
Pomóż mi wydostać się z piekła ONKOLOGII❗️Mam już dość życia w zawieszeniu!
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie onkologiczne
Fundraiser description
Zamiast wchodzić pewnym krokiem w dorosłość, krążę tym samym, żmudnym szlakiem: od lekarza do lekarza, od badania do badania, od kroplówki do kroplówki… Korytarze wyglądające tak samo, niczym nieróżniące się sale, które zaczynają przypominać izolatkę… Wkłucie za wkłuciem, igła za igłą, plastikowe wenflony ściskające skórę, krople spadające rytmicznie do żyły. Chemia powoli sączy się w ciało, ciężka, obca. Siedzę w fotelu, obok inni tacy jak ja, podłączeni do stojaków. Beżowe ściany, zapach środków do dezynfekcji, szum klimatyzacji – to codzienny pejzaż mojego życia.
8 maja 2025. Dzień, który zapamiętam już na zawsze. To wtedy wszystkie plany, marzenia, koncepcje przyszłości legły w gruzach. Po usłyszeniu od lekarzy diagnozy: ostra białaczka szpikowa, poczułem bezsilność. Mój los został przesądzony. Nie mogłem jednak pozwolić na to, żeby w tym momencie moje życie się skończyło. Chcę brać z niego garściami, chciałbym poznawać świat i go zmieniać. I w tym momencie obiecałem sobie, że białaczka nie będzie moim wyrokiem.

Plan jest prosty: dokończyć chemioterapię, otrzymać przeszczep szpiku i raz na zawsze zapomnieć o tym epizodzie z życia. Chciałbym jak najszybciej pozbyć się choroby, która w moim życiu wcisnęła pauzę i od tej pory stoję w miejscu. Widzę, jak moi znajomi podróżują, znajdują wymarzoną pracę i zakładają rodziny. A ja? Nie mogę nawet wyjść z domu, bo przez duże dawki chemii moja odporność jest tak niska, że najdrobniejszy zarazek mógłby być tragiczny w skutkach. To ogromnie frustrujące, gdy tak bardzo chcesz żyć, ale choroba ci nie pozwala…

Toczę tę batalię sam. Jestem już zmęczony, ale mam nadzieję, że najdłuższa i najcięższa część drogi została już za mną. Znalazłem się jednak w takim miejscu, gdzie wola do walki miesza się z lękiem, że nie starczy mi środków na leczenie. Mój największy strach to sytuacja, w której choroba powraca, bo zwyczajnie nie wystarczyło mi na kupienie leków.
Proszę, nie przechodź obok mojej historii obojętnie. Każda złotówka, każde dobre słowo jest ogromnym motorem do dalszego działania. A ja obiecuję, że będę walczył do końca.
Serhii