha, 37 years old
Rzeszów, podkarpackie
Stan po brutalnym pobiciu
Starts on: 22 June 2020
Ends on: 25 September 2020

Fundraiser result

Nie wiem, jak mogę podziękować każdej osobie, która wpłaciła cokolwiek. Czy zwykłe "dziękuję" wystarczy? To, że mi pomogliście, pokazuje mi, że istnieją jeszcze wspaniali ludzie, którzy mogą, chcą i przede wszystkim rozumieją moją sytuację. Jeszcze raz ogromne podziękowania dla wszystkich. 

Leczenie trwa nadal, przez pandemię jest ono ograniczone, ale wizyty u odpowiednich lekarzy odbywam regularnie. W sądzie sprawa tak długo się ciągnie... Zostaje mi tylko nadzieja, że ludzie decydujący o wszystkim będą równie dobrzy jak wszyscy Darczyńcy, którzy zdecydowali się wesprzeć moją zbiórkę choć złotówką. 

Dziękuję Wam jeszcze raz za wszystko.

- Michał

Fundraiser description

Miałem wziąć ślub z miłością mojego życia, mieć szczęśliwą rodzinę i piękną przyszłość. 2 dni przed ślubem zostałem brutalnie pobity. Sprawca zaatakował i skatował mnie bez żadnego powodu. Straciłem wszystko. Nie mam już nic…

14 sierpnia 2016 roku miał odbyć się mój ślub z moją byłą już narzeczoną. Tego dnia były też moje urodziny… Wszystko było gotowe. Zaproszenia dla 230 osób, sala, garnitur i obrączki... 2 dni przed ślubem spotkałem się z przyjacielem, który miał być moim świadkiem. Przyleciał specjalnie z Norwegii. Wyszliśmy omówić ostatnie szczegóły wesela. Chcieliśmy coś zjeść, a potem złapać taksówkę. Nigdy nie wróciliśmy do domu…

Michał Jucha

Przed barem z zapiekankami zaczepiła nas grupka agresywnych mężczyzn. Jednym z nich był łysy osiłek, który wyraźnie szukał zaczepki… Nic nikomu nie zrobiliśmy, nie powiedzieliśmy. Zostaliśmy zaatakowani bez żadnego powodu. Bandyta rzucił się na mojego przyjaciela, a potem na mnie. Brutalnie nas pobił. Straciłem przytomność, a on bestialsko katował mnie dalej… 

Po pobiciu zapadłem w śpiączkę. Byłem na skraju życia i śmierci… Do szpitala w Jarosławiu trafiłem z połamanymi żebrami, urazem oskrzeli, rozwaloną ręką oraz nogą i tak dużym obrzękiem mózgu, że trzeba było wyciąć kawałek kości czaszki, a potem zastąpić ją tytanową płytką. Czaszkę miałam pękniętą aż w 14 miejscach. Lekarze nie dawali mi żadnej nadziei. Kazali moim bliskim podpisać zgodę na pobranie organów. 

Wszystko, co piszę, wiem tylko z opowiadania mojej rodziny i znajomych... Nie pamiętam praktycznie nic. Całe szczęście przeżyłem. Kilka tygodni byłem w śpiączce.  Następnie przez kilka miesięcy byłem rehabilitowany. Od nowa musiałem uczyć się chodzić, mówić...

Michał Jucha

Moje życie zostało kompletnie zniszczone… Straciłem pamięć, zdrowie, narzeczoną. Ze ślubu nic nie wyszło... Sprawca pobicia – oprych o pseudonimie „Cyklop” - uciekł i przez 2 lata cieszył się wolnością. Poszukiwano go listem gończym. Dopiero dzięki pomocy detektywa i programie „Sprawa dla reportera” został złapany w Anglii i przewieziony do Polski. Za to, co mi zrobił, został skazany prawomocnie na 4 lata więzienia. Nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego mnie zaatakował. W sierpniu minie 2 lata od momentu rozpoczęcia odsiadki. Odbywa jednak karę w więzieniu tymczasowym, bo jego adwokatka napisała pismo o kasacji wyroku... Nie mam słów, by to skomentować.

Przez to, co mi zrobiono, utrzymuję się tylko z renty. Szukam pracy, ale nikt nie chce przyjąć inwalidy… Niestety spłacam również kredyt, który wziąłem rok przed ślubem, żeby zapłacić za wesele. W tym roku z przyczyn finansowych musiałem wziąć kolejny kredyt. Po zapłaceniu kredytów nie zostaje mi prawie nic... Od urodzenia choruję na astmę oskrzelową i alergię, muszę regularnie zażywać leki. Pomaga mi tata.

Proszę o pomoc, bo tylko to mi zostało. Mam 32 lata. Żadna kara nie zwróci mi zdrowia, nie zwróci życia, które miałem mieć. Brakuje mi dosłownie na wszystko, dlatego bardzo proszę, pomóż mi na nowo uwierzyć, że świat jest pełen dobrych ludzi. 

 

 

 

Select a tag
Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 20
  • Dorota Damian
    Dorota Damian
    Share
    PLN 20

    Jestem zszokowana Twoja historia Michal! Zycze Ci duzo zdrowia, duzy wiary i kogos bliskiego, kto bedzie z Toba na dobre i na zle! Trzymaj sie!! ❤️❤️❤️

  • wio
    wio
    Share
    PLN 5
  • Don Mateo
    Don Mateo
    Share
    PLN 655

    z fartem mordeczko

  • Anonymous
    Anonymous
    Share
    PLN 50

Michał Jucha is still fighting for recovery. Support the current fundraiser.

DonateDonate