100 dni Hani

Anna Jurgaś
organizator skarbonki

Witajcie, za kilka tygodni obchodzę swoje urodziny, tak jak każdy z Was co roku. Chciałabym aby tę możliwość miała  i Hania ... Proszę wesprzyj ją i jej chore serduszko, by mogła uśmiechać się i doświadczać piękno tego świata. Daj jej tę szansę.  10zł - tak WIELE, za tak Niewiele ... 

Mamy 100 dni, żeby zebrać brakującą kwotę na operację Hani. Już teraz jej usta, powieki i paznokcie szybko stają się sine. Operacja jest planowana na styczeń, zaraz po Nowym Roku. Pozwólmy Hani pożegnać pechowy rok z 13 w tle, a zacząć  szczęśliwe życie ze zdrowo bijącym serduszkiem.

Hania potrzebuje Nas! 

100 dni. Od tylu dni Hania jest na tym świecie. 100 dni. Za tyle dni będzie operacja jej serduszka…żeby nie trzeba było już się martwić o kolejny dzień, żeby nie trzeba było się modlić o kolejne bicie serca. I odpędzać czarnych myśli.

 

Pechowa trzynastka. – Nigdy nie zapomnę tego dnia, ponieważ odmienił spokojne życie naszej rodziny – wspomina Pani Gabrysia, mama Hani. Był 13 marca 2013 roku, 20 tydzień ciąży. Podczas badania wykryto u Hani wadę serca: zwężenie zastawki trójdzielnej, nieprawidłowe połączenie przedsionkowo-komorowe, zarośnięcie zastawki pnia płucnego, ubytek przegrody międzykomorowej. Dla rodziców nie mówiło to za wiele – wiedzieli tylko, że ich córka ma tak chore serce, że zagraża to jej życiu.

 

Cztery miesiące później Hania była już na świecie. - Widziałam ją przez moment na sali operacyjnej, słyszałam pierwszy krzyk, to był dobry znak – mówi mama. Pierwsze zespolenie nie obyło się bez komplikacji – duża różnica ciśnień. Hania nie radziła sobie na własnym oddechu, saturacja zaczęła spadać. Trzeba było reoperować. To była walka lekarzy i Hani o życie.

 

 

22…Tyle dni Hania dochodziła do siebie po operacji. - Nareszcie mogłam przytulić moje dziecko, ale gdzieś głęboko w sercu czaił się niepokój, co dalej… Myślę, że ten strach będzie nam towarzyszył już zawsze. – mówi mama. Na oddziale kardiologicznym historia o ciężkich początkach Hani dotarła do rodziców innych dzieci, które też chorują na serduszko. W rozmowach pojawiało się nazwisko profesora Malca. Rodzice Hani wcześniej o nim nie słyszeli. Dowiedzieli się, że operuje w Niemczech i że ma niesamowite sukcesy w ratowaniu małych serduszek. Gdy usłyszeli, że na konsultacje nie trzeba jechać do Niemiec, tylko do Krakowa, nie wahali się ani chwili. W następnym tygodniu siedzieli już w gabinecie profesora, gdzie usłyszeli słowa, które do tej pory wydawały się dla nich nierealnym marzeniem. Słuchali, jak profesor mówił, że ich dziecko będzie mogło normalnie żyć, że wadę można naprawić, chociaż jest bardzo poważna. Że na serduszko zawsze będzie trzeba uważać, ale życie Hani nie będzie się poza tym różniło od życia innych dzieci.

 

Nadzieja. Słowa profesora uskrzydliły rodziców Hani i przegnały czarne chmury. Można powiedzieć, że los się do nich uśmiechnął. Dotychczasowe operacje bardzo obciążyły organizm Malutkiej, w Niemczech stosuje się inne metody, które nie obciążają organizmu w takim stopniu. Dodatkowo, jeśli wszystko pójdzie dobrze, Hania może nie być skazana na leki kardiologiczne. Wyjazd do Niemiec od tej chwili stał się celem numer 1 w życiu całej rodziny. Koszt operacji to około 155.000 zł, mają zebrane 40.000 zł.

Wsparli

20 zł

Anonimowa Pomagaczka

Ciocia Danusia :) Życzy dużo zdrówka
20 zł

Anonimowy Pomagacz

200 zł

Anonimowy Pomagacz

powodzenia!
50 zł

Anonimowy Pomagacz

Hania bedzie biegac i cieszyc sie zyciem
8,37 zł

Anonimowy Pomagacz

30 zł

Anonimowy Pomagacz

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Anna Jurgaś
Hania Zubel
100 dni Hani
13%
696,86 zł Wsparły 24 osoby CEL: 5 000 ZŁ