Your browser is a bit unusual and some website features may not work properly.
We recommend checking your settings and enabling cookies.
Patrzymy na Kubusia i łzy same płyną po moich policzkach - wreszcie widzimy jego uśmiech. Po latach cierpienia na jego buzi maluje się radość. Pamiętamy, jak z bólu umierał, jak jego oczy traciły blask, a synek dosłownie gasł nam na rękach... Walczyliśmy latami o poprawę i w tej walce nigdy się n...