Your browser is out-of-date and some website features may not work properly.

We recommend updating your browser to the latest version.

On siepomaga.pl we use cookies and similar technologies (own and from third parties) for the purpose of, among others, the website proper performance, traffic analysis, matching fundraisers, or the Foundation website according to your preferences. Read more Detailed rules for the use of cookies and their types are described in our Privacy Policy .

You can define the preferences for storing and accessing cookies in your web browser settings at any time.

If you continue to use the siepomaga.pl portal (e.g. scroll the portal page, close messages, click on the elements located outside messages) without changing privacy-related browser settings, you automatically give us the consent to letting us and cooperating entities use cookies and similar technologies. You can withdraw your consent at any time by changing your browser settings.

Białaczka próbuje zniszczyć szczęśliwą rodzinę... DAJMY IM SIŁĘ I NADZIEJĘ❗️

Michał Walkiewicz

Białaczka próbuje zniszczyć szczęśliwą rodzinę... DAJMY IM SIŁĘ I NADZIEJĘ❗️

Donate via text

to 75365
Text 0215376
6,15 zł (including VAT)
Donate via text now
Fundraiser goal:

Leczenie, rehabilitacja, dojazdy do szpitala

Fundraiser organizer: Fundacja Siepomaga
Michał Walkiewicz, 43 years old
Głogów, dolnośląskie
Ostra białaczka szpikowa
Starts on: 29 July 2022
Ends on: 02 February 2023

Fundraiser description

Potrzebuję pomocy i przyznam szczerze, że niezręcznie jest mi o nią prosić. Do października 2021 roku wszystko szło po naszej myśli, wiedliśmy bardzo szczęśliwe życie i nic nam nie brakowało. Mam żonę i dwójkę dzieci. W listopadzie 2021 roku przyszły niewinne bóle gardła i wysoka gorączka, które według lekarzy były zwykłym przeziębieniem lub anginą. Niestety...

Czułem się coraz gorzej i nikt nie potrafił mi pomóc — brałem sporą ilość antybiotyków, które w żadnym stopniu nie pomagały i teraz już wiemy, dlaczego... Nie było to zwykłe przeziębienie! Były to pierwsze objawy ostrej białaczki szpikowej, o której nikt by nie wiedział gdybym podczas zwykłej wizyty u lekarza nie stracił przytomności i nie został przewieziony do szpitala. Tam cudem wykryto u mnie nowotwór krwi.

Razem z rodziną oraz znajomymi szukaliśmy kogoś, kto mógłby mi pomóc i znaleźliśmy — profesora, który 24 grudnia przyjął nas na teleporadę. Tego samego dnia oddzwonił do nas z informacją, że jest miejsce w szpitalu i sztab lekarzy, którzy się mną zajmą i podejmą leczenie. Tym oto sposobem po świętach znowu trafiłem do szpitala MSWiA w Poznaniu, gdzie lekarze podjęli dalszą diagnostykę i leczenie — chemioterapię.

Pierwszą chemię dostałem w sylwestra i potem dostawałem ją jeszcze przez tydzień, traciłem odporność, byłem w izolacji i tak przez ponad miesiąc.

Łącznie takich cykli chemioterapii miałem cztery, wszystkie te cykle wiązały się z tym samym — długi, bo trwający ponad miesiąc pobyt w szpitalu, utrata odporności, izolacja, a potem powrót do domu na około 2 tygodnie.

Niestety wszystko to wiązało się z bardzo dużymi kosztami, ponieważ trasa Głogów - Poznań wynosi 122 km...

Oprócz tego na każdy pobyt musiałem mieć gotową wyprawkę — dużo ręczników oraz ubrań, które były regularnie dowożone przez moją rodzinę, kilka szczoteczek do zębów, jedzenie oraz dużo wody, co z każdym wyjazdem ciągle generowało kolejne niemałe koszty.

Teraz czeka mnie przeszczep szpiku. Dawca jest już znaleziony, jednak przed przeszczepem trzeba dopilnować mnóstwa spraw - jedną z nich jest bardzo kosztowne leczenie i usuwanie zębów, co więcej zostały też u mnie wykryte trzy torbiele – dwie w dziąsłach i jedna w zatoce szczękowej. Niestety usuwanie tych torbieli wiąże się z zabiegiem operacyjnym i z wizytami w prywatnej klinice, ponieważ czas mnie nagli i nikt inny nie jest w stanie pomóc.

Po takim leczeniu i już najprawdopodobniej po przeszczepie będę musiał zadbać o nowe zęby, ponieważ sporą ich ilość mi usunięto — to także prywatnie, gdyż nikt na NFZ mi tego nie zrobi, stąd jawią się KOLEJNE, bardzo duże wydatki.

Całość mojego leczenia jest okrutnie kosztowna i nadwyręża nasz domowy budżet, którego zaczyna brakować. Przed chorobą ciężko pracowałem na własny rachunek, dzięki czemu starałem się jak najlepiej zadbać o swoją rodzinę tak, by niczego im nie brakowało.

Teraz swą działalność z powodu mojej ciężkiej choroby i okrutnie długich pobytów w szpitalu musiałem zawiesić...

Zwracam się do Państwa jak nigdy, z prośbą o pomoc. Zawsze starałem się pomagać innym i całe życie dobro drugiego człowieka było ważniejsze. Teraz niestety sam potrzebuję pomocy...

Wierzę, że gdy tylko stanę na nogi dam sobie radę i postaram się wrócić do pracy, a także do dalszej pomocy innym. Jednak na chwilę obecną w związku z moją sytuacją nie mogę już nawet zapożyczyć się w banku. Nie stać mnie na spłatę żadnych długów... 

Proszę wszystkich dobrodusznych ludzi o pomoc – na same kredyty, które wzięte zostały na walkę z chorobą, potrzebuję 25 tysięcy złotych, a na całe leczenie ok. 40 tysięcy złotych.

Wierzę, że dam radę wyzdrowieć i będę mógł cieszyć się wspólnymi chwilami z rodziną...

Dum spiro spero, czyli póki oddycham, mam nadzieję, bo ona umiera ostatnia.

Michał

Donate via text

to 75365
Text 0215376
6,15 zł (including VAT)
Donate via text now

Help me promote this fundraiser

Baner na stronę

Follow important fundraisers