Province

  • All Poland
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Marcelina Garska
Urgent!
13 days left
Marcelina Garska , 3 years old

PILNE❗️Od tej operacji zależy życie mojej córeczki!

Marcelinka ma dopiero 3-latka, a już przeszła dwie operacje serca. Od urodzenia przebywa w różnych szpitalach. Niestety, kolejne badania wciąż wydłużają listę przeraźliwych diagnoz. Z każdym dniem jej stan się pogarsza, tętnice ulegają zwężeniu, a saturacja spada. Tworząc ten apel, przebywam z Marcelinką na oddziale kardiologii dziecięcej we Wrocławiu. 22 listopada lekarze wykonali cewnikowanie serca, nie pozostawiając żadnych złudzeń. Marcelinka potrzebuje kolejnej pilnej operacji. W Polsce córeczka jest pacjentem do operacji Fontana. Po tej operacji czeka już tylko leczenie paliatywne. Leczenie, które jak mówią lekarze daje maksymalnie 25 lat życia. Niewydolność serca, arytmie, reoperacje to tylko niektóre przyczyny wcześniejszego zgonu. To jest pierwszy scenariusz, który mnie jako matkę przeraża do bólu. Drugi jest szansą Marcelinki na lepsze życie. Tą szansą jest operacja w specjalistycznej klinice w Bostonie. Jestem w stałym kontakcie z lekarzami, którzy szukają alternatywnego leczenia dla Marcelinki. Ubiegam się o kwalifikację do leczenia w Bostonie, ponieważ chcę móc patrzeć w lustro ze świadomością, że robię wszystko co w mojej mocy, by dać Marcelince szansę na życie. Czasu mamy naprawdę niewiele. Decyzja mysi zapaść w ciągu najbliższych pojedynczych miesięcy. Decyzja, czy zostajemy w Polsce, wiedząc, że w każdej chwili mogę stracić córeczkę lub walczyć i prosić o pomoc. Dla mnie decyzja może być tylko jedna. Dziś stoję przed Wami i proszę o pomoc. Nie mogę dłużej czekać. Nie mogę czekać bezczynnie na śmierć dziecka. Muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, by uratować moją córeczkę. Bez Waszego wsparcia to się nie uda. Sama nie jestem w stanie uzbierać tak niewyobrażalnej sumy! Dlatego proszę Was o pomoc! Seweryna, mama Marcelinki Licytacje dla Marcelink –> KLIK

395 296,00 zł ( 18.57% )
Still needed: 1 732 363,00 zł
Maja Biniek
Urgent!
Maja Biniek , 13 years old

13 lat i NOWOTWÓR ZŁOŚLIWY mózgu❗️Uratuj życie Mai!

Majka to nasz skarb! Radosne, inteligentne dziecko. To, co wydarzyło się w jej życiu, to szok dla wszystkich. Walka ze złośliwym nowotworem trwa już ponad rok...  Wzorowa uczennica została zamknięta w domu, straciła wzrok i zdrowie… Nie może nawet chodzić…  Wszystko zaczęło się w zeszłoroczne wakacje. Mieliśmy jechać nad morze, jednak na początku sierpnia Maja nagle trafiła do szpitala. Od tego momentu zaczęła się WALKA O JEJ ŻYCIE. Nasz świat legł w gruzach. Diagnoza lekarzy zabrzmiała jak wyrok – guz mózgu o wielkości 3x2, 3x3,5 i wodogłowie. Po kilku dniach guz znacznie się powiększył i zaczął uciskać na nerwy wzrokowe. Nasze dziecko PRZESTAŁO WIDZIEĆ, niedługo potem straciło przytomność! Przetransportowano nas do innego szpitala. Lekarze, widząc, jak szybko guz sieje spustoszenie w ciele Majki, zdecydowali o natychmiastowej operacji. Częściowe usunięcie nowotworu miało przywrócić wzrok. Tak się niestety nie stało. Nie widziała nadal.  Zdiagnozowano nowotwór złośliwy mózgu – guz germinalny wydzielający.  Przeszła chemioterapię, radioterapię i…  Lekarze zadecydowali o zakończeniu leczenia! Nie widzieli dla naszej córeczki już żadnej pomocy. W lutym w bardzo ciężkim stanie została wypisana do domu. Jest pod opieką hospicjum domowego. 3 miesiące potrzebowała podłączenia pod tlen. Nie ruszała się i miała założoną sondę, aby przyjmować leki oraz pokarm. Nie poddała się, udowodniła i nadal udowadnia każdego dnia, że jest silna i chce żyć!  Pragnie się uczyć, spełniać marzenia, bawić się z koleżankami i kolegami, mieć normalne dzieciństwo. Przecież to jeszcze dziecko… Wciąż Maja nie może chodzić, ale dzięki rehabilitacji jej mięśnie nie zastygają – zaczęła mówić i poruszać się na łóżku. Nadal nie widzi. Oddalibyśmy wszystko, aby nasza córeczka była zdrowa. Nie boimy się pracy, pracowaliśmy od młodych lat. Teraz jednak nie możemy tego robić. Ja opiekuję się córką, będąc na opiece nad osobą z niepełnosprawnością, a moja żona jest zwolnieniu lekarskim po poważnym wypadku i operacji kręgosłupa. Nie może dźwigać, a córka potrzebuję 24-godzinnej opieki, dlatego ja też muszę być w domu.  Bardzo prosimy Cię o wsparcie. Maja potrzebuje wózka inwalidzkiego, pionizatora, prywatnych wizyt u lekarzy. Od roku jest zamknięta w domu. Chcemy ją uwolnić. Do tego potrzebny jest samochód przystosowany do osoby z niepełnosprawnością. Przez wyniszczoną przez chorobę, chemioterapię i leki, wątrobę Maja musi przestrzegać drastycznej diety.  To tylko część wydatków, a my nie jesteśmy w stanie tego opłacić. Musimy prosić Cię o pomoc tę materialną, ale też duchową, udostępnienia i modlitwę. Zrobilibyśmy wszystko, by Maja była zdrowa. Cuda się zdarzają, z całego serca pragniemy, by była jednym z nich. Rodzice Mai Pomoc dla Majeczki 💚

126 483,00 zł ( 23.77% )
Still needed: 405 432,00 zł
Franuś Foremny
Urgent!
Franuś Foremny , 7 years old

WZNOWA❗️Zaczyna się koszmar, którego Franuś tak bardzo się bał...

Niestety ziścił się najgorszy scenariusz, choroba powróciła. Franek, zamiast szczepionki przeciw wznowie musi stanąć znów do walki o swoje życie.Nowotwór nie daje za wygraną, nie pozwala odpocząć, zapomnieć, atakuje bezlitośnie. Franuś znów szkolną ławę musi zamienić na salę w szpitalu onkologicznym. Nie tak miało być, jesteśmy bardzo zmęczeni, załamani i przerażeni, ale neuroblastoma nie daje taryfy ulgowej, nie pozwala o sobie zapomnieć, uspokoić skołatanych myśli, posklejać poszarpanych serc w całość, zapomnieć o strachu, o to najdroższe nam życie, życie dziecka. Każda wznowa jest gorsza w leczeniu, choroba uodparnia się na leczenie i trudniej doprowadzić do remisji. Wiemy już dobrze, z czym się mierzymy, znamy dobrze tego strasznego przeciwnika. Wiemy też, że Franek jest pełen chęci życia, radości i jest bardzo silny, nie raz już to udowodnił. Jak teraz mamy spojrzeć w te pełne ufności oczka i powiedzieć mu – synku, zaczynamy ten koszmar od nowa...Wierzymy głęboko, że pokona chorobę, mimo że nie łatwa to droga, pełna bólu i cierpienia... Gdyby się dało wziąć to na siebie... Jesteśmy po rozmowie z onkologiem i omówieniu badań. Niestety to już pewne – choroba wróciła!Franek ma wznowę przy kręgosłupie, trudno umiejscowioną. Leczenie musi zacząć się od operacji, ponieważ guz powiększa swoje rozmiary.Następnie chirurdzy omówią przebieg operacji i dowiemy się, czy będzie możliwe usunięcie całego guza. Franek jest w bardzo dobrych rękach, zespół chirurgów to doświadczeni lekarze, w wielu niezwykle trudnych operacjach. Później rozpocznie się dalsze leczenie, które będzie dopasowane do stanu po operacji i plan tego leczenia może ulegać zmianie, w trakcie, w zależności od tego jak choroba będzie reagować. Wiemy, że leczenie będzie długie, że jego kontynuacją będzie terapia przeciw wznowie, na którą będziemy latać do Stanów przez kolejne 2,5 roku i na częste kontrole do Barcelony.Nie możemy się poddać, chcemy wygrać z choróbskiem, które uparło się na Franka, poczuliśmy przez chwilę normalność i bardzo pragniemy do niej wrócić. Mamy już wstępny kosztorys, jest bardzo wysoki, na razie koszta pokrywamy ze środków zgromadzonych na szczepionkę, ale znów musimy poprosić o pomoc, czego tak bardzo pragnęliśmy uniknąć. Znów zwracamy się z prośbą, o pomoc. Potrzebujemy ogromnego wsparcia. Jesteśmy wdzięczni całej wielkiej armii ludzi, którzy nam już pomogli i nie pozwolili się poddać.Franek pokonał już raz nowotwór, który zajął większość jego ciała – udało się mimo bardzo złych rokowań. Wierzymy, że tym razem pokona go na zawsze. ––––––––––– LICYTACJE –> KLIK BLOG FRANUSIA –> KLIK

821 019,00 zł ( 19.09% )
Still needed: 3 478 981,00 zł
Krzyś Zawada
Urgent!
Krzyś Zawada , 4 years old

ONE OF A KIND FUNDRAISER❗️ Help save Chris from deadly illness!

UpdatesSeptember 19, 2023, at 2:15 pm A thief stole money for Chris's treatment! We won't be able to raise the missing funds in such a short time! When we started the biggest fundraiser in Poland for a treatment nobody had heard of before, we knew it would be a miracle to finish it. However, as parents, we had to give it a try. After all, our son's life was at stake! Deep inside, we believed in a happy ending. If the whole country learned about the life-saving gene therapy in the United States, we would somehow raise an enormous amount of money. Three months later and four days before the fundraiser ends, we have raised less than 4% of the required funds despite our best efforts and donations from thousands of people. We know we won't make it on time. The gene therapy can only be administered in children under 4-5 years old, and Chris will turn 4 in two weeks. We will fail if we continue to raise funds at such a slow pace. The disease is in progress! Chris is getting weaker. He falls a lot, cries, and his legs hurt very much. We've been trying to raise money in every possible way, e.g., by sharing our fundraiser online or collecting money with donation boxes. One of them has been recently stolen by someone. The thief took the box full of money for Chris's treatment! We couldn't believe it... We were devastated! To succeed, we need a lot of good-hearted people! Meanwhile, an evil stood in our way. How can we go on when fate is so cruel? We are continuously begging you to support our terminally ill son.Hope is all we have, and it dies last! Devastated parents   Fundraiser Description Chris, our little son, has been sentenced to a terminal disease called Duchenne muscular dystrophy.His muscles degenerate, and we are desperately fighting for help.Again, we must ask you for donations - this time, for gene therapy, which can only be administered to 4-5-year-old children. The treatment is groundbreaking but expensive - it costs over 14 million zlotys! Muscles help us move, walk, hold, smile, talk, eat, and breathe... Everyone wants to keep them strong and efficient. When they get weak despite your hard work, a real drama begins.You start to lose another skill. You can no longer move, swallow, and breathe. From now on, your life depends on a wheelchair, ventilator, and G-tube. We want to do our best to prevent our son from experiencing this nightmare! Chris was born a healthy baby boy, which was proved by a newborn physical examination. We couldn't be happier! Unfortunately, we detected his first health issues when he turned seven months old. He stopped reaching developmental milestones - he didn't lift his head and lay still in his crib, rarely moving his arms and legs. Despite his perfect test results, we decided to follow our intuition and have Chris undergo a genetic test, and the result was heartbreaking - Chris had Duchenne muscular dystrophy. Why does our little son have to suffer? He's so vulnerable and innocent!We will never make peace with that. This rare genetic disorder affects one in three thousand boys, and Chris is in the minority. The toll the disease takes on our son is heartbreaking. Only steroids keep him alive, and every night, he wakes up screaming due to the cramps in his legs, which can only be soothed with a massage. Chris also suffers from heart disease. Every minor infection results in pneumonia because of the lack of cooperation between the muscles and his inability to cough. Every time we take a stroll, Chris is at risk of falling. When it happens, he screams in pain. That is why we always carry a wheelchair. The steroids have also caused a delay in his growth.He's so little, and yet he has to suffer so much! Usually, the disease is characterized by damage to one or two exons (coding sequences), and Chris has 16 damaged exons! Only expensive gene therapy in the United States can stop the disease. We must ask you for help again! We need your support to offer Chris a better life. For the past few years, we didn't know a treatment for his disease existed, and now we must fight for it! Our path will be long and full of obstacles, but our miracle's life is at stake! Anna and Łukasz, the parents

2 153 530,00 zł ( 14.69% )
Still needed: 12 506 151,00 zł
Wikusia Wróbel
Urgent!
Wikusia Wróbel , 13 months old

Wiktoria cierpi na najgorszy typ SMA❗️Jej czas się kończy... POMOCY!

Nasza córeczka przyszła na świat z rdzeniowym zanikiem mięśni! Najgorszy rodzaj – typ 0. Dał objawy od razu po porodzie… Wikusia była wiotka, od razu mi ją zabrano... A teraz walczymy o najdroższy lek świata, by zatrzymać okrutne SMA! Prosimy, pomóż nam ratować przyszłość Wikusi! Choć Wiktoria urodziła się już po decyzji o refundacji terapii genowej w Polsce, zaraz po przyjściu na świat była zbyt słaba – nie zakwalifikowała się do niej… Liczył się każdy dzień, bo SMA zaatakowało od razu! Musieliśmy się zgodzić na drugi refundowany lek, a to wykluczyło córeczkę z otrzymania za darmo terapii genowej… Teraz stoimy przed dramatycznym, niezwykle ciężkim wyzwaniem – musimy sami zebrać 10 milionów złotych! Dlatego jesteśmy tu i już teraz z całego serca prosimy o pomoc dla córeczki… Ciąża przebiegała wzorowo aż do dnia porodu. Pierwsze dziecko, żadnych chorób w rodzinie (o których byśmy wiedzieli) – kto by pomyślał, że choroba, o której głośno w ostatnim czasie w Polsce, dotknie właśnie nas?! Przecież szanse na to są minimalne… Wcześniej słyszałam o SMA. Wpłacałam na zbiórki dzieci i myślałam, w jakim strasznym położeniu znaleźli się ich rodzice. Jak ciężko muszą walczyć… A teraz jestem na ich miejscu… Gdy Wikusia się urodziła, widziałam z boku panikę lekarza. Od razu ją zabrali, tata córeczki pobiegł na dół dowiedzieć się, co się dzieje. Najpierw podejrzewali syndrom dziecka wiotkiego. Potem pojawiło się podejrzenie SMA. Diagnoza potwierdziła się po 12 dniach… Pierwsze dni były najtrudniejsze. Nie mogę powstrzymać łez, gdy o tym myślę… Wikusia na oddziale intensywnej terapii, mogłam być przy niej tylko kilka godzin. Każdego dnia dojeżdżaliśmy z mężem do szpitala w Krakowie 1,5 godziny w jedną stronę. Gdy wracałam do domu, cały ten czas przepłakiwałam… Moja mała córeczka, tak daleko ode mnie. Samiuteńka… Gdy badania genetyczne potwierdziły SMA, wiedzieliśmy już, że w Polsce jest od niedawna refundowana terapia genowa. Myśleliśmy, że i Wiktoria ją dostanie i będzie już wszystko dobrze! Niestety, na 12 punktów kwalifikacyjnych, które trzeba otrzymać, zdobyła tylko 7… Nasze serca pękły…  Mogliśmy jeszcze czekać, jeździć, konsultować, prosić, badać, myśleć o wyjeździe do Niemiec. Ale prawda jest taka, że nie było czasu. Każda godzina bez leczenia to regres! Postępujące SMA 0 zabiera życie dzieci zdecydowanie za szybko. Zdecydowaliśmy się więc na podanie zastrzyku wprost do rdzenia. To automatycznie wykluczyło Wikusię z refundacji terapii genowej, ale uratowało jej życie. Dziś walczymy o zdrowie i poprawę sprawności. Po 4. podaniu refundowanego leku, znów odbędzie się kwalifikacja do terapii genowej. Wierzymy, że tym razem ją otrzymamy. To jednak nie zmieni faktu, że musimy zapłacić za nią sami! A im wcześniej dziecko dostanie terapię genową, tym mniejsze ryzyko powikłań i większa szansa na normalne życie!  Bardzo boimy się o córeczkę… Wiemy, że mimo leku, który dostaje teraz (i który bez terapii genowej będzie musiała otrzymywać do końca życia, co 4 miesiące), każda infekcja to zagrożenie życia!  Intensywnie rehabilitujemy córeczkę. To ciężkie i bolesne doświadczenie – dla niej i dla nas. Ale innej drogi nie ma… Sama rehabilitacja i niezbędne przy tej chorobie sprzęty medyczne to kolosalne pieniądze! Walczymy, by Wikusia na nowo nauczyła się jeść i przełykać. Chcemy uchronić ją przed PEG-iem, który zablokuje rehabilitację oddechową…  Usłyszeliśmy od lekarzy, że choroba postąpiła do tego stopnia, że Wikusia nigdy nie będzie chodzić. Może uda się, że będzie sama siedziała… Serce pękło, ale się nie poddajemy. Musimy wierzyć, że uda nam się uzbierać na terapię genową, która zatrzyma SMA, a resztę wypracujemy na rehabilitacji! Gdybyśmy tylko mieli czas… Ten ucieka bardzo szybko. Każdy dzień jest ważny… Jesteśmy pod opieką hospicjum domowego. Wiktoria ma bardzo słaby odruch kaszlu… To zwiększa ryzyko infekcji, a co za tym idzie – zagraża życiu… Bardzo prosimy, jako rodzice, o wsparcie. Walczymy o cud, bo wierzymy w cud…   ➡️ Licytacje dla Wikusi ➡️ Strona na FB: Wikusia z Nowego Sącza kontra SMA➡️ Instagram: wikusia_kontra_sma ➡️ TikTok: wikusia_kontra_sma0 Jagienka prosi o pomoc dla Wiktorii: Rodzice Mikołaja, który otrzymał terapię genową, pomagają Wiktorii: Oglądaj od 21 minuty: uwaga.tvn.pl – Mała Wiktoria nie dostanie refundacji leku. Rodzice sami muszą zebrać ponad 10 mln złotych gazetakrakowska.pl – Maleńka Wiktoria Wróbel z Nowego Sącza walczy z SMA. Potrzeba aż 10 mln zł. Armia dobrych ludzi się powiększa  se.pl – Przejechali całą Polskę dla chorej Wikusi. Akcja "Rowerami na Hel" to nie koniec! Teraz rusza Kasia na Hondzie  caritas – Mała Wiktoria z Nowego Sącza potrzebuje pomocy

8 785 431,00 zł ( 86.76% )
Still needed: 1 340 101,00 zł
Damian Biss
Urgent!
Damian Biss , 41 years old

Let's save Damian's life!

On the occasion of our 40th birthday, we wanted to do a check-up with my husband. We didn’t expect to get a verdict in the results… Damian is fighting acute lymphoblastic leukemia! After the hardest year of our lives, today we know that there is one last hope - CAR-T Cells therapy, which is not refunded in Poland for adults! My husband’s life will cost about 1.7 million polish złoty (£300.000)… We ask with all our hearts for help, so that I don’t lose my husband, and Olga and Miłosz their father. So that Damian doesn’t lose his life… It was December 2022. We decided to take advantage of the package for forty-year-olds and do a complete set of tests. We both felt good, but we care about our health, we have small children and we decided to check if everything is okay. It was supposed to be just a routine blood test… Meanwhile, it turned out from the results that my husband has LEUKEMIA.  Instead of preparing for Christmas, there was a hospital. Damian got his first chemo a week before Christmas. On the 2nd day of Christmas, a blood transfusion was necessary, because the results were falling head over heels. And then we got the terrifying news - my husband had a stroke, a huge hematoma appeared in his head.  We had to prepare for the worst… The chemo was stopped, my husband from hematology in Katowice was transferred to the neurological ward in Sosnowiec. He survived. But he suffered paralysis of the entire right side of his face and body. He didn’t say anything.  In February he came home, or rather he left on a wheelchair. To the fight for life, there was a fight for fitness...  With chemo in June, another breakdown - Damian suffered a septic shock! He fought for his life for the 2nd time, and we didn’t know if he would make it. It’s hard to describe that fear… He made it, but in August there was an infection. Again hospital, again fight! He slowly got out of it, but he suffered terribly. Horribly… The pain of muscles and joints did not subside, in the end only medical marijuana drowned it out.  The doctors decided on chemo to the cerebrospinal fluid, because there were cancer cells there. It helped. The pain stopped. But at the same time we learned about the relapse... The doctors decided on targeted immunotherapy, prolonging life. We went to Gliwice, where the doctor decided to risk a bone marrow transplant - hope for life for Damian! We were very afraid of this, because the transplant involves a huge risk.  Unfortunately, it turned out that my husband has a rare HLA system and the donor cannot be matched! He could not be either his brother, or any other donor registered in the world database. A blow to the heart.  Today, the only and last chance for Damian to beat leukemia is CAR-T Cells therapy. In Poland, it is refunded only for children and young adults. Abroad - for all patients… But not here and not for Damian. The doctors will undertake the treatment, but we have to pay for it ourselves. The cost of the drug alone ranges around 1.7 milion polish złoty (£300.000)  We are terrified...  Our doctor predicts a quick relapse. Then the therapy must be given immediately. We don’t know how much time we have - a few weeks, months? We have to act today. That’s why I ask you with all my heart for help...  We can’t imagine Damian missing from our lives! Our little daughter Olga is only 8 years old. Son Miłosz - 11. They need a dad. I need a husband, and Damian wants to live so much… It’s not easy to ask for help, especially financial. We will never get such a huge amount ourselves. And here it’s about life. Thank you in advance for any support. 

713 968,00 zł ( 39.47% )
Still needed: 1 094 542,00 zł
Oliwka Kraczek
Urgent!
Oliwka Kraczek , 3 years old

PILNE: Potrzebujemy 10 MILIONÓW, by powstrzymać SMA❗️Czas Oliwki się kończy❗️

BARDZO PILNE! U naszej 3-letniej córeczki lekarze zdiagnozowali SMA – chorobę, która każdego dnia zabija jej malutkie mięśnie! Jedyną szansą na ratunek jest terapia genowa, za którą musimy zapłacić blisko 10 MILIONÓW ZŁOTYCH!  Czas naszej córeczki liczony jest w kilogramach, ponieważ zostały jej ostanie 2 kilogramy do przyjęcia leku! Terapię mogą przyjąć jedynie te dzieci, które nie przekroczyły wagi 13,5 kg, a dziś Oliwka waży już 11,5 kg. Oznacza to, że mamy niewyobrażalnie mało czasu, by jej pomóc! Gdy córeczka przekroczy granicę, lekarze odmówią jej leczenia... Błagamy o POMOC! Postawienie ostatecznej diagnozy w przypadku Oliwki zajęło naprawdę wiele czasu, bardzo cennego czasu. Córeczka urodziła się zdrowa. Przez pierwsze miesiące rozwijała się prawidłowo. Dopiero z czasem zaczęliśmy zauważać, niepokojące objawy. Inne dzieci w jej wieku potrafiły już siadać i raczkować, ona wciąż nie umiała utrzymać równowagi. To bardzo nas niepokoiło… Lekarze uspokajali nas, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie i powinniśmy dać Oliwce jeszcze trochę czasu. I faktycznie, ku naszemu zaskoczeniu i oczywiście ogromnej radości, po kilku tygodniach córeczka zaczęła siadać. Odetchnęliśmy z ulgą. Mijały kolejne miesiące. Córeczka skończyła rok, więc z niecierpliwością czekaliśmy na jej pierwsze kroki. Niestety, choć próbowaliśmy różnych sposobów, Oliwka nie zaczęła chodzić. Mimo kolejnych zapewnień lekarzy, że ma na to jeszcze czas, nie odpuszczaliśmy, bo w głębi duszy czuliśmy, że coś jest jednak nie tak. Biegaliśmy od lekarza do lekarza, szukając przyczyny. Byliśmy u pediatrów, ortopedów, genetyków, neurologów. W międzyczasie też u kilku fizjoterapeutów, z którymi już wtedy rozpoczęliśmy rehabilitację.  Wciąż nie znaliśmy powodów, dla których Oliwka zmagała się z takimi problemami. Dopiero po wielu wizytach jeden z lekarzy zaproponował diagnostykę w kierunku SMA. To był dla nas ogromny szok, nie mogliśmy uwierzyć w to, co usłyszeliśmy. SMA? Jak to możliwe? Przecież Oliwka urodziła się jako zdrowa dziewczynka…  Niestety, wynik pierwszego badania był niejednoznaczny i wskazywał tylko na nosicielstwo. Za radą lekarza wykonaliśmy jeszcze jedno, bardziej wnikliwe badanie. Na jego wyniki musieliśmy czekać ponad 2 miesiące! Przeprowadzone wtedy badanie wykluczyło SMA, co spowodowało zmianę kierunku dalszej diagnostyki. Oczywiście ucieszyło nas to, że Oliwka nie jest chora, ale wciąż nie wiedzieliśmy, co jej dolega. Czuliśmy, że straciliśmy kolejne cenne miesiące.  Z bólem patrzyliśmy, z jakim trudem nasza córeczka próbuje się poruszać. Czekaliśmy na dzień, w którym ktoś w końcu powie nam, co się dzieje i dlaczego nasze dziecko przestało się rozwijać. Nie potrafiliśmy przespać  spokojnie nocy, wciąż zadawaliśmy sobie pytania, czekając na cud.  Zrozpaczeni i zupełnie bezradni zdecydowaliśmy się zgłosić do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Tam przeprowadzono trzecie, rzadsze badanie w kierunku SMA i ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu badanie potwierdziło chorobę.  Byliśmy zrozpaczeni… Do tego świadomość, że straciliśmy prawie 1.5 roku na diagnostykę, była przygnębiająca. Kosztowało nas to mnóstwo nerwów i stresu. Dziś Oliwka ma już 3 latka! Wciąż nie chodzi ani nie stoi samodzielnie.  SMA to bardzo rzadka, niezwykle podstępna choroba genetyczna, która krok po kroku zabija jej mięśnie. Co to oznacza? Z każdym dniem Oliwka będzie coraz słabsza, aż z czasem zupełnie utraci sprawność. Najpierw przestanie raczkować, później nie będzie miała siły nawet usiąść, aż w końcu choroba przykuje ją do łóżka na zawsze! Nie możemy przecież na to pozwolić! Szansą jest dla niej wyłącznie terapia genowa jednym z najdroższych leków na świecie, na którą potrzebujemy blisko 10 MILIONÓW ZŁOTYCH! Wciąż nie potrafimy pogodzić się z diagnozą, wciąż nie rozumiemy, dlaczego nas to spotkało. Jednak teraz najważniejsze jest zdrowie i życie Oliwki, dlatego nie wahając się ani chwili rozpoczynamy zbiórkę. Równocześnie córeczka pozostaje pod opieką lekarzy, przyjmuje zastrzyki, które choć spowalniają rozwój SMA, nigdy nie zatrzymają tej okrutnej choroby...  Nie będziemy w stanie zebrać takiej sumy własnymi siłami. W obecnej sytuacji musimy Was już nie tylko prosić, lecz BŁAGAĆ o pomoc! Każda wpłata, udostępnienie zbiórki i Wasze wsparcie są dla nas na wagę złota.  Staramy się wierzyć w CUD, w cud, który musi się wydarzyć, abyśmy zdążyli uratować Oliwkę… Rodzice Oliwki ➡️ Śledź losy Oliwki na Facebooku! ➡️ Razem dla Oliwki – LICYTACJE ➡️ Instagram oliwka_kraczek_walczy_z_sma  ✍🏻 Dwa kilogramy czasu. Oliwka z Lublina potrzebuje najdroższego leku świata 🎥 TVP3 LUBLIN - 08.01.2024 🎥 Panorama Lubelska TVP3 LUBLIN 📣 Radio Plus – "SMA i pilna pomoc dla chorej Oliwki Kraczek" 📣 Polskie Radio Lublin  ✍🏻 Wspólnota Opolska (lublin24.pl) – "Oliwce zostały już tylko dwa kilogramy do zebrania 10 mln zł" 🎥 TVP3 Lublin – Między Wisłą i Bugiem (wywiad od 01:45:40)

950 705,00 zł ( 9.38% )
Still needed: 9 174 827,00 zł
Krzyś Dąbrowski
Krzyś Dąbrowski , 12 months old

Mały Krzysiu oko w oko z zabójcą dzieci❗️POTRZEBNA POMOC❗️

Nigdy nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę musiała prosić o pieniądze na leczenie własnego dziecka. Do tej pory to ja wpłacałam pieniądze na różne zbiorki, śledziłam losy dzieci, a w głębi serca dziękowałam za zdrowie moich najstarszych dzieci. Dzisiaj to my jesteśmy w miejscu, z którego prosimy o wsparcie w leczeniu naszego malutkiego synka.  Nasza historia zaczęła się 28 września. To dzień, który już na zawsze zmienił nasze życie. Tego dnia z podwyższoną temperaturą, objawami przeziębienia i napiętym ciemiączkiem znaleźliśmy się z naszym najmłodszym dzieckiem na SOR. Wyniki badań krwi wykazały infekcję, jak wtedy wszyscy myśleliśmy, zwykłe przeziębienie. Już mieliśmy wracać do domu, ale lekarz, który nas przyjmował, zdecydował się wykonać jeszcze USG główki i brzuszka… Podczas  badania w brzuszku naszego 7-miesięcznego synka wykryto dwie zmiany na nadnerczach oraz liczne zmiany w wątrobie! Guz na prawym nadnerczu był ogromny – miał 8×6 cm!   Jeszcze tego samego dnia karetką na sygnale zostaliśmy przewiezieni do CZD w Międzylesiu do Kliniki Onkologii. Od tej pory nasza rodzina została podzielona na dwie drużyny: Krzyś z mamą na oddziale, a w domu tata z trójką starszego rodzeństwa. Rozpoczął się dla nas wszystkich bardzo trudny czas... W szpitalu przeszliśmy wszystkie konieczne badania w tym tomograf. Lekarze musieli działać od razu – operacyjnie usunęli największego guza razem z prawym nadnerczem. Pobrano biopsje zmian w wątrobie, szpik, zrobiono trepanobiopsję oraz założono małemu cewnik. Widok własnego dziecka podpiętego pod rurki na OIOM-ie to przeżycie, którego nie da się opisać. Do tego dochodzi nauka pielęgnacji takiego maleństwa i świadomość ogromnej odpowiedzialności. Wyniki badań potwierdziły wstępną diagnozę: neuroblastoma IV stopnia, nowotwór złośliwy nadnerczy. Bardzo trudno pisze się te słowa. Opisują one chorobę naszego tęczowego dziecka, które nie ma nawet roku, a już musi walczyć o swoje zdrowie i życie.  Nie był to jednak koniec złych wiadomości. Badania molekularne guza wskazały na dodatnią amplifikację genu N-MYC, powyżej 30. Kolejne badanie pokazało dodatkowe dwie zmiany w kościach! Przez to wszystko Krzyś został zakwalifikowany do leczenia specjalnym protokołem. Jest to bardzo trudne, intensywne i wyniszczające organizm leczenie. Przeszedł już 6 cykli chemioterapii. Po każdym konieczne było przetaczanie krwi i/albo płytki. Przeszedł też poważne załamanie – miał wodobrzusze, przestał oddawać mocz, musiał być po raz kolejny cewnikowany. Na szczęście dzięki ogromnej wiedzy i wielkiemu sercu lekarzy udało się zażegnać kryzys i Krzyś mógł dostać kolejną chemię – kolejne leki. Piszę o tym teraz na spokojnie, lecz były to godziny wypełnione lękiem, strachem, bólem i tysiącem wylanych łez. Byliśmy bardzo blisko tego, żeby po raz kolejny Krzyś znalazł się na OIOM-ie. Dodatkowo przez spadki po chemii Krzyś wciąż łapie infekcje, głównie górnych dróg oddechowych, przez co prawie cały czas jesteśmy w szpitalu.  Dziś wiemy, że leczenie działa, zmiany z wątroby się wycofują, zmniejszył się guz na lewym nadnerczu. Jeżeli badania kontrolne po 8 chemioterapii potwierdzą remisję, kolejnym etapem leczenia będzie autoprzeszczep szpiku. Następnie radioterapia i na końcu immunoterapia. Niestety, dodatni N-MYC wskazuje, że Krzyś jest w grupie wysokiego ryzyka wznowy. My jako rodzice zrobimy wszystko, pojedziemy wszędzie, żeby ustrzec nasze dziecko przed wznową nowotworu. Ostatnio dowiedzieliśmy się o szczepionce przeciwko wznowie w Stanach Zjednoczonych. Niestety jej koszt zdecydowanie przekracza nasze możliwości finansowe.  Dlatego bardzo prosimy Was o wsparcie, aby nasz syn po zakończonym leczeniu mógł przyjąć tę szczepionkę i zacząć cieszyć się z rodzeństwem dzieciństwem. Jest jeszcze na tyle mały, że nie będzie pamiętał leczenia i tego co przeszedł. A to tu – w szpitalu – zaczyna stawiać pierwsze kroki, tu wychodzą mu ząbki, tu bawi się z innymi dziećmi, a nie z własnym rodzeństwem w swoim domku... Prosimy, pomóżcie nam! Leczenie i szczepionka to jedyna szansa na to, by nasz synek żył. A my jednego czego najbardziej pragniemy na świecie to ocalić jego życie... Rodzice Krzysia Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.  ➡️ Zbiórkę Krzysia możesz wspierać także poprzez LICYTACJE na Facebooku!

373 562,00 zł ( 23.4% )
Still needed: 1 222 183,00 zł
Bruno Osłowski
Urgent!
Bruno Osłowski , 5 years old

Dramatic race against time to rescue Bruno's LIFE! Only the world's most expensive treatment can save our son!

OUR FUNDRAISER IS EXTREMELY URGENT! We have little time to collect an enormous amount of money to stop the terminal disease! Our little son suffers from Duchenne muscular dystrophy, and the only solution for him is gene therapy, which treats children aged 4 through 5 years old. On December 20, 2024, Bruno will turn six, which means we have less than a year to raise the funds. We have started a dramatic race against time. Please help us save Bruno's life!  Our drama began in January 2020. After Bruno's 2-month-long battle with respiratory tract infection, we drove him to the Institute of the Polish Mother's Health Center in Lodz, where he underwent basic blood tests. Due to the poor results, the doctors decided to have Bruno thoroughly examined by different specialists. He lay on a bed for hours with an IV drip in his arm. No diagnosis was made, though. Finally, he had genetic tests done. The results came after six months.  The diagnosis was far worse than expected: Duchenne muscular dystrophy. Our world suddenly fell apart. We were beyond devastated! Duchenne muscular dystrophy is a rare genetic disorder characterized by progressive muscle degeneration and weakness. It is caused by a mutation in the dystrophin gene (responsible for building muscle cells). As a result, muscle fibers break down. DMD affects one in every 3,300 male infants. The first symptoms include walking difficulties, followed by an inability to swallow and breathe. A wheelchair and a ventilator become essential devices for a sick child. Most current methods are useful in treating the symptoms, not the root cause of the disease - gene mutations. Corticosteroid medicines and rehabilitation can only slow down the progress of muscle degeneration. It all sounds like a death sentence to a little boy!  This year has been groundbreaking in terms of muscular dystrophy, though! On June 22, 2023, the FDA approved through accelerated pathway the first gene therapy for pediatric patients 4 through 5 years of age with Duchenne muscular dystrophy (DMD) who maintained walking abilities. Gene therapy was designed to deliver into the body a gene that leads to the production of micro-dystrophin. The drug is administered as a single dose.  That day, Bruno received a chance to recover from the terminal illness! We decided to verify the conditions and possibilities of undergoing gene therapy. Since the treatment is only available in the USA, we'd have to stay there for four months. Thanks to the support of many amazing people, we found a dedicated medical facility! The team of Dr. Ghosh from the Boston Children's Hospital has qualified Bruno for gene therapy. Unfortunately, it is the most expensive drug in the world.  We have received a cost estimate of $ 5,971,000! Thanks to the Boston team's efforts, we received a discount. The price of the treatment has been decreased to $ 3,617,431 (plane tickets and accommodation are excluded), but it might rise in case any side effects or extra medical costs appear.  We cannot lose hope, though! We must try our best and start this battle despite the gigantic costs! Otherwise, we would never forgive ourselves for not taking that opportunity. My husband and I are medical rescuers - our job is to save human life. We have faced a terrible fate, and without your help, we won't be able to save our child.  We have less than a year to raise the required amount - after December 20, when Bruno turns six, it will be too late. This fundraiser is our last resort. On behalf of Bruno, we are asking for donations to help him win the fight for life.  -Joanna and Rafał Osłowski, Bruno's parents

2 271 156,00 zł ( 14.05% )
Still needed: 13 891 834,00 zł

Follow important fundraisers