
Leczenie OSTATNIEJ szansy❗️Walczę nie tylko dla siebie, ale także dla żony i maleńkiej córeczki – RATUJ❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
PILNE❗️Leczenie ostatniej szansy nie pomogło... Błagam o pomoc❗️
Kochani Darczyńcy, miałem nadzieję, że wrócę do Was z dobrymi informacjami, ale niestety ich nie mam. Leczenie ostatniej szansy nie przyniosło oczekiwanych rezultatów...
Zmiany nie tylko się powiększyły, ale również pojawiły nowe. Na dodatek pojawiły się poważne obrzęki limfatyczne kończyn dolnych jak i tułowia, co utrudnia codzienne funkcjonowanie. Mam problem z poruszaniem się i muszę korzystać z pomocy osób trzecich jak i wspomagać się wózkiem inwalidzkim.

Dziś Wasze wsparcie jest dla mnie szczególnie ważne. Potrzebuję środków na próby podjęcia rehabilitacji celem złagodzenia obrzęków. Sytuacja staje się coraz bardziej niekorzystna, strach i ból narastają z dnia na dzień. Boję się, że nadchodzi ten moment, w którym będzie trzeba się pożegnać z bliskimi i rodziną…
Nie poddaje się, póki jest nadzieja i mogę coś zrobić – będę walczyć! Dziękuję za Wasze dotychczasowe wsparcie, dało mi ono niesamowitą siłę. Proszę również o dalszą pomoc – nie zostawiajcie mnie! Każdy odruch serca ma dla mnie ogromne znaczenie!
Sławomir
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno miałem wszystko – kochającą żonę, cudowną córeczkę i spokojne, ułożone życie. Byłem szczęśliwym mężem i ojcem. Cały ten koszmar zaczął się tak niewinnie, to były tylko bóle brzucha, które nie wskazywały na nic poważnego. Dopiero kiedy pojawiły się nasilające krwawienia z układu pokarmowego, lekarze skierowali mnie na kolonoskopię...
Wyniki sprawiły, że całe szczęście runęło niczym domek z kart… Diagnoza: rak kątnicy. Zbyt późno wykryty, zbyt rozległy… Nie było czasu do stracenia, usunięto mi całe jelito grube i wyłoniono stomię. Natychmiast rozpocząłem chemioterapię. Pomimo kolejnych skutków ubocznych walczyłem z całych sił. Po półrocznym leczeniu onkologicznym badania wykazały brak zmian nowotworowych. Czułem, że spadł ze mnie ogromny ciężar. Jestem bezpieczny, będę żył!

Myślałem, że piekło onkologii zostawiam za sobą już raz na zawsze. Niestety, nadzieja roztrzaskała się na milion kawałków wraz z wynikami badań kontrolnych. Wykazały przerzuty do płuc, wątroby, śledziony, jamy brzusznej. Kolejne próby leczenia nie przynosiły efektów. Wyniszczały mnie, a choroba postępowała… Gdy ja słabłem, rak nieubłaganie rósł w siłę.
We wrześniu 2024 roku lekarze rozłożyli ręce – usłyszałem, że nie ma już dla mnie ratunku. Zostałem objęty opieką hospicyjną. W tamtym momencie myślałem, że to koniec… Ale nie mogłem się poddać…

Dla kogoś innego może to być tylko kolejna historia, ale dla mnie to walka o życie, o przyszłość mojej córeczki. Nie chcę, żeby zapamiętała mnie tylko ze zdjęć. Chcę być przy niej – nauczyć ją jeździć na rowerze, przytulić, kiedy będzie miała zły dzień, zaprowadzić do szkoły i patrzeć, jak dorasta.

Pojawiła się iskierka nadziei – lekarze zdecydowali się spróbować chemii ostatniej deski ratunku. Przyjmuję teraz 35 tabletek dziennie, co 21 dni mam wlewy. Czekam na wyniki, które pokażą, czy ta ostatnia szansa mnie uratuje…
Ale potrzebuję Waszej pomocy. Każdy dzień walki to ogromne koszty – leki, dojazdy, a w przyszłości rehabilitacja. Nie mogę się poddać, ale bez wsparcia nie dam rady. Błagam Was z całego serca – pomóżcie mi walczyć! Każda złotówka to dla mnie nadzieja na więcej chwil z moją ukochaną żoną i córeczką. Jeszcze nie czas, by się żegnać…
Sławomir
Wpłaty
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa1000 zł
- 20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
Zdrowiej
- 100 zł
- Wpłata anonimowaX zł