Zamiast wchodzić pewnym krokiem w dorosłość, krążę tym samym, żmudnym szlakiem: od lekarza do lekarza, od badania do badania, od kroplówki do kroplówki… Korytarze wyglądające tak samo, niczym nieróżniące się sale, które zaczynają przypominać izolatkę… Wkłucie za wkłuciem, igła za igłą, plastikowe...