

Białaczka nie ma litości. Na celowniku 3 letni chłopiec❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Radek miał stan podgorączkowy i był bardzo markotny, ale usprawiedliwialiśmy to zwykłym przeziębieniem. Niestety z czasem pojawiła się na jego ciele niepokojąca wysypka. Wtedy postanowiliśmy udać się do lekarza. Rzeczywistość okazała się przerażająca.
Trafiliśmy do szpitala nieświadomi, że zostaniemy w nim na kolejne trzy miesiące. Przez pierwszy tydzień nasz synek miał przeprowadzane szczegółowe badania. Niedługo później znaliśmy już diagnozę, która wywróciła nasz świat do góry nogami. Nie mogliśmy i nie chcieliśmy w to uwierzyć, ale czas grał na naszą niekorzyść. Nie mogliśmy się załamać, trzeba było działać natychmiast!
U naszego synka zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną. Niestety niedługo wcześniej stwierdzono u niego też spektrum autyzmu. Los nie oszczędza naszego Radka. Zbyt bardzo spieszyło mu się na świat... Ale nie mógł się przecież spodziewać, że zostanie zaatakowany ze wszystkich stron, a jego malutki organizm będzie musiał stoczyć niezliczoną ilość bitew. A w konsekwencji najważniejszą walkę – o zdrowie i życie... Problemy się mnożą, a my nieustannie zadajemy sobie pytanie: “Dlaczego naszego małego synka spotyka tak ogromne cierpienie?” Nie otrzymujemy odpowiedzi…

Cały czas jesteśmy w szpitalu, gdzie synek dzielnie przyjmuje chemioterapię. Jesteśmy z niego dumni, bo radzi sobie dobrze, ale niestety występuje też masa skutków ubocznych. Radek ma problem z chodzeniem, bardzo bolą go nóżki, nadal często wymiotuje, pomimo końcowego etapu chemioterapii. Jeśli jego stan się ustabilizuje i wyniki krwi będą dobre, niedługo będziemy mogli już wyjść do domu. Tam czeka nas długa kuracja chemią podtrzymującą, dalsza obserwacja i kontrola.
Pękają nam serca. Zamiast w czterech szpitalnych ścianach, Radek powinien bawić się na placu zabaw w towarzystwie swoich rówieśników i czerpać z uroków beztroskiego dzieciństwa. Niestety nie jest mu to dane, ale robimy wszystko, by udało mu się pokonać chorobę. By stała się tylko przykrym, bolesnym wspomnieniem.
Niestety nie mamy pewności, że nie nastąpi wznowa. Organizm naszego Radka jest bardzo obciążony, a co za tym idzie, narażony na kolejne ataki. Chcemy zrobić wszystko, by był szczęśliwy i miał szansę na życia w zdrowiu. Niestety, aby tak się stało, konieczny jest szereg badań, stałe kontrole, wizyty u specjalistów i dalsze leczenie. To wszystko generuje ogromne koszty, na które nie byliśmy przygotowani!
Musimy zwrócić się o pomoc! Porzucamy dumę, wstyd i wszelkie opory, bo chodzi o zdrowie i życie naszego dziecka. Nie możemy odpuścić, nie możemy się poddać, musimy być jego siłą, której tak często nam samym brakuje… Pomożecie? Jesteście naszą nadzieją…
Rodzice Radka