

Padaczka nie pozwala Sebusiowi żyć... Błagam o ratunek dla synka!
Fundraiser goal: terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku - 8 podań
Fundraiser goal: terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku - 8 podań
Fundraiser result
Codziennie patrzę na cud. Cud, który jest możliwy dzięki wsparciu ogromnej rzeszy ludzi, którzy tak jak ja wierzą w mojego syna. Dla mnie nie jesteście Armią Aniołów Dobroci.
Wyjazd na przeszczep komórek macierzystych nie był „wakacjami". Było mnóstwo łez bólu, strachu, ale i radości. Mój syn wiele przeszedł, ale było warto!
Przed wylotem były miesiące, w których Sebuś miał po kilkaset ataków padaczki — teraz w ciągu 2 miesięcy od powrotu było ich 5, co jest dla nas ogromnym sukcesem. Codziennie widzę, jak potrafi być skupiony, z jakim zapałem czyta, a nawet pisze, jak dużo jest w stanie zapamiętać. Rehabilitanci są zachwyceni postępami w rehabilitacji. To jest piękne patrzeć, jak mój syn coraz więcej chodzi samodzielnie, a nawet próbuje biegać! Jak krzyczy z radości, gdy uda mu się utrzymać coś w jeszcze niedawno całkiem niewładnej dłoni. Terapia komórkami macierzystymi dała nam szansę na odzyskanie pełnej sprawności, a my zrobimy wszystko, by ją wykorzystać.
Dla mnie jednak najważniejsze, że dzięki Wam mój syn odzyskał wiarę, że odzyska zdrowie i znów uśmiechem na ustach powtarza, że niemożliwe nie istnieje a cuda się Zdarzają.
Dopóki starczy mi sił będę walczyć o jego zdrowie, bo przecież on jest moim cudem, życiem i szczęściem.
Mama Basia
