Province

  • All Poland
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Mateusz Słowikowski
Mateusz Słowikowski , 18 years old

PILNE❗️Pomóż nam uratować serce Mateusza!

Krytyczna, skomplikowana wada serca. Życie w ciągłym strachu. Każdego dnia poranek niesie ulgę, bo serce wytrzymało kolejną dobę, ale jak długo można tak żyć?! Jak długo można liczyć na to, że będzie biło mimo choroby? Nie chcę i nie mogę się nad tym zastanawiać. Chwila zawahania może doprowadzić do tego, że na ratunek będzie za późno… Mama Mateusza: Chwilę po tym jak przyszedł na świat usłyszałam, że szanse są niewielkie. Chore serce mogło nie poradzić sobie w pierwszych dobach życia, a do jego ratowania wezwano sztab specjalistów. To wtedy poznałam czym jest prawdziwy strach, lęk, przerażenie…  Minęło właściwie kilkanaście lat, a strach wciąż nie zniknął. Wiele razy na swojej drodze słyszeliśmy, że to połączenie wad brzmi jak wyrok. A jednak wciąż szukaliśmy pomocy - już nie tylko w kraju, ale także za granicą. W Polsce przeprowadzono 2 operacje - niestety żadna z nich nie zwiększyła szans Mateusza na pokonanie choroby. To było działanie doraźne - konieczne ratowanie życia. Niestety, od operacji minęły lata, a my wciąż nie znaleźliśmy przyczyny wad. Mieliśmy szczęście, bo ostatnia operacja zabezpieczyła sprawność Mateusza na dłuższy czas, ale sytuacja pogarsza się z dnia na dzień. To powoduje, że oczekiwanie na kolejne decyzje i zalecenia wiąże się dla nas ze zbyt dużym ryzykiem. Postanowiliśmy po raz kolejny szukać pomocy u specjalistów z USA.  Mateusz: Wiesz jak to jest? Każdy dzień powinieneś traktować jak ogromny dar, a jednak jesteś wściekły, bo z życia nie możesz korzystać w pełni. Stoisz gdzieś obok i zastanawiasz się, kiedy wybuchnie bomba z opóźnionym zapłonem, którą w sobie nosisz…  Czasem mam wrażenie, że wszystko jest podporządkowane chorobie. Wyznaczone godziny podawania leków, realizacja zaleceń, badania, kolejne kontrole. Żyję w więzieniu choroby, a każde uderzenie mojego serca może być ostatnim. Mogę zniknąć z tego świata, zanim na dobre go poznam. To przerażające.  Mama Mateusza: Niepewność jest dla nas niesamowicie trudna, ale w tunelu znalazła się iskierka nadziei – lekarze z Bostonu zapoznali się z dokumentacją choroby Mateusza i dokonali niemożliwego, przeprowadzili operację. Ta wiadomość była dla nas jak spełnienie największego marzenia.  Mateusz: Chciałbym tylko znaleźć wyjście z tej pułapki. Zobaczyć, czy czeka na mnie coś jeszcze prócz strachu i wizji ostateczności. Chcę spełnić marzenia, ale muszę zacząć od pierwszego - tego o życiu. Nie wiem, jakie mam szanse, ale nawet jeśli to tylko kilka procent - czy mam inne wyjście?  Mama Mateusza: Mateusz jest już świadomy tego, co się z nim dzieje, widzi fioletową skórę, czuje ciężki oddech, zmęczenie, ograniczenia, które stawia mu coraz słabsze ciało. Wiem, że trudno się przyznać do strachu, ale widzę, że ma ogromną wolę życia. Ja też nie zgadzam się na pożegnanie. Nie zgadzam się na to, by choroba zabrała mi dziecko.  Nadzieja trwa, dopóki serce bije. Proszę, o tę szansę w imieniu całej naszej Rodziny. Nic innego nie mogę zrobić.   Możecie śledzić na bieżąco sytuację Mateusza wchodząc na jego stronę Walczymy o serce Mateusza!   LICYTACJE –> PILNA OPERACJA SERCA MATEUSZA!  

718 228,00 zł ( 100.14% )
Malwinka Marszałek
Urgent!
Malwinka Marszałek , 21 months old

Malwinka w sidłach straszliwej choroby❗️Pomóż zatrzymać zespół Retta❗️

Przeżyłem w życiu wiele – smak sukcesu i gorycz tragedii w rodzinie. Ale dopiero gdy okazało się, że moja córeczka jest ciężko chora, odkryłem w sobie niedoświadczalne wcześniej emocje… Jako tata i jako sportowiec wiem, że się nie poddam w walce o życie mojego dziecka. A dziś – choć to bardzo trudne – przychodzę do Was z historią naszej rodziny i bardzo proszę o wsparcie. Dla Malwinki jest nadzieja, a ja muszę zrobić absolutnie wszystko, by ją wykorzystać! Bez Was to jednak będzie bardzo trudne… Nazywam się Bartłomiej Marszałek i być może kiedyś o mnie już słyszeliście – jestem polskim motorowodniakiem. Większość osób kojarzy mnie właśnie przez sport. Do tej pory jednak mało kto wiedział więcej o moim życiu prywatnym… Dziś jest czas, gdy muszę się odsłonić i o nim opowiedzieć, bo bardzo potrzebuję wsparcia. Potrzebuje go moja malutka, ukochana córeczka, która jest najważniejsza na świecie. I jest bardzo chora… Przez wiele lat angażowałem się w wiele działań charytatywnych, z potrzeby serca pomagałem osobom w potrzebie. Wtedy przez myśl mi nawet nie przeszło, że ja znajdę się kiedyś po drugiej stronie i że to moja rodzina będzie potrzebowała wsparcia... Moja ukochana córeczka będzie wymagała pomocy... Zespół Retta – tak brzmi diagnoza, którą pewnie poznalibyśmy znacznie później, gdyby nie ogromny instynkt macierzyński mojej żony. Ta pewność, że coś jest nie tak – mimo uspokajających słów lekarzy – skłoniła nas do wykonania na własną rękę dokładnych badań genetycznych. I wtedy poznaliśmy wyrok… Zespół Retta sprawia, że dziewczynki stają się “żywymi lalkami”. Niektórzy zwą je “milczące anioły”. Nie cierpię tych określeń, boli mnie serce, gdy je słyszę, ale one opisują obrazowo, co dzieje się z dziećmi, które nie zdążyły otrzymać leczenia...  Ale to, że nie chodzą i nie mówią, nie nawiązują kontaktu, to tylko mniejsze z problemów. Do tego dochodzi bardzo osłabiony układ immunologiczny. Problemy z oddychaniem, ze wszystkimi organami po kolei, dochodzi niszcząca padaczka, stan zapalny mózgu… Straszny los dla niewinnego dziecka! Pierwszy szok i rozpacz musiały szybko odejść na dalszy plan. Trzeba było działać. Staliśmy się właściwie specjalistami od tej okropnej choroby – łącznie z poznaniem wszystkich dostępnych na świecie metod leczenia.  I pojawiło się nie światełko, ale prawdziwe światło w tunelu!  Wszystkie nasze oszczędności wydaliśmy na lek, który na ten moment maksymalnie spowalnia postęp choroby! Jedna buteleczka, która wystarcza zaledwie na tydzień, kosztuje 10 300 dolarów. Roczne koszty leczenia to 2 200 000 zł... Lek jest w formie syropu, jest niezwykle kosztowny, ale pozwala doczekać nam do terapii genowej – ogromnej nadziei dla dzieci z Zespołem Retta na odwrócenie skutków choroby! Na życie! Terapia genowa jest już w bardzo zaawansowanym stadium badań i już wkrótce spodziewamy się, że stanie się dostępna w USA! W tym momencie lek podawany testowo jest już dziewczynkom w Stanach Zjednoczonych, a efekty są zdumiewające! Wyselekcjonowany gen dostarczany do płynu mózgowo-rdzeniowego za pośrednictwem odpowiedniego wirusa zastępuje ten wadliwy, co całkowicie zatrzymuje postęp zespołu Retta! Szacunkowy koszt terapii genowej będzie oscylował jednak w okolicach 3 000 000 dolarów...  ❗️Gdy lek zostanie zarejestrowany, zbiórka zostanie przekwalifikowana, a kwota odpowiednio powiększona. Terapia genowa jest ogromną nadzieją dla wszystkich dziewczynek z zespołem Retta. Dla naszej córeczki! Tylko Malwina musi do niej doczekać… Nadzieję na to daje właśnie lek, który od zeszłego roku podajemy córeczce w porozumieniu z amerykańskimi lekarzami. Polscy lekarze także są zgodni – dzięki lekowi Malwinka jest dzisiaj w o wiele lepszym stanie, niż jej nieleczone rówieśniczki z tą samą chorobą!  Ta nadzieja trzyma nas przy życiu. Gdyby nie ona, nie mielibyśmy siły nawet to zwykłego funkcjonowania… Tymczasem poruszamy niebo i ziemię, żeby uratować Malwinkę przed tragicznymi skutkami Zespołu Retta! Pierwszą dawkę syropu córeczka przyjęła właściwie w ostatniej chwili. Zaledwie tydzień wcześniej pojawiły się pierwsze, przerażające objawy… Akurat trzymałem ją na kolanach, gdy jej oczka zaczęły uciekać. Widoczne były same białka, a potem było coraz gorzej… Wiedzieliśmy, że to się już zaczyna dziać! Że jeśli nic nie zrobimy, będzie tylko gorzej! Po tygodniu od podania pierwszej dawki syropu ustąpił oczopląs, bezdechy senne i hiperwentylacja. Wcześniej Malwinka spała może pełną godzinę w nocy. Dziś przesypia całą! To wszystko dzięki dotychczasowemu leczeniu. Leczeniu, którego nie można przerwać, bo skutki tego mogłyby być tragiczne… I tutaj pojawia się nasza ogromna prośba… Przez ostatnie miesiące leczenia wydaliśmy już prawie wszystkie nasze życiowe oszczędności. Co miesiąc muszę latać do USA po kolejną dawkę leku, bo ściągnięcie go importem docelowym wyszłoby znacznie drożej… Nie żałujemy żadnej złotówki, ale przeraża nas fakt, że tych powoli zaczyna brakować, a przed Malwinką przynajmniej jeszcze 2,5 roku leczenia – do czasu wprowadzenia możliwości podania terapii genowej, która będzie dostępna prawdopodobnie dla dzieci od 4. roku życia.  W imieniu mojej żony, naszej córeczki, jej młodszego braciszka i przede wszystkim moim – jej taty – z całego serca proszę o każde możliwe wsparcie. Zaszliśmy już tak daleko… Nie możemy wszystkiego stracić, nie możemy pozbawić Malwinki nadziei na normalne życie! Dziękujemy z góry za każdą pomoc, która nie pozwala umrzeć naszej nadziei.   przegladsportowy.onet.pl: Bartłomiej Marszałek: Mój najważniejszy wyścig w życiu! Po zdrowie córeczki sport.tvp.pl: Córka polskiego sportowca poważnie chora. Tak można ją wspomóc

82 707,00 zł ( 1.11% )
Still needed: 7 364 101,00 zł
Kamil Giedyk
Urgent!
7 days left
Kamil Giedyk , 32 years old

32 lata to nie jest czas, żeby umierać... Czy zdążymy uratować Kamila? Mamy mało czasu❗️

Trudno zliczyć ilość przepłakanych godzin i nieprzespanych nocy — tyle ich było w ciągu dwóch lat od kiedy wiemy, że Kamil ma nowotwór złośliwy rdzenia kręgowego. Po ostatnim rezonansie okazało się, że guz odrasta. Trwa dramatyczny wyścig z czasem! Musimy już teraz opłacić operację albo będzie za późno! Kamil stracił już władzę w nogach, ale nie stracił nadziei! Pomocy! „30 lat to nie jest czas, żeby umierać” – wyobraź sobie usłyszeć te słowa z ust własnego dziecka, które zawsze było okazem zdrowia. Człowiekiem, którego wszędzie było pełno, zarażającym wszystkich swoim poczuciem humoru i pozytywnym podejściem do życia. Diagnoza nowotworu złośliwego przewróciła nasze życie do góry nogami.  Teraz pojawia się NADZIEJA! Klinika w Kluczborku podejmie się operacji mojego ukochanego syna, ale musimy działać już teraz! Termin został wyznaczony na 10 marca, a do zebrania mamy 200 tysięcy złotych! Sami nie damy sobie rady, a jeśli operacja nie dojdzie do skutku, to w ciągu najbliższych miesięcy Kamil nie będzie w stanie wstać z łóżka nawet z pomocą innych osób… Tak bardzo się o niego boję, ale wiem, że muszę walczyć o syna z całych sił! Wszystko zaczęło się od problemów z chodzeniem i utrzymaniem równowagi, potem doszedł niedowład prawej ręki. Syn dostał skierowanie na oddział neurologii w celu poszerzenia diagnostyki. Wykonano diagnostykę obrazową i laboratoryjną. Diagnoza, którą usłyszeliśmy, zwaliła nas z nóg – nowotwór rdzenia kręgowego o nieokreślonym charakterze. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie.  Kamil przeszedł operację guza śródrdzeniowego w odcinku szyjnym. Niestety nie udało się go usunąć w całości, a na domiar złego kilka godzin po zabiegu wystąpił niedowład czterokończynowy! Po badaniu okazało się, że syn ma krwiaka! Natychmiast doszło do kolejnej operacji i Kamil zaczął odzyskiwać czucie w kończynach. Podczas operacji pobrano wycinek, który pozwolił na postawienie ostatecznej diagnozy: nowotwór złośliwy rdzenia kręgowego, nerwów czaszkowych i innych części ośrodkowego układu nerwowego. Kamil przeszedł 6-tygodniową radioterapię, jego stan był stabilny. W grudniu 2023 pojechał na turnus rehabilitacyjny do Gdańska. Na miejscu rehabilitant stwierdził, że syn wcale nie jest w złej kondycji i, że dobrze rokuje. Dało nam to ogromną nadzieję, na to, że Kamil będzie samodzielny. Wreszcie wyszło słońce! Syn wrócił z turnusu pełen nadziei, wierzył, że teraz będzie już tylko lepiej, spacerował i ćwiczył w domu z siostrą, która skończyła kurs fizjoterapii. I wtedy stało się najgorsze… Podczas jednego ze spacerów dostał paraliżu prawostronnego i upadł. Od tamtej chwili nasze życie zamieniło się w koszmar. Syn jest w tak złym stanie, że nie może sam iść do toalety! Żaden lekarz do tej pory nie chciał podjąć się usunięcia guza. Odbijaliśmy się od drzwi. Słyszeliśmy, że jeśli syn podda się operacji, to pozostanie osobą leżąca, bez kontaktu. Kamil stracił nadzieję i chęci do życia. W tej chwili przebywam na zwolnieniu lekarskim, ponieważ syn wymaga całodobowej opieki, a mam jeszcze młodszego 12-letniego syna, który mnie potrzebuje i nie do końca rozumie powagę sytuacji. Cały czas pyta, dlaczego jestem smutna i płaczę…  Nigdy nie myślałam, że będę musiała prosić o pomoc, ale w tej chwili nie mam wyjścia. Wierzę w to, że są jeszcze na świecie dobrzy ludzie, którzy pomogą nam w tej nierównej walce z nowotworem. Syn ma poniżej 5% komórek nowotworowych, co daje duże szanse na całkowity powrót do sprawności, ale musimy uzbierać potrzebne pieniądze, bo czas ucieka, a straciliśmy go już za dużo. Z całego serca proszę o pomoc i modlitwę za mojego ukochanego syna!                                           Aneta, mama ➡️ Grupa licytacyjna dla Kamila

155 990,00 zł ( 66.65% )
Still needed: 78 053,00 zł
Romek Mindru
Urgent!
Romek Mindru , 4 years old

CANCER RELAPSE! A 3-year-old Roman needs help!

"My dear son, I waited for you for so long. Your positive energy puts a smile on everyone's face. Now I caress your bald head and beg you to hang in there a bit longer. I will do my best to end this nightmare. I will find a solution, I promise you!.." Roman is a happy, smiling, and curious boy.  He is only three-year-old and has already suffered from cancer - primary pulmonary alveolar rhabdomyosarcoma - a type of soft tissue sarcoma.  Between the first and second years of his life, he faced unbelievable challenges with courage and strength - he underwent nine exhausting cycles of chemotherapy, a complex surgery, 26 radiation therapies, and over 60 anesthesias. It all paid off - our little hero WON the battle! We were so proud of him! Unfortunately, our joy and relief were gone in May 2023 when we received a heartbreaking diagnosis: cancer recurrence - paraspinal soft tissue sarcoma.  There is a long and difficult journey ahead for our son that will involve surgery and cancer therapy.  The sad part is that childhood cancer treatment in our country is challenging.  We lack proper medical equipment and medications - the only solution is an expensive treatment abroad. However, it costs over 200.000 euros! We were left with no choice but to ask you for support. Thanks to you, we can provide Roman with the necessary medical care and ensure his happy childhood.  Your every donation will have an impact on Roman's life. Together we can offer him a chance to win the battle with cancer, so he can live a long, happy life.  Thank you for the support from the bottom of our hearts and your helping hand in such a difficult time. You can put an inspiring smile on Roman's face again!  Roman’s mom

1 447 572,00 zł ( 92.14% )
Still needed: 123 443,00 zł
Agata Panasiuk
Agata Panasiuk , 4 years old

DRAMA! Neuroblastoma RECURRENCE! Little Agata is fighting for life!

Agata requires a more intense treatment! We want to express our gratitude for your previous quick support! We could count on you again! You are wonderful!    We also kept our previous fundraiser open until we obtained the results of the first two chemo cycles. We wanted to share the good news with you. Agata felt great despite painful IV infusions, which led us to believe that most tumors had disappeared. Unfortunately, they did not.  It turns out that immunotherapy is insufficient when it comes to treating metastases.   Although no other metastases have been detected, and two have already disappeared, the doctors said the healing process is too slow.  They decided to complement the 5-cycle treatment with another four cycles of immunotherapy and implement chemotherapy. It was heartbreaking news since the previous chemo was overwhelming for Agata. We are also afraid that she might lose her beautiful hair! Nevertheless, what's most important is a successful outcome of the treatment. This week, Agata will undergo her first cycle of chemoimmunotherapy. The bad news is that it is going to be expensive… Additionally, to prevent another cancer recurrence, we want Agata to get a vaccine for neuroblastoma, available in the USA. Your previous donations for the vaccine were needed for four surgeries and two cycles of immunotherapy. The difference between immunotherapy and vaccines is that the first uses antibodies against cancer cells, and the latter teaches the body how to produce the antibodies.   That is why it is so important to administer the vaccine as soon as therapy is completed. Unfortunately, we cannot afford the vaccine.  The total amount of all cost estimates exceeds the amount of your previous donations. Please stay with us, donate, and support us in our battle for Agata's life. 

1 851 648,00 zł ( 65.45% )
Still needed: 977 138,00 zł
Marysia Białońska
Urgent!
Marysia Białońska , 7 years old

Straszna ciemność zabiera Marysię❗️Ratunek za 3 miliony – pomocy❗️

Pochłania ją ciemność – stopniowo Marysia traci wzrok. Nieodwracalnie… Szczęście w nieszczęściu jest nadzieja! Szczęście – Marysia ma zmianę w genie, którą można wyleczyć terapią genową! Nieszczęście – lek nie jest refundowany. Jego koszt to 3 miliony złotych…  To jedyna szansa, że Marysia będzie widziała! Choroba zostanie zatrzymana! Lekarze z Poznania są gotowi podać lek nawet teraz. Skąd jednak mamy wziąć taki majątek!? Jeśli nawet sprzedamy wszystko, co mamy, będzie to tylko ułamek kwoty… Dlatego dziś z całego serca prosimy o każdą możliwą pomoc dla córeczki, by nie pochłonęła jej ciemność… Na zawsze…  Marysia urodziła się po konflikcie serologicznym, dlatego pod opieką okulisty była właściwie od początku swojego życia. Do czasu rozpoczęcia szkoły to były wyłącznie wizyty kontrolne – nie wskazywały, że mamy się czego bać. W końcu jednak dostaliśmy skierowanie do poradni w Katowicach. Czas oczekiwania na NFZ - pół roku… W międzyczasie więc zrobiliśmy także badania genetyczne. Wyniki zwaliły nas z nóg… U Marysi zdiagnozowano zwyrodnienie barwnikowe siatkówki. To ciężka choroba, która cały czas postępuje, prowadząc do całkowitej ślepoty!  Już teraz córeczka właściwie nie widzi po zmierzchu. Gdy idzie nocą, musi trzymać się ścian. Już wcześniej to zauważyliśmy – starsze córeczki nie miały takich problemów, dlatego tym bardziej widzieliśmy różnice. Okazało się, że spowodowane właśnie ciężką chorobą…  Jej wzrok będzie się tylko pogarszał. Straci widzenie obwodowe, a później całkowite. Choć teraz jeszcze widzi świat, wkrótce zniknie jej z oczu. A wraz z tym wszystko, co zna i kocha…  Co innego urodzić się niewidomym i nie znać innej rzeczywistości, a co innego być dzieckiem, któremu stopniowo znika wszystko, co zna. Całe bezpieczenstwo związane z widzeniem. Zostaje tylko pustka…  Jest jednak nadzieja – noratorska terapia genowa, dostępna w Polsce, w klinice w Poznaniu! Pierwsi pacjenci zostali jej poddani z sukcesem! Szczęście z nieszczęściu, że Marysia ma uszkozony właśnie ten gen, który można poddać terapii!  Niestety – nie jest ona w żaden sposób refundowana… Koszt tego, by córeczka nie straciła wzroku, to 3 miliony złotych… Zrobilibyśmy dla niej wszystko, wszystko oddali… Ale nie mamy tak ogromnej sumy i nigdy jej sami nie zdobędziemy…  Dlatego z całego serca prosimy o pomoc! Wiemy, że to będzie bardzo trudna zbiórka, trudna walka… Musimy jednak spróbować – dla Marysi! Lekarze mówią, że im szybciej dostanie lek, tym lepiej – choroba się zatrzyma na aktualnym etapie! Czyli Marysia będzie widzieć! Im później, tym będzie gorzej, bo choroba postępuje, a cofnąć jej się już nie da… Z całego serca prosimy o pomoc dla Marysi. Walczymy o cud i wierzymy w cud i w to, że nasza córeczka nie straci świata, nie utonie w ciemności… Ania, mama Marysi   ➡️ Pomóż zobaczyć więcej - Licytacje dla Marysi Białońskiej ➡️ Pomóż zobaczyć więcej - Marysia Białońska    ➡️ Przegląd Tygodniowy 21.02.2024 ➡️ Kronika TVP3 Kraków

1 247 156,00 zł ( 37.01% )
Still needed: 2 121 831,00 zł
Maria Szlązak
Maria Szlązak , 8 years old

Brutalna walka z guzem mózgu - Marysia dzielnie walczy o każdy dzień, pomocy❗️

Złośliwy nowotwór złośliwy, medulloblastoma - kiedy usłyszeliśmy, co dolega naszej córeczce, zawalił się nasz świat. Marysia miała wtedy zaledwie 2 latka... Walka ze śmiertelnym przeciwnikiem wywróciła nasze życie do góry nogami. Do dziś żyjemy w cieniu choroby i strachu przed nią... Walka o życie zostawiła też na Marysi ogromne piętno, córeczka wymaga dalszego leczenia i rehabilitacji, by odzyskać choć część tego, co zabrał jej nowotwór... Po raz kolejny musimy prosić o pomoc, by pomóc Marysi... Nasz koszmar rozpoczął się w kwietniu 2018 roku. Wtedy właśnie u naszej córeczki wykryto guza mózgu – rdzeniak zarodkowy, Medulloblastoma anaplastyczna. Lekarze ze szpitala w Lublinie natychmiast podjęli decyzję o operacji. Niestety – zostały dwa 3-milimetrowe punkty na pniu mózgu. Marysia straciła wzrok, jej mięśnie zwiotczały, pojawiły się problemy z przełykaniem. Postanowiliśmy poruszyć niebo i ziemię i tak trafiliśmy na Klinikę Bambino Gesu w Rzymie. Koszty leczenia były ogromne, ale dzięki Waszej pomocy udało nam się zebrać potrzebną kwotę. Naszą córeczkę wsparły tysiące osób, za co będziemy wdzięczni do końca życia. Spędziliśmy długie miesiące w klinice w Rzymie.  Córeczka wiele razy była na granicy życia i śmierci. Nowotwór, ból, tęsknota - nowotwór rozdzielił naszą rodzinę. Żona i dwie siostry Marysi musiały zostać w Polsce, ja byłem przy Marysi w szpitalu, trzymając ją za rączkę. Marysia przeszła cykle chemioterapii, autoprzeszczep komórek macierzystych, kilka zabiegów i kilkadziesiąt badań, rehabilitację… Kiedy wróciliśmy do Polski, wydawało się, że to koniec koszmaru. Niestety los znów postanowił rzucić nam kłody pod nogi.  Po ponad rocznym leczeniu guza mózgu w szpitalach w Lublinie i Bambino Gesu w Rzymie, 2 latach rehabilitacji, gdy wszystko było na dobrej drodze, Marysia znów wylądowała w szpitalu z infekcją przy zastawce otrzewnowo-komorowej, która w konsekwencji spowodowała sepsę. Jej życie było w niebezpieczeństwie! Zakażenie pozostawiło wiele zniszczeń w organizmie. Niestety, również toksyczne antybiotyki, które były podawane bezpośrednio do komór mózgowych, zniweczyły wcześniejsze postępy rehabilitacyjne... Walka o zdrowie zaczęła się od nowa. Marysia jest pod stałą opieką szeregu specjalistów... Chodzimy do onkologów, neurologów, neurochirurgów, dermatologów, kardiologów, endokrynologów, okulistów, neurologopedów, fizjoterapeutów i rehabilitantów wszelkich specjalności. Co pół roku musi poddać się pełnej kontroli medycznej po leczeniu nowotworu w szpitalu w Rzymie. Niestety co roku koszt badań wzrasta i za każdym dostajemy informację, że musimy dopłacić. Regularnie jeździmy też do Lublina, gdzie Marysia dostaje hormon wzrostu. Córka jest niższa od swoich rówieśników o ponad 30 centymetrów... Niedobór hormonu wzrostu to skutek megachemioterapii.  Marysia potrzebuje też rehabilitacji wzroku, bo dzieci po medulloblastomie mają problemy z widzeniem... Często widzą słabo lub podwójnie, mało kto to leczy i analizuje. Uczęszczamy też do centrum rehabilitacji, gdzie fizjoterapeuta pracuje z Marysią. Przez niedobór hormonu wzrostu organy w ciele Marysi nie miały miejsca, by rosnąć... Stąd ucisk, problemy z oddychaniem, nierównomierne rośnięcie kończyn. Konieczna jest ciągła praca ze specjalistą. Marysia ma też zajęcia z logopedą, neurologiem oraz psychoterapię... Ominęła prawie 2 lata w ważnym dla dziecka okresie rozwoju, gdzie dzieci zdobywają ważne umiejętności społeczne i emocjonalne. Ona w tym czasie była z dala od normalnego świata, walczyła o życiu w szpitalu. Walka o przyszłość Marysi niestety pochłania ogromne pieniądze. Te z poprzedniej zbiórki już się niestety kończą... Wiemy, ze przed nami długa droga, ale stawka jest ogromna - to przyszłość Marysi. Od 2018 roku cała nasza rodzina marzy tylko o jednym - aby rozdział pod tytułem "nowotwór" był tylko wspomnieniem, a Marysia była zdrowa. Córeczka walczy! Po kilkudziesięciu operacjach na głowie, po wyleczeniu nowotworu, po latach rehabilitacji ona chce żyć! Chce odzyskać stracony czas, stracone dzieciństwo. Nie znam dzielniejszej osoby niż moja córeczka i wiem, że wykorzysta szansę w pełni, tylko musi ją dostać. Proszę Cię, pomóż nam raz jeszcze, wesprzyj ją w tej nierównej walce. Jesteśmy wdzięczni za wszystko. Piotr, tata Marysi Historię Marysi możesz śledzić na bieżąco na Facebooku ➡️ Wspieramy Marysię w walce z nowotworem #KotekMarysi

157 185,00 zł ( 50.08% )
Still needed: 156 645,00 zł
Lena Szczepańska
Lena Szczepańska , 3 years old

Okrutna choroba zabiera nam córeczkę❗️Lenka to pierwsze dziecko z Polski, które może ją pokonać!

PILNE! Ta zbiórka to nie tylko walka o życie Lenki, ale też o innych malutkich dziewczynek, cierpiących na zespół Retta! Lenka przeciera im szlaki - jest pierwszym dzieckiem z Polski z tą straszną chorobą, które w sierpniu rozpoczęło leczenie w szpitalu w Houston! W USA od 12 marca 2023 roku dostępny jest lek dla takich dzieci jak nasza córeczka. Lek, mający powstrzymać chorobę. Leczenie się rozpoczęło, ale przed nami jeszcze daleka droga. Trwa wyścig z czasem... Jeżeli nie uzbieramy tych pieniędzy, to stan Lenki, pogorszy się i choroba zacznie się na nowo rozwijać...  Nie możemy dopuścić, by znów pojawił się regres, dlatego prosimy o pomoc! Jeśli nie znacie jeszcze naszej historii, opowiemy Wam ją w skrócie... Lenka urodziła się 2 marca 2021 roku. Byliśmy pewni, że córeczka jest zdrowa, myśleli tak również lekarze. W takim przekonaniu żyliśmy 6 miesięcy...  Z czasem zaczęliśmy zauważać, że Lenka leży na plecach bez ruchu, nie podnosi się do siadu. Słyszeliśmy, że jest po prostu typem leniuszka... Niestety mimo naszych starań Lena była coraz mniej komunikatywna. Dzięki rozszerzonym badaniom genetycznym otrzymaliśmy diagnozę, która zwala z nóg - Lena ma ZESPÓŁ RETTA - genetyczną chorobę, która odbiera zdrowe dziecko rodzicom... Dotyka jedynie dziewczynki, odbiera zdolność mowy, chodzenia, kontroli nad ciałem! Powoduje, że ciało musi walczyć z problemami z oddychaniem, atakami padaczkowymi, drgawkami i chorobami serca. O takich dziewczynkach jak Lenka mówi się „Milczące Anioły”.  Szczęściem w naszym nieszczęściu był fakt, że to właśnie ostatnie lata są na świecie przełomowe w badaniach nad zespołem Retta. Pojawiła się nadzieja w nowym leczeniu w Stanach Zjednoczonych. Lek jest syntetycznym analogiem białka, który w badaniach przywróciło zaburzone funkcje neurobiologiczne jak brak możliwości chodzenia i mówienia. W badaniach klinicznych sprawił, że rozwój choroby został zatrzymany, a objawy się cofnęły!  W czerwcu udało nam się uzbierać upragniony milion na terapię pierwszym objawowym lekiem na zespół Retta. Dzięki pomocy wielu wspaniałych ludzi Lenka jest pierwszą Polką, która rozpoczęła leczenie w klinice w Houston! Udało nam się zdążyć, bo stan córeczki zaczął bardzo się pogarszać. 23 czerwca polecieliśmy do USA. Pierwszą dawkę leku Lenka otrzymała 5 sierpnia. Zaczęła się walka z chorobą! Od tamtego czasu widzimy u Lenki ogromną poprawę w stanie jej zdrowia i codziennego funkcjonowania. Lena jest bardziej uważna, skoncentrowana, ekspresyjna. Stabilniej stoi, mniej płacze, jest silniejsza. To dopiero początek, ale dający nam ogromną nadzieję na zatrzymanie choroby i sprawienia, że nasza córeczka będzie się normalnie ruszać oraz komunikować z nami i z otoczeniem. Dla nas, jak dla każdego rodzica dziewczynki z Zespołem Retta, sygnał od córeczki, że czegoś potrzebuje albo coś jej się bardzo podoba, jest ogromnie ważny. Znaczy to, że Lena tam jest, widzi nas, rozumie i walczy z chorobą, która próbuje odciąć ją od nas i na zawsze nam ją odebrać! Każdy gest jej woli i samodzielności jest na wagę złota i sprawia, że mamy determinację walczyć o każdy najmniejszy progres. Mamy pewność, że ten ogrom działań do tej pory spowodował, że dajemy Lence szansę wygrania z tą okrutną chorobą. Lenka walczy nie tylko dla siebie, ale też dla innych dziewczynek. Na zespół Retta chorują tylko dziewczynki - nazywa się je "milczącymi aniołami", bo choroba odbiera im mowę i władzę nad ciałem... Jeśli Lenka dokończy terapię i uda się zahamować  jej rozwój choroby, to będzie ważny sygnał dla decydentów z MZ i NFZ, że może warto podjąć decyzję o refundacji leku również w Polsce. Pierwszy zebrany milion starczy nam na 8 miesięcy terapii (koszt miesięcznej terapii to około 30 tysięcy dolarów, czyli niemal 130 tysięcy złotych!) Teraz już wiemy, że żeby zobaczyć pełen efekt leczenia i dotrwać do terapii genowej, potrzebujemy niestety 2-3 lat zażywania leku. Niestety zebrane środki nie wystarczą, dlatego musimy raz jeszcze prosić o wsparcie dla Lenki. Wiemy, że po ostatniej zbiórce możemy liczyć na wielkie serca ludzi. Dziękujemy Wam za pomoc i musimy o nią prosić raz jeszcze, mamy ogromną nadzieję, że otworzycie swoje serca raz jeszcze. Bez Was niestety nie mamy szans, choroba zabierze nam Lenę i stracimy ją na zawsze. Prosimy, nie zostawiajcie nas... Pomóżcie naszej Lenie. Rodzice Lenki i brat Tymek ➡️ Więcej o Lence i jej walce na jej stronie internetowej - PRZECZYTAJ ➡️ ŚLEDŹ walkę Lenki na Facebooku - pRETTy Lena

382 654,00 zł ( 21.99% )
Still needed: 1 357 122,00 zł
Honorata Stantejska
Honorata Stantejska , 47 years old

Moja mama walczy ze złośliwym nowotworem❗️ POMÓŻ❗️

Ten rok powitał naszą rodzinę informacjami, o których nie śniliśmy w najgorszych możliwych snach. Mama całe życie była dla nas wszystkim oparciem. Teraz to ona potrzebuje pomocy i największej możliwej mobilizacji… Ma dla kogo żyć i wiemy, że będzie walczyć! Wszystko zaczęło się we wrześniu 2023. U mamy wykryto guza, który szybko zaczął się rozrastać. Zlecono biopsję. Wyniki badania histopatologicznego zwaliły nas z nóg – nowotwór złośliwy piersi. Mama od zawsze żyła aktywnie i miała wiele zainteresowań. Prowadziła warsztaty ceramiczne, zajmowała się strzyżeniem psów. W tej chwili jeszcze pracuje. Jednak rozpoczęła już przyjmowanie chemii i wiemy, że lada moment będzie to niemożliwe.  Lekarze zaplanowali 12 podań chemii białej i 4 podania chemii czerwonej. Mama musi również wykonać badania genetyczne. Pozwolą one podjąć decyzję o mastektomii jednej lub obu piersi. Termin operacji zostanie ustalony po zakończonej chemioterapii. Mamę czeka również radioterapia. Koszty już teraz są duże, a wiemy, że będą rosły. Mama na chemię dojeżdża 120 km w jedną stronę. Przed każdym podaniem należy wcześniej przyjechać na badania. Przed operacją zaleca się wzmocnienie mięśni dedykowaną fizjoterapią. Bardzo ważne jest też wsparcie psychologiczne. Ta sytuacja jest dla całej naszej rodziny bardzo trudna.  Robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby być dla mamy jak największym wsparciem. Każda  pomoc wzmacnia naszą determinację i daje siłę w tym trudnym czasie. Doceniamy Waszą życzliwość bardziej, niż możemy wyrazić słowami. Iga, córka

43 408 zł

Follow important fundraisers