
Tomasz zdobywał górskie szczyty, a dziś walczy z własnym ciałem. Potrzebna jest pilna rehabilitacja. Pomóż!
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
Your Recurring Donations may appear here.
Donate every monthFundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja
Fundraiser description
Powiedziano mi, że nie dożyję końca kwalifikacji, aby dostać lek. W 2019 r., jeszcze zanim zaczęły się moje problemy, zdobyłem szczyt Kilimandżaro, a nagle ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Dostałem diagnozę, która sprawiła, że życie rozpadało się jak domek z kart.
Pierwsze objawy pojawiły się właśnie w 2019 r. Najpierw opadająca lewa stopa, zanikające mięśnie w nogach i opadająca prawa stopa. Następnie problem z wchodzeniem po schodach i trudności w zachowaniu równowagi. Zacząłem więc odwiedzać kolejnych specjalistów, aby ustalić przyczynę pogłębiającego się bezwładu lewej stopy i potwornego zmęczenia, które ogarniało całe moje ciało.
Wszystko wskazywało na chorobę odkleszczową. Później założono, że mogą to być problemy neurologiczne z kręgosłupem. Czas płynął, a stan mojego zdrowia się pogarszał.
W 2023 r. zdiagnozowano u mnie boreliozę i inne choroby odkleszczowe. Przez półtora roku leczyłem się antybiotykami. Nie było żadnych pozytywnych efektów. Kolejne badania na oddziale hematologii przyniosły podejrzenie raka krwi. Wreszcie w lutym 2025 r. trafiłem na oddział neurologiczny, gdzie otrzymałem diagnozę – stwardnienie zanikowe boczne.
ALS to walka z własnym ciałem. Najprostsze czynności wydają się niewykonalne – od wstania z łóżka do podniesienia szklanki wody, żeby się napić. W dodatku bez odpowiedniej rehabilitacji ciało słabnie. Jest coraz gorzej.

Mimo złych rokowań niecałe dwa miesiące po postawieniu trafnej diagnozy zacząłem przyjmować lek. To dzięki niemu żyję, a choroba nie postępuje. Leczenie musiałem rozpocząć w Holandii, ponieważ w Polsce lek ten dostępny jest dopiero od listopada. Raz w miesiącu muszę dostać zastrzyk w kręgosłup.
Postęp choroby został zatrzymany, lecz nie oznacza to, że już wszystko będzie dobrze i niedługo wyzdrowieję. Najważniejsza jest teraz specjalistyczna rehabilitacja, którą mogą prowadzić nieliczni rehabilitanci. Jednym z ośrodków, w których mógłbym ją podjąć, jest Animus w Olsztynie.
Wiem, jak skuteczne są regularne ćwiczenia. Po dwóch tygodniach rehabilitacji mogłem sam podnieść ciężar swojego ciała z pozycji siedzącej do stojącej. Kilka dwutygodniowych wyjazdów do Animusa pomogłoby mi w codziennym funkcjonowaniu, a mojej żonie pozwoliłoby to na powrót do pracy.
Staraliśmy się z żoną radzić sobie samodzielnie, lecz staje się to coraz trudniejsze, a czas nie działa na moją korzyść. Nie jesteśmy teraz w stanie pokryć kosztów dodatkowej rehabilitacji. Wszystkie oszczędności przeznaczyliśmy na dotychczasowe leczenie. Dlatego zdecydowaliśmy się poprosić o pomoc.
Proszę, pomóżcie mi odzyskać moje życie. Chcę znów chodzić po górach, jeździć rowerem, zajmować się fitnessem i pracować zawodowo. Będę wdzięczny za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo.
Tomasz