

Białaczka nie może zniszczyć życia chłopca! Pomóż!
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w Turcji
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Leczenie onkologiczne w Turcji
Fundraiser description
Najważniejsze czego pragnie każdy rodzic to zdrowe i bezpieczne życie swojego dziecka. Kiedy tylko nasz synek pojawił się na świecie, obiecaliśmy chronić go przed wszystkim co złe i groźne. Niestety, ani ja, ani mój mąż nie spodziewaliśmy się, że los tak szybko wystawi naszą obietnicę na próbę...
20 marca 2017 roku to dzień, który wprowadził w nasze życie ogromny strach. To wtedy bowiem u naszego jedynego synka zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną. Nigdy nie zapomnimy tego dnia. Czuliśmy się, jakby ktoś w jednej chwili wyrwał nam serce i pozbawił wszelkiej radości...

Przerażeni i wciąż nie do końca świadomi tego, co się dzieje, rozpoczęliśmy leczenie. Przez długie tygodnie synek dzielnie znosił mocne dawki chemii. Mieliśmy mnóstwo obaw i lęków, jednak dzięki dużemu doświadczeniu lekarzy pojawiła się także nadzieja. Zaczęliśmy wierzyć, że jest szansa, aby pokonać naszego przeciwnika...
W końcu po wielu miesiącach ciężkiej walki usłyszeliśmy to, na co tak bardzo czekaliśmy – nasz synek mógł wrócić do domu. Markery nowotworowe znacznie się obniżyły, a choroba zahamowała rozwój. Nie jesteśmy w stanie opisać szczęścia, jakiego wtedy doznaliśmy. Znów mogliśmy normalnie funkcjonować. Timofij rozpoczął szkołę, poszerzał swoją wiedzę na temat dinozaurów, bawił się z rówieśnikami, a my pełni nadziei, wierzyliśmy, że to, co złe już nigdy nie wróci...
Niestety, do czasu...

23 października koszmar wrócił, a nasze serca znów pękły. Złe wyniki badań spowodowały, że straciliśmy grunt pod nogami i znów znaleźliśmy się na życiowym zakręcie. Bolesne wspomnienia wróciły jak bumerang. Ożywiły się w jednej sekundzie... Powróciła znajoma bezsilności i przerażający lęk.
Zaczęliśmy rozpaczliwie szukać pomocy dla naszego dziecka. Ratunek znaleźliśmy w specjalistycznej klinice w Turcji. By pokonać chorobę, spakowaliśmy się i 16 grudnia znaleźliśmy się na miejscu.

Tam dowiedzieliśmy się, że jedynym wyjściem jest przeszczep szpiku kostnego i dalsze specjalistyczne leczenie. Niestety, życie naszego dziecka zostało wycenione na ogromne pieniądze, których po prostu nie mamy...
Jesteśmy zrozpaczeni, dlatego błagamy Wam o wsparcie. Synek jest bardzo słaby. Białaczka nie ma dla niego litości! Dlatego prosimy wszystkich o pomoc, o to, by razem z nami ratować Timofija.
Bez niego nasze życie nie ma sensu...
Rodzice

Zobacz filmik, który łamie serce:
Licytacja: