
Jego serduszko zatrzymało się TRZY RAZY! Staś potrzebuje Twojej pomocy!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
O diagnozie dowiedzieliśmy się półtora miesiąca po urodzeniu. Staś ma znikomy ubytek chromosomu, dlatego na wczesnym etapie nie miał nawet charakterystycznych dla zespołu Downa cech wyglądu. Wszystko stało się jasne z czasem, zarówno diagnoza, jak i idące za nią choroby współistniejące.
Pierwsze dwa lata życia Stasia były nieustającą walką – o życie i szansę na normalne funkcjonowanie. Przyszedł na świat jako wcześniak, z ubytkiem międzyprzedsionkowym i dysplazją oskrzelowo-płucną.
W ciągu dwóch lat jego serduszko zatrzymało się trzy razy! Raz udało się uratować go w domu, raz podczas trzymiesięcznego pobytu w szpitalu, tuż przed wyjściem i raz na OIOMie. Synek łapał bezdechy, doszło do zatrzymania krążenia. Lekarze rozkładali ręce, radzili nam ochrzcić synka i się pożegnać. Słowa nie opiszą bólu tego czasu.
Jednak Staś okazał się Małym Wojownikiem. Przeżył i walczy dalej, mimo że większość swojego życia spędził w szpitalu. Jego uśmiech wynagradza wszystko i jasno mówi nam, że nie możemy się poddać. I nie zamierzamy.

Jak na swój wiek Stasiu rozwija się wolniej – w wieku 3 lat dopiero zaczyna raczkować, mówi pojedyncze słowa. Jego serduszko wymaga stałej kontroli kardiologa, ale według specjalistów jest szansa, że operacja ostatecznie nie będzie potrzebna. To napawa nas nadzieją.
Od momentu zatrzymania krążenia Stasiu jednak nie ma odruchu ssania – to wynik prawie półtoramiesięcznej intubacji – dlatego jest karmiony przez sondę. Jednak mimo wszystko mija kolejny rok, w którym nie jesteśmy stałymi bywalcami w szpitalu i chcemy ten stan utrzymać. Kluczowa jest do tego stała rehabilitacja, kontrole i leczenie. I tu zaczynają się schody.
Koszty leczenia Stasia to miesięcznie 1000 złotych, w które wchodzą dojazdy, rehabilitacja, leki, a których nie możemy ani odłożyć w czasie, ani zredukować. Mamy jeszcze dwójkę dorastających dzieci, a utrzymujemy się jedynie z pensji męża – przez stan Stasia i jego tendencje do wyciągania sondy musi być pod stałą kontrolą, a w okolicy nie ma przedszkola terapeutycznego. Stąd nasza prośba o wsparcie.
Staś jest cudownym chłopcem. Promyczkiem szczęścia, który w ciągu kilku lat swojego życia przeżył więcej niż niejeden dorosły. Z kosztami radziliśmy sobie tak długo, jak było to możliwe, ale teraz stoimy pod ścianą. I prosimy Was, ludzi dobrego serca o pomoc, by tę przeszkodę pokonać. Każdy gest ma znaczenie. Dla Stasia.
Rodzice