
500 gramów szczęścia - pomóż malutkiemu Mikołajowi!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Moment narodzin wyczekiwanego dziecka jest jednym z piękniejszych etapów w życiu każdego rodzica. Przed Mikołajkiem na świat przyszła nasza córeczka Marta i pamiętaliśmy doskonale jak szczęśliwi i spełnieni czuliśmy się tuż po jej narodzinach, jak mogliśmy ją w końcu zobaczyć, utulić w swoich ramionach, otoczyć całą naszą miłością. Kiedy po latach dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami kolejnego dziecka, nasza radość nie miała granic. To jakby wszystkie nasze marzenia przełożyły się na rzeczywistość… Nie mogliśmy jednak przewidzieć tego, co wydarzyło się później...

Mikołaj przyszedł na świat jako skrajny wcześniak w 23. tygodniu ciąży, ważąc zaledwie 500 g. Usłyszeliśmy słowa najgorsze z możliwych… Mikołajkowi nie dawano szans na przeżycie. Tuż po narodzinach synek nie miał w pełni wykształconych wszystkich narządów. Zamiast tulić go w swoich ramionach, mogliśmy jedynie obserwować jak śpi samotnie w inkubatorze…
Gdy Mikołaj miał zaledwie cztery tygodnie, przeszedł operację zamknięcia przetrwałego przewodu tętniczego tzw. przewodu Botalla. Na tym jednak się nie skończyło. Synek był poddawany jeszcze wielu skomplikowanym zabiegom, a lista wszystkich wykrytych diagnoz zdawała się nie mieć końca i wprawiała nas w coraz większe przerażenie…

Mikołajek spędził w szpitalu ponad 8 miesięcy. W tym czasie przeszedł dwie sepsy, miał 20 razy przetaczaną krew, a na sam koniec pobytu na oddziale, zaczęły się problemy z przyjmowaniem pokarmów, które utrzymują się u synka do dziś. Mikołajek miał podawany pokarm poprzez specjalną sondę, wiązało się to jednak z ogromnym bólem, ponieważ sondę trzeba było wymieniać co kilka dni. Zdarzało się, że synek sam ją sobie wyciągał i cały proces się powtarzał. Po dwóch miesiącach lekarze zadecydowali o założeniu PEG-a bezpośrednio do żołądka, ale znów pojawiły się komplikacje. Synek zaczął coraz częściej zwracać pokarm. Tak dzieje się do dziś… Mikołajek często wymiotuje, przez co nie może przybrać na wadze. Cierpienie naszego dziecka to coś strasznego i nie ma dnia, w którym nie próbujemy z nim walczyć. Niestety dotychczasowe działania nie przyniosły poprawy. Kontakt z lekarzami jest obecnie utrudniony i czasem po prostu czujemy się opuszczeni w tym wszystkim i bezradni…

U Mikołajka stwierdzono niedokrwistość, zaburzenia krzepnięcia, małopłytkowość, niewydolność oddechową i zespół zaburzeń oddychania odmę opłucnową i dysplazję oskrzelowo-płucną, żółtaczkę noworodków, zaburzenia jelit, retinopatię wcześniaczą, czyli wadę dotyczącą wzroku oraz nieprawidłowe napięcie mięśniowe, z powodu którego synek musi być regularnie rehabilitowany. To wciąż jednak nie koniec szeregu diagnoz, z którymi już od pierwszych chwil życia musiał zmierzyć się nasz Mikołajek i które wciąż odbierają mu szansę na beztroskie dzieciństwo.

Synek potrzebuje systematycznej rehabilitacji, kosztownych terapii, dalszej specjalistycznej opieki. Wyłącznie one pozwolą mu na dalszy rozwój. Rehabilitacja jest niezwykle kosztowna, a leczenie synka pochłania znaczną część naszego budżetu. Przed nami długa, powolna walka, jednak nie tracimy nadziei! Proszę, pomóż nam w tej nierównej bitwie o zdrowie naszego dziecka!
Rodzice Mikołaja