Lokalizacja

  • Cała Polska
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Ewa Kukulska
Ewa Kukulska , 40 lat

Choroba każdego dnia odbiera mojej żonie sprawność, a ja wciąż nie znam diagnozy...

Wiedliśmy normalne, spokojne życie… Założyliśmy rodzinę, mamy dwóch nastoletnich synów. Choroba żony przyszła nieoczekiwanie i w jednej chwili wywróciła wszystko do góry nogami. Przez lata wykonaliśmy niezliczoną ilość badań, odbyliśmy wiele konsultacji lekarskich w całym kraju. Stan Ewy wciąż się pogarsza, a my do dziś nie znamy diagnozy! Nie chcę, by pomóc nam ulżyć w cierpieniu… Chcę ratować moją ukochaną żonę! Nasze problemy rozpoczęły się w 2016 roku, gdy Ewa miała 33 lata. Wtedy pojawiły się pierwsze niepokojące objawy, a lekarze podejrzewali, że żona choruje na stwardnienie rozsiane. Jednak żadne badania nie potwierdzały choroby. Szukaliśmy pomocy dosłownie wszędzie. I wciąż odbijaliśmy się od drzwi. Nikt nie potrafił nam pomóc. W 2018 roku żona przestała samodzielnie się poruszać i zaczęła korzystać z wózka inwalidzkiego. To wtedy pojawiły się też zaburzenia mowy. Nieustannie szukano przyczyny i próbowano odnaleźć odpowiedź. W końcu zlecono nam badanie DatScan. Czekaliśmy na nie bardzo długo… Nastała pandemia, a my zamknięci w domu tkwiliśmy w bezradności… Ewa przestała mówić, a ja byłem coraz bardziej załamany. Badania, wizyty lekarskie i  konieczna suplementacja, to studnia bez dna, która do dziś pochłania ogromne kwoty. Nie mogłem się jednak poddać. Zapisaliśmy się do Poradni Chorób Rzadkich. Diagnostyka wciąż nic nie wykazywała, jednak w końcu wykluczono stwardnienie rozsiane. Zalecono nam badanie DaTSCAN. Czekaliśmy na nie bardzo długo… W 2022 roku dowiedzieliśmy się, że mózg Ewy nie działa prawidłowo. Żona zmaga się z chorobą neurodegeneracyjną. Lekarze podejrzewają parkinsonizm atypowy. Jednak to diagnoza, która wymaga wieloletniej obserwacji. Czy jest jeszcze na świecie specjalista, który może nam pomóc? Lekarze rozkładają ręce, nikt nie jest w stanie jasno określić, co jest przyczyną wciąż pogarszającego się stanu zdrowia Ewy. Musiałem zrezygnować z pracy, żeby móc całodobowo zająć się ukochaną żoną. Obecnie Ewa jest żywiona przez PEG, nie porusza się bez mojej pomocy. Gdy chce się ze mną skomunikować, wskazuje literki na tablicy. Bez mojej pomocy nie zrobi nic.  Od początku choroby opiekuję się nią bez reszty, wspierając w codziennych zmaganiach i poszukiwaniu pomocy. Nie odpuszczę, ponieważ bardzo ją kocham i zależy mi na niej najbardziej na świecie. Muszę mieć pewność, że zrobiłem wszystko, żeby zatrzymać tak szybko postępującą, tajemniczą chorobę. Nie mogę patrzeć, jak Ewa każdego dnia gaśnie. W swojej bezradności wciąż staram się szukać nowych rozwiązań – proszę, pomóżcie mi zawalczyć o  ukochaną żonę. Wojciech

12 696 zł
Bruno Derda
Bruno Derda , 5 lat

POMOCY! Coraz częściej zamiast uśmiechu widzę ból na twarzy mojego synka!

Gdy dowiedziałem się, że zostanę ojcem, poczułem wypełniające mnie od wewnątrz szczęście. Marzyłem o synu. Bruno był odpowiedzią na wszystkie moje prośby. Dziś już wiem, że syn nigdy nie dogoni swoich rówieśników, nie przyniesie mi przysłowiowej szklanki z wodą na starość, ani nie powie tego najważniejszego zdania „Kocham Cię”! W trzeciej dobie od przyjścia na świat Bruno zaczął przelewać się nam przez ręce. Synek nie jadł, był półprzytomny. W ciężkim stanie zawieźliśmy go do szpitala. Tam został podłączony do respiratora, który kontrolował każdy jego oddech. Lekarze walczyli o jego życie! Później Bruno trafił na oddział neurologii, a po trzech miesiącach badań otrzymaliśmy druzgoczącą diagnozę… Mój ukochany synek Bruno choruje na nieuleczalną i bardzo rzadką chorobę metaboliczną – hiperglicynemię nieketotyczną. Zmaga się z opóźnieniem psychoruchowym, ma obniżone napięcie mięśniowe, korowe uszkodzenie wzroku, nadwrażliwość na dźwięki oraz padaczkę lekooporną. Wszystkie te dolegliwości, pomimo jego ogromnej woli życia, odbierają mu całą radość. Widzę jak moje dziecko cierpi i rozrywa mi to serce. Coraz rzadziej się uśmiecha i znikomo reaguje na otoczenie… Bruno musi być pod stałą opieką wielu specjalistów, m.in. neurologa, ortopedy, gastroenterologa i poradni żywienia. Od blisko 3 lat jest żywiony przez PEG. Jest także podopiecznym hospicjum domowego, gdyż jego choroba ma charakter terminalny. Synek wymaga systematycznej i kosztownej rehabilitacji. Niestety przestaję dawać radę stawiać czoła ciągle rosnącym kosztom. Synek wymaga całodobowej opieki, dlatego musiałem zrezygnować z pracy. Bardzo chciałbym móc zapewnić Brunowi, przynajmniej raz w roku, wyjazd na turnus rehabilitacyjny, który niesamowicie mu pomaga. Niestety jego koszt znacząco przekracza moje możliwości…  Nie jest łatwo prosić o wsparcie, jednak chodzi o moje dziecko! Wiem, że tylko z pomocą ludzi dobrych serc, uda mi się pokonać wszystkie przeszkody rzucone przez okrutny los, a życie mojego synka będzie choć trochę lepsze. Jeśli możesz – proszę, wesprzyj mnie w walce! Sebastian, tata Bruna

822,00 zł ( 3,86% )
Brakuje: 20 455,00 zł
Marcin Słupski
Pilne!
Marcin Słupski , 29 lat

Ból jest nie do wytrzymania❗️Pomocy❗️

Neuropatia twarzowa, stwardnienie rozsiane, silna depresja, nawrotowy nowotwór złośliwy pęcherza moczowego, ostre zapalenie wątroby, przewlekła choroba płuc, niewydolność żylna, zakrzepica… Mogę tak wymieniać i wymieniać. Każda kolejne pozycja na tej liście to ból tak silny, że nie mogę wytrzymać. Objawy są szerokie i niekiedy drastyczne – pieczenie twarzy, oczu, ból ściskający twarz… Chwytam się wszystkiego, czego mogę. Leczenia, masaży, terapii, elektrostymulacji, wszelkich dostępnych leków… Nie pomaga. Szukałem więc dalej – różne leki, sterydy, silne leki przeciwbólowe… Nie chciałem i wciąż nie chcę się poddawać. Przechodziłem konsultacje w całej Polsce, od neurologów po neurochirurgów, osteopatów, stomatologów, onkologów… Potrzebna jest dalsza diagnostyka i badania. Niestety, koszty są ogromne i kończą mi się nie tylko siły, ale i środki. Dlatego chciałbym prosić o pomoc, choćby najmniejszą i symboliczną, która pozwoli mi walczyć dalej o swoje zdrowie... i życie. Marcin

240 zł
Emilka Hohorek
Emilka Hohorek , 6 lat

Jej wyjątkowość stała się przekleństwem❗️Emilka jest drugim dzieckiem w Polsce z tą diagnozą❗️

Ciąża przebiegała prawidłowo… Nic nie wskazywało na to, że nasza Emilka urodzi się chora. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy jej przyjścia na świat. Chcieliśmy w końcu przytulić naszą małą córeczkę i uchronić przed całym złem… Niestety przed chorobą nie zdołaliśmy… Po porodzie zdiagnozowano u Emilki padaczkę, opóźnienie rozwoju psychomotorycznego i wrodzoną wadę serca. Przetransportowano ją do szpitala w Ostrowie Wielkopolskim. Córeczka spędziła tam około 2 tygodnie, gdzie przeprowadzono szczegółowe badania. Wyniki nie pozostawiały jednak złudzeń... Do listy diagnoz córeczki dołączyła wada genetyczna — zespół Emanuela. Jak się później okazało, zespół jest odpowiedzialny za większość problemów zdrowotnych Emilki! Córeczka jest drugim dzieckiem w Polsce, u którego padła ta diagnoza. Przeszła w swoim życiu już kilka operacji w tym operację serca, założenie PEG’a, założenie rurki tracheotomijnej i zabiegi ortopedyczne.  Niestety ze względu na szczękościsk Emilka nie otwiera buźki. Dzięki swojej ciężkiej pracy i determinacji córeczka potrafi samodzielnie siedzieć. Nie chodzi, ale z naszą pomocą jest w stanie stanąć na nóżki. Aby miała szansę na lepszą przyszłość, poprawę funkcjonowania i sprawności – niezbędna jest dalsza kosztowna rehabilitacja, turnusy, zajęcia usprawniające i logopedyczne.  Bardzo się o nią boimy... Emilka bardzo często łapie infekcje, ma problemy z oddychaniem i trudności w codziennym funkcjonowaniu. Nie mówi, dlatego nie jest w stanie powiedzieć nam, gdy coś ją boli, gdy czegoś potrzebuje. Pękają nam serca, bo nie wiemy, jak jej pomóc... Chcemy zrobić wszystko, by żyło jej się jak najlepiej… Jest dla nas najważniejsza, dlatego porzucamy wstyd, obawy i zwracamy się do Państwa z prośbą pomoc. Każda złotówka przybliży nas do zdrowia Emilki. Jesteście naszą nadzieją! Rodzice Emilki

305 zł
Dawid Buchta
Pilne!
Dawid Buchta , 4 latka

WZNOWA – nowotwór zaatakował naszego synka po raz drugi! Ratuj!

Ostra białaczka limfoblastyczna – WZNOWA. Zaledwie pół roku po zakończeniu chemioterapii koszmar, o którym tak bardzo chcieliśmy zapomnieć – powrócił z podwójną mocą! Nasz 4-letni synek po raz drugi trafił do onkologicznego piekła. Po raz drugi leży w szpitalnym łóżeczku, a przez jego drobne, dziecięce żyły płyną kolejne litry chemioterapii. Jego delikatne loczki dopiero co odrosły, a już wypadają po raz kolejny… Jego ufne oczy po raz kolejny wypełniają ból i łzy.  Nie ma słów, które są w stanie opisać naszą rozpacz. Pierwszy raz diagnozę białaczki usłyszeliśmy, gdy Dawidek miał zaledwie 2 latka. Przez 1,5 roku z całych sił walczył o życie na onkologii. Kiedy już myśleliśmy, że koszmar się skończył, że wróciliśmy do normalności… Choroba wróciła i dziś nasze maleństwo staje walki po raz drugi.  Każde kolejne starcie z nowotworem jest jeszcze trudniejsze – nie tylko dlatego, że wiemy już jakie piekło nas czeka. Białaczka wraca silniejsza, a leczenie musi być bardziej agresywne.  Jak wytłumaczyć synkowi, że musi przejść to wszystko jeszcze raz? Jak wytłumaczyć, że znowu musi zamienić swój bezpieczny, dziecięcy pokoik na salę szpitalną? Jak wytłumaczyć, że tym razem chemioterapia paląca jego żyły musi być jeszcze mocniejsza?  Jesteśmy na dziecięcej onkologii 3. tydzień. Synek już nie je, nie pije, a brzuszek boli go coraz bardziej. Z każdym wlewem chemii Dawidek robi się coraz słabszy. Włoski wypadają już tak mocno, że musieliśmy je ściąć.  Codziennie trzymam rączkę synka przy kolejnych wkłuciach i ocieram łezki płynące po jego buzi. Obiecuję, że wygramy po raz drugi. Obiecuję, że wrócimy razem do domu – do jego taty i rodzeństwa. Przed nami jeszcze długie miesiące w szpitalu. Jeśli po trzech zaplanowanych cyklach chemioterapii nastąpi remisja, nasze maleństwo będzie musiało przejść przeszczep szpiku. Ze względu na zgodność, dawcą zostanie jego starszy, nastoletni brat. Całą rodziną robimy wszystko, co w naszej mocy, by ratować Dawidka.  Sami jednak nie damy rady. Potrzebujemy Waszej pomocy, ponieważ koszty związane z leczeniem, suplementacją i dojazdami do szpitala są niezwykle wysokie. Nasz synek jest bardzo osłabiony nowotworem oraz chemioterapią i będzie wymagał kosztownej rehabilitacji.  Jedyne, o czym dzisiaj marzymy, to by usłyszeć słowa lekarza „Remisja. Koszmar się skończył!”. Marzymy o tej chwili każdego dnia, gdy budzimy się rano i gdy kładziemy się spać. Marzymy, że weźmiemy Dawidka w ramiona, przytulimy z całych sił i wyszeptamy "Jesteś bezpieczny. Wracamy do domu". Prosimy, pomóż nam spełnić to marzenie. Rodzice Dawidka

561,00 zł ( 0,65% )
Brakuje: 84 546,00 zł
Daniel Baranowski
Daniel Baranowski , 11 lat

Dzięki Tobie Daniel dostanie szansę na samodzielność❗️Nie zwlekaj, otwórz swoje serce 🚨

Nasz Daniel urodził się w 2013. roku. Od jego pierwszych chwil wiedzieliśmy, że zrobimy wszystko, by zapewnić mu rozwój, dom pełen miłości i szansę na szczęśliwą przyszłość. Niestety nie zdołaliśmy uchronić go przed poważną chorobą… Synek cierpi na wrodzoną łamliwość kości typu II. Jest to najcięższy typ tej choroby, cechujący się największą liczbą deformacji i najwyższą śmiertelnością. Po narodzinach, ze względu na liczne złamania, Daniela nie można było dotykać, jego pielęgnacja ograniczona była do niezbędnego minimum. Nie był w stanie w pełni samodzielnie oddychać i był wspomagany respiratorem. Nie mógł też sam jeść, najpierw był karmiony przez sondę, potem założono gastrostomię.  Na szczęście synek dobrze zareagował na leczenie – złamania się zrosły. Pierwszy raz mogliśmy wziąć go na ręce i przytulić, gdy miał 3 miesiące… Po niemal rocznym pobycie w szpitalu udało nam się zabrać go do domu. Pierwsze lata życia Daniel spędził na leżąco i półsiedząco. Dopiero w wieku pięciu lat zaczął samodzielnie siedzieć. Jego stan na szczęście się poprawia – z respiratora korzysta tylko w nocy, nie musimy go już karmić przez rurkę. Kolejnym problemem są niezwykle słabe dłonie i wiotkie nadgarstki. Daniel nie potrafi jeść łyżką czy widelcem. W ograniczonym stopniu posługuje się lewą ręką, prawą prawie wcale. Wymaga całodobowego wsparcia, nie może chodzić, a przez tracheostomię potrzebuje częstego odsysania zalegającej wydzieliny. Synek uczy się w domu, przychodzą do niego nauczyciele. Jest żądny wiedzy i poznawania nowych zjawisk, a także bardzo ciekawy świata. Daniel korzysta z pomocy fizjoterapeuty, logopedy, psychologa, pedagoga, chodzi na zajęcia z integracji sensorycznej, które są jego ulubionymi. Każdego dnia urzeka nas swoim ciepłym i pozytywnym podejściem do świata. Podczas ostatniego pobytu w szpitalu pożyczył wózek od kolegi, który cierpi na ten sam typ łamliwości. Okazało się, że świetnie sobie poradził z obsługą joysticka do sterowania wózkiem! Od tamtej chwili jego największym marzeniem jest posiadanie własnego. Obecnie na spacery czy zakupy wozimy Daniela w zwykłym spacerowym wózku dziecięcym. W niemal wszystkich czynnościach życiowych Daniel musi korzystać z pomocy innych – nigdzie sam nie pójdzie, niczego sam nie weźmie. Teraz ma szansę, aby choć jedną rzecz wykonywać samodzielnie, być w czymkolwiek niezależnym… Dlatego zwracamy się z gorącą prośbą o wsparcie naszej zbiórki. Każda złotówka przybliży nas do spełnienia największego marzenia Daniela. Dzięki Tobie synek ma szansę na samodzielność… Za wszystkie datki serdecznie dziękujemy! Rodzice

9 038,00 zł ( 18,87% )
Brakuje: 38 835,00 zł
Wiktor Kotowicz
Wiktor Kotowicz , 11 lat

Otoczenie nie zawsze rozumie, że to choroba – Wiktor potrzebuje wsparcia❗️

Mój Wiktor z jednej strony jest otwartym, bardzo kontaktowym 12-latkiem, lubi klocki LEGO, bo są dla niego wyzwaniem… A druga strona to codzienne zmagania z rzadką chorobą genetyczną – ataksją rdzeniowo-móżdżkową SCA 29. Choruje od samego początku. Synek ma zaburzenia równowagi i koordynacji ruchowej, nieskoordynowane i niezborne ruchy, zaburzenia chodu, ruchu gałek ocznych oraz skandowaną mowę, tak jakby się zacinał albo mówił sylabowo. Do tego obniżone napięcie mięśni posturalnych, problem z wykonywaniem precyzyjnych czynności i drżenie rąk. Ta lista zdaje się nie mieć końca, a los niestety nie patrzy czy w teczce z diagnozami jest jeszcze miejsce. Synek bardzo szybko się męczy, bo „w gratisie” otrzymał też nieszczelną przegrodę międzyprzedsionkową, którą na szczęście już zamknięto implantem i Wiktor jest pod stałą opieką kardiologiczną. W praktyce wygląda to tak, że bardzo często upada, stąd częste kontuzje i rany. Otoczenie nie zawsze rozumie, że jest to spowodowane chorobą. A wiem, że mój synek chce tylko żyć jak inni. To jest też to, czego ja pragnę dla niego. Niestety, choroba mówi inaczej. Nie ma na nią lekarstwa, jest natomiast nieprzerwana i systematyczna rehabilitacja, która daje szansę na prawie „normalne" życie. Obecnie obserwujemy oznaki regresu, gdyż czynności rehabilitacyjne i pielęgnacyjne, które dotąd dawały zadowalające efekty, już nie wystarczają! Stąd potrzeba większej liczby rehabilitacji i uzupełnienie sprzętu rehabilitacyjnego w domu, aby maksymalnie ograniczyć ból, a w miarę możliwości ograniczyć postęp choroby. To nierówna walka, która zabiera wiele małych rzeczy i ostatecznie zamyka przed moim dzieckiem drzwi do zdrowia. Problemy ze spaniem, z poruszaniem się, równowagą, koncentracją i tym samym zamykanie się w sobie… Kumulacja tego wszystkiego jest ciężarem nie do wytrzymania. Dlatego tak bardzo potrzebna nam pomoc, by przynajmniej koszty leczenia i sprzętu nie dołączyły do tej armii dolegliwości. Izabela, mama Wiktora

846,00 zł ( 0,85% )
Brakuje: 98 091,00 zł
Oliwia Kowalska
Oliwia Kowalska , 5 lat

Oliwia ma marzenie – chciałaby postawić swoje pierwsze samodzielne kroki! POMÓŻ!

Oliwka była naszym długo wyczekiwanym dzieckiem. Z radością w sercach marzyliśmy o momencie, gdy w końcu weźmiemy nasz Skarb w ramiona. Niestety już podczas drugiego badania prenatalnego dowiedzieliśmy się, że Oliwka urodzi się z problemami… Obustronny rozszczep wargi i wyrostków zębodołowych – tak brzmiała diagnoza, którą otrzymaliśmy jeszcze przed narodzinami Oliwki. To był cios wymierzony prosto w nasze serca. Jednak jak się później okazało, przy kolejnych złych wieściach, to i tak nie było najgorsze!  Córeczka przyszła na świat jako wcześniak w 30. tygodniu ciąży. Nawet nie mogliśmy jej przytulić, szepnąć do uszka jak bardzo ją kochamy i zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Lekarze niezwłocznie zabrali od nas Oliwkę w celu przeprowadzenia koniecznych badań. To było dla nas bardzo trudne przeżycie. Swój pierwszy miesiąc córeczka spędziła w szpitalu, a my wspieraliśmy ją przez szybkę inkubatora. Była bardzo malutka, ale dzielnie walczyła o każdy kolejny dzień. Kiedy otrzymaliśmy wypis i przekroczyliśmy próg domu, mieliśmy nadzieję, że teraz już wszystko będzie dobrze. Niestety nie mogliśmy się bardziej mylić… Kiedy Oliwka miała zaledwie 1,5 roku, otrzymaliśmy kolejną łamiącą nasze serca diagnozę. U córeczki wykryto mózgowe porażenie dziecięce! Chyba żaden rodzic nie byłby gotowy na takie wieści. Wiedzieliśmy, że musimy zawalczyć o przyszłość naszego dziecka!  Córeczka od początku była objęta opieką wielu specjalistów i fizjoterapeuty. Mimo całego trudu i pracy włożonej w walkę o sprawność Oliwki, niestety nasze dziecko nadal ma ogromne problemy z przykurczami nóżek i rączek, przez co codzienne czynności sprawiają jej ogromną trudność.  Dzieciństwo naszego dziecka to w głównej mierze ciągła walka o lepsze jutro. Oczywiście chcemy dla niej jak najlepiej, dlatego nie możemy się poddawać. Chcemy, aby córeczka już wkrótce mogła bez problemu samodzielnie jeść, pić czy pisać. Największym marzeniem Oliwki jest możliwość chodzenia. Pragnie tak jak inne dzieci biegać czy jeździć na rowerze. Aby miała na to szansę potrzebna jest dalsza rehabilitacja, specjalistyczne sprzęty i leczenie.  Niestety to wszystko wymaga od nas ogromnych nakładów finansowych i niestety sami nie dajemy już rady. Chcielibyśmy też dać Oliwce, choć małe poczucie niezależności więc naszym celem jest również zakup windy dla osób z niepełnosprawnością. Wierzymy, że znajdą się na tym świecie anioły, które będą chciały wesprzeć naszą dzielną Oliwię w tej nierównej walce!  Za każdą wpłatę z całego serca dziękujemy! Rodzice Oliwki

165,00 zł ( 0,07% )
Brakuje: 212 601,00 zł
Zuzia Ostrowska
Zuzia Ostrowska , 9 lat

Z Twoją pomocą jest szansa na lepszą przyszłość Zuzi❗️Potrzebna pomoc 🚨

Zuzia pomimo swoich trudności jest bardzo radosną, spokojną dziewczynką. Niestety nasza codzienność nie jest łatwa. Każdego dnia walczę, by córeczka miała szansę na sprawność, samodzielność i możliwie jak najlepsze funkcjonowanie. Proszę, zapoznaj się z naszą historią. Lista chorób mojej Zuzi jest bardzo długa… Córeczka cierpi na epilepsję, choroby układu krwiotwórczego, inne schorzenia endokrynologiczne, metaboliczne, zaburzenia enzymatyczne… Zuzia chodzi do przedszkola pomimo tego, że ma już 9 lat… Niestety specjaliści zgodnie stwierdzili, że jest dzieckiem, które nie może jeszcze pójść do szkoły – nie jest gotowa emocjonalnie i rozwojowo Jej rozwój jest opóźniony, córeczka nigdy nie dorówna swoim rówieśnikom. Jej pięcioletnia siostra jest dużo bardziej samodzielna, nie wymaga aż tyle uwagi. Przy posiłku Zuza rozrzuca jedzenie, a w trakcie kąpieli muszę pilnować, by woda miała odpowiednią temperaturę, bo ona nie czuje wrzątku i może sobie zrobić krzywdę. Córeczka jest pod stałą opieką neurologiczną i okulistyczną. Wymaga również szczegółowych badań w sferze integracji sensorycznej, jednak czas oczekiwania na badania NFZ jest bardzo długi… Do tej pory łączyłam obowiązek opieki nad Zuzią i dwójką jej rodzeństwa z pracą, niestety stan córeczki się pogorszył… Bardzo potrzebuję wsparcia… Dla moich dzieci zrobiłabym wszystko. Wiem jednak, że sama nie dam rady. Koszty leczenia, badań, terapii i rehabilitacji znacząco przekraczają moje możliwości finansowe. Dzięki Waszemu wsparciu już raz udało się uzbierać środki na leczenie, diagnostykę i wizyty lekarskie.  Jestem zmuszona ponownie poprosić o pomoc. Wierzę, że nie przejdziecie obojętnie obok naszej trudnej sytuacji. Mama Zuzi

231 zł

Obserwuj ważne zbiórki