
Nie chcę kolejny raz przechodzić przez ten horror! POMOCY!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, tłumaczenie dokumentów
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, tłumaczenie dokumentów
Fundraiser description
Mam na imię Patrycja. Odkąd pamiętam, zmagam się z problemami zdrowotnymi. Częste bóle brzucha, krwiomocz i ciągłe wizyty u specjalistów. Już jako nastolatka zmagałam się częstymi omdleniami i zawrotami głowy. Wtedy zdiagnozowano u mnie nadciśnienie tętnicze. Później przez wiele lat pracy w aptece wydawałam leki innym, nie wiedząc, że moje własne ciało stanie się polem bitwy...
Gdy skończyłam 29 lat, w 6 miesiącu ciąży, trafiłam na oddział patologii ciąży z wysokim ciśnieniem. Lekarze nie byli w stanie go obniżyć żadnym lekiem. W szpitalu stwierdzono także białkomocz – trafiłam na konsultację do nefrologa, nagle wszystko zaczęło się łączyć w całość. Okazało się, że mam problemy z nerkami, ale biopsję mogłam przejść dopiero rok po porodzie.
Pamiętam ten przejmujący strach podczas biopsji, która zakończyła się koszmarem – powikłania były tak ciężkie, że otarłam się o śmierć. Czułam, jak życie dosłownie uchodzi ze mnie na szpitalnym łóżku. Myślałam tylko o moim malutkim synku. Wtedy dowiedziałam się, że cierpię na przewlekłą chorobę nerek... Musiałam rozpocząć dializy, godzinami byłam podłączona do maszyn. Przeszczep nerki, który odbył się w 2019 roku, był moją jedyną nadzieją. Operacja się udała, myślałam, że to koniec mojego piekła, jednak prawda okazała się okrutna...

Dzisiaj ta sama nerka, o którą tak walczyłam, jest zagrożona. Nefropatia IgA nie śpi – ona czai się w moim organizmie, gotowa w każdej chwili zniszczyć to, co z takim trudem odzyskałam. W Polsce moje możliwości leczenia po prostu się skończyły, ale ja nie mogę czekać, aż przeszczep przestanie działać. Nie potrafię i nie chcę się na to zgodzić. Nie po tym, ile już przeszłam!
Moim jedynym ratunkiem jest leczenie w San Francisco. Tamtejsi specjaliści oferują innowacyjną terapię biologiczną, która może ochronić mój przeszczep przed atakiem choroby. Ale ta szansa ma swoją cenę. Koszt podjęcia diagnostyki i wdrożenia leczenia jest ogromny, dla mnie to kwota nieosiągalna, a czas drastycznie się kończy, bo moje wyniki są coraz gorsze...
Nie chcę umierać z myślą, że moja walka była daremna. Chcę żyć dla mojego syna, patrzeć jak dorasta i być jego wsparciem. Każda złotówka to dodatkowy oddech mojej nerki, każda wpłata to nadzieja, że nie będę musiała kolejny raz przechodzić przez horror, który już raz mnie złamał. Pomocy!
Patrycja