
Tymcio walczy z rzadką chorobą genetyczną❗️Czeka go kilkanaście operacji! Pomóż❗️
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup aparatu
Donate via text
Pledge 1.5% of tax
Pledge 1.5% of tax
Recurring donation
5 monthly supportersYour Recurring Donations may appear here.
Donate every month- Anonymoushas been supporting for 1 month
- Anonymousstarted monthly donation
- Anonymousstarted monthly donation
Fundraiser goal: Leczenie i rehabilitacja, zakup aparatu
Fundraiser description
17 stycznia 2026 roku na świat przyszedł nasz pierwszy, ukochany synek – Tymon. Czekaliśmy na ten dzień z ogromną radością. Wszystkie badania przeprowadzone jeszcze w czasie ciąży, były prawidłowe. Nic nie wskazywało na to, że nasze życie dramatycznie się zmieni. Kiedy po porodzie pierwszy wzięłam Tymona na ręce, zobaczyłam, że coś jest nie tak. Wyglądał inaczej niż inne dzieci i nie miał uszu...
Nasz synek miał duże problemy z oddychaniem, z trudem łapał powietrze. Zamiast pierwszej beztroskiej chwili szczęścia, pojawił się paraliżujący strach. Tymuś trafił na Oddział Patologii Noworodka i został podłączony do respiratora, a my nie mogliśmy przy nim zostać. Nie byliśmy przygotowani na taki scenariusz. To złamało nam serca...
Badania wykazały rzadką wadę genetyczną – Zespół Treachera Collinsa (dyzostozą żuchwowo-twarzową). Nasz Tymcio urodził się bez małżowin usznych i kanałów słuchowych, z bardzo małą żuchwą i zrośniętymi nozdrzami. Choroba wiąże się z charakterystycznym wyglądem oraz poważnymi problemami ze słuchem, wzrokiem i oddychaniem.

Po miesiącu lekarze uznali, że stan naszego synka nadal jest zbyt ciężki, żebyśmy mogli zabrać go do domu. Został więc przetransportowany do szpitala w Katowicach, gdzie miał przejść operację – plastykę nozdrza. Po serii badań okazało się jednak, że w jego przypadku to zbyt niebezpieczne. Jest jeszcze zbyt malutki...
Największy problemem jest zbyt mała żuchwa. Język Tymona cofa się do gardła, które zapada się i utrudnia mu oddychanie. Lekarze zdecydowali się na wykonanie tracheostomii. Niestety, kiedy nasz synek zaczął się wybudzać po zabiegu, dostał silnych drgawek. Baliśmy się, że go stracimy... Na zawsze zapamiętamy ten widok, choć tak bardzo chcielibyśmy go wymazać z pamięci.
Jeszcze w pierwszej połowie marca Tymuś zostanie przewieziony aż 550 kilometrów dalej – do szpitala w Olsztynie. Tam lekarze opracują plan leczenia i przeprowadzą pierwszą operację – dystrakcję żuchwy. Ma ona na celu ułatwić naszemu synkowi oddychanie i jedzenie. Niestety to dopiero początek naszej walki. Jeszcze w dzieciństwie Tymon będzie musiał przejść kilkanaście operacji szczękowo-twarzowych, plastycznych i rekonstrukcyjnych. W przyszłości czeka go również założenie obustronnych implantów słuchowych. Bez nich nie będzie mógł słyszeć świata.

Dziś Tymon ma 7 tygodni, a my wciąż nie mogliśmy zabrać go do domu. W jego pokoiku czekają maleńkie ubranka, które są już za małe. Nasz synek nie zdążył ich ani razu założyć... Ze względu na zasady panujące na oddziale, możemy widzieć go tylko 15 minut dziennie. W Olsztynie po raz pierwszy od wielu tygodni będę mogła go przytulić i spędzić z nim cały dzień.
Naszego synka czeka długa i bardzo trudna droga. Dziesiątki hospitalizacji, liczne operacje pod narkozą, które na samą myśl mrożą krew w żyłach... Ale wiemy jedno: będziemy walczyć o Tymka z całych sił. Nasze życie będzie kręciło się wokół Olsztyna przez wiele lat. Koszty leczenia, dojazdów i zakwaterowania są koszmarnie wysokie. Dlatego z całego serca prosimy o pomoc. Każda złotówka to dla naszego syna szansa na życie, w którym będzie mógł swobodnie oddychać, słyszeć i po prostu być szczęśliwym chłopcem.
Rodzice Tymona