
Leczenie OSTATNIEJ szansy❗️Walczę nie tylko dla siebie, ale także dla żony i maleńkiej córeczki – RATUJ❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Jeszcze niedawno miałem wszystko – kochającą żonę, cudowną córeczkę i spokojne, ułożone życie. Byłem szczęśliwym mężem i ojcem. Cały ten koszmar zaczął się tak niewinnie, to były tylko bóle brzucha, które nie wskazywały na nic poważnego. Dopiero kiedy pojawiły się nasilające krwawienia z układu pokarmowego, lekarze skierowali mnie na kolonoskopię...
Wyniki sprawiły, że całe szczęście runęło niczym domek z kart… Diagnoza: rak kątnicy. Zbyt późno wykryty, zbyt rozległy… Nie było czasu do stracenia, usunięto mi całe jelito grube i wyłoniono stomię. Natychmiast rozpocząłem chemioterapię. Pomimo kolejnych skutków ubocznych walczyłem z całych sił. Po półrocznym leczeniu onkologicznym badania wykazały brak zmian nowotworowych. Czułem, że spadł ze mnie ogromny ciężar. Jestem bezpieczny, będę żył!

Myślałem, że piekło onkologii zostawiam za sobą już raz na zawsze. Niestety, nadzieja roztrzaskała się na milion kawałków wraz z wynikami badań kontrolnych. Wykazały przerzuty do płuc, wątroby, śledziony, jamy brzusznej. Kolejne próby leczenia nie przynosiły efektów. Wyniszczały mnie, a choroba postępowała… Gdy ja słabłem, rak nieubłaganie rósł w siłę.
We wrześniu 2024 roku lekarze rozłożyli ręce – usłyszałem, że nie ma już dla mnie ratunku. Zostałem objęty opieką hospicyjną. W tamtym momencie myślałem, że to koniec… Ale nie mogłem się poddać…

Dla kogoś innego może to być tylko kolejna historia, ale dla mnie to walka o życie, o przyszłość mojej córeczki. Nie chcę, żeby zapamiętała mnie tylko ze zdjęć. Chcę być przy niej – nauczyć ją jeździć na rowerze, przytulić, kiedy będzie miała zły dzień, zaprowadzić do szkoły i patrzeć, jak dorasta.

Pojawiła się iskierka nadziei – lekarze zdecydowali się spróbować chemii ostatniej deski ratunku. Przyjmuję teraz 35 tabletek dziennie, co 21 dni mam wlewy. Czekam na wyniki, które pokażą, czy ta ostatnia szansa mnie uratuje…
Ale potrzebuję Waszej pomocy. Każdy dzień walki to ogromne koszty – leki, dojazdy, a w przyszłości rehabilitacja. Nie mogę się poddać, ale bez wsparcia nie dam rady. Błagam Was z całego serca – pomóżcie mi walczyć! Każda złotówka to dla mnie nadzieja na więcej chwil z moją ukochaną żoną i córeczką. Jeszcze nie czas, by się żegnać…
Sławomir