
Mama, która nie przestaje walczyć – pomóż moim dzieciom mieć przyszłość❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, terapie i turnusy
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, terapie i turnusy
Fundraiser description
Mam na imię Julita i jestem mamą czwórki dzieci. Codziennie staję do walki – nie o siebie, ale o przyszłość moich dzieci. O ich zdrowie. O ich życie.
Oliwia i Jakub od 2018 roku chorują na cukrzycę typu 1. Każdy ich dzień to mierzenie cukru, podawanie insuliny, kontrole u specjalistów, walka z objawami, które nie pytają, czy dziś mają siłę. Insulina to nie wybór – to konieczność. Bez niej ich organizmy po prostu przestają działać. A życie z cukrzycą to nie tylko leki – to nieprzespane noce, spadki cukru, ataki paniki, kiedy poziom glukozy leci w dół. To ciągłe czuwanie – również nocą, kiedy oni sami nie są świadomi spadku cukru.
Żyjemy skromnie. Utrzymujemy się ze świadczeń i zasiłków, które ledwo starczają na leki, jedzenie i dojazdy do lekarzy. Jeździmy autobusami, czasem muszę prosić o pomoc, by w ogóle dotrzeć do szpitala. Leczenie dzieci, kontrole u diabetologów, specjalistyczne sprzęty, insulina, testy paskowe – to wszystko kosztuje. Dzieci wciąż się uczą. Nie są w stanie same się utrzymać.
Sama też nie jestem już w pełni zdrowa – niedosłuch, zwyrodnienia kręgosłupa, problemy ze stawami… Ale nie mogę się poddać. Nie mam na to czasu. Muszę być silna. Dla nich, ponieważ ich zdrowie wymaga mojej stałej opieki. Niestety, kosztem zatrudnienia… Czasami płaczę w nocy, gdy dzieci śpią, bo wszystko mnie przerasta. Bo jestem sama. Ale rano znowu wstaję i robię śniadanie. Zakładam maskę siły. Bo jestem mamą. A mamy się nie poddają.
Proszę Cię z całego serca – jeśli możesz, pomóż. Każda złotówka to dla nas ogromna różnica. To insulina, dojazd do lekarza, jedzenie na stół. To szansa, by moje dzieci – mimo choroby – miały godne życie. I przyszłość. Dziękuję Ci za przeczytanie mojej historii. I za każdą formę wsparcia – nawet udostępnienie tej zbiórki daje nam nadzieję, że nie jesteśmy sami.
Julita Ławniczak