
Trwa walka z czasem. To OSTATNIA szansa na pokonanie białaczki❗️Nasz syn nie może umrzeć. POMOCY!
Fundraiser goal: Infuzja Komórek Mezenchmalnych
Donate via text
Fundraiser goal: Infuzja Komórek Mezenchmalnych
Fundraiser description
Białaczka to choroba, która odebrała naszemu ukochanemu synkowi dzieciństwo i dziś zagraża jego życiu. Organizm Tymona jest skrajnie wyniszczony, a jedyną szansą jest leczenie, na które nas nie stać. Błagamy o RATUNEK!
Pierwsze trzy lata od narodzin naszego synka były najszczęśliwszym czasem w naszym życiu. Tymek rozwijał się prawidłowo i z ogromnym zainteresowaniem poznawał świat. Szczególnie fascynował go kosmos, a planety potrafił wymieniać z pamięci bez najmniejszego problemu.
Krótko po rozpoczęciu przedszkola opiekunki zauważyły na jego ciele nawracające siniaki. Na pozór niegroźne później miały okazać się przyczyną śmiertelnej choroby. Pewnego dnia na ramieniu Tymona pojawił się duży krwiak. Zdecydowaliśmy się na wykonanie badań krwi.

Poza siniakami nie było żadnych dolegliwości. Naszego synka nic nie bolało, na nic się nie skarżył. Bawił się i cieszył życiem jak każde małe dziecko. Wyniki odebrały nam wszelką nadzieję. Poziom płytek krwi był krytycznie niski. Już wtedy wiedzieliśmy, że życie naszego dziecka jest zagrożone.
Trafiliśmy do szpitala, gdzie poznaliśmy diagnozę, która zmieniła wszystko – białaczka, czyli nowotwór krwi i szpiku kostnego. Choroba postępowała w zastraszającym tempie. Natychmiastowe, intensywne leczenie było jedyną nadzieją.
Chemia zadziałała i wierzyliśmy, że najgorsze już za nami. Wszystkie nadzieje prysły, gdy po pięciu miesiącach śmiertelny wróg wrócił. We wrześniu zamiast do przedszkola, Tymek znów trafił do szpitala. Leczenie, które wdrożono, było dla naszego chłopca wycieńczające.

Synek przeszedł przeszczep szpiku, który w pełni się przyjął. Niestety, i to szczęście trwało tylko chwilę. Pojawiły się komplikacje – ciężka infekcja grzybicza płuc. Tymkowi usunięto cały płat jednego płuca. Wystąpiły powikłania po przeszczepie. Komórki dawcy zaczęły atakować organizm naszego synka.
Stan naszego syna jest bardzo zły i wymaga pilnej interwencji. Każdy dzień zwłoki może mieć dramatyczne konsekwencje, o których boimy się nawet myśleć. Jedyną nadzieją na życie naszego ukochanego dziecka jest nierefundowana i bardzo droga terapia komórkami mezenchymalnymi. Płaczemy z bezradności, bo nie mamy takich pieniędzy.
Dzisiaj nie prosimy, my BŁAGAMY o pomoc. Na szali leży życie naszego zaledwie kilkuletniego syna. Tymon ledwo zaczął poznawać świat, a już musi mierzyć się z chorobą, która chce odebrać mu życie. Nasz syn nie może umrzeć. Nie możemy na to pozwolić. Dlatego z całych sił wołamy o pomoc. Uratuj nasze dziecko!
Rodzice Tymona