Lokalizacja

  • Cała Polska
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Włodek Kalaraszczuk
Włodek Kalaraszczuk , 4 latka

Podaruj szansę na sprawność! Mały chłopiec chce chodzić!

Mój ukochany synek to najlepsze, co spotkało mnie w życiu. Jestem za niego niesamowicie wdzięczna. Uwielbiam pokazywać mu świat i obserwować, jak się rozwija. Niestety, Włodek nie może cieszyć się dzieciństwem w ten sam sposób, co jego rówieśnicy. Walka o jego sprawność trwa od narodzin… W pierwszych dniach po porodzie synek miał ogromne problemy z oddychaniem. Inne dzieci ruszały rączkami i nóżkami… On nie wykonywał żadnych ruchów. Kiedy inne mamy cieszyły się z narodzin, ja przeżywałam prawdziwy koszmar. Bardzo niepokoiłam się o zdrowie Włodka. Następne miesiące wypełniły liczne diagnostyczne badania synka. Lekarze wyjaśnili mi, że jego stan może ulec poprawie, bo jest jeszcze malutki. Ja nie dawałam jednak za wygraną. Chciałam za wszelką cenę dociec, co dolega mojemu dziecku! Diagnoza złamała mi serce. Włodek cierpi na chorobę neurologiczną, która sprawia, że nie czuje swoich nóżek! Nadal nie potrafi stać i chodzić. Musi poruszać się na wózku inwalidzkim, co i tak nie jest łatwe, bo choroba odebrała mu sprawność prawej rączki… Lekarze mówią, że Włodek powinien mieć dostęp do codziennych, specjalistycznych ćwiczeń, leczenia oraz sprzętu rehabilitacyjnego. Niestety, ich koszt jest ogromny i pozbawia synka szansy na sprawność. Mój Włodek pragnie cieszyć się dzieciństwem. Zbierać piękne wspomnienia i nawiązywać nowe przyjaźnie. Teraz jest jeszcze malutki, więc istnieje duża nadzieja, że wreszcie zrobi pierwszy krok. Będę wdzięczna za wszelką formę pomocy. Proszę, wesprzyjcie mojego synka w jego walce o sprawność! Mama

295 zł
Klaudia Kozłowska
Pilne!
Klaudia Kozłowska , 5 lat

W głowie Klaudii rośnie guz❗️Uratuj nasze dziecko przed utratą wzroku❗️

Gdyby tylko dało się odwrócić bieg wydarzeń, zrobilibyśmy to bez wahania. Tak bardzo chcielibyśmy uchronić naszą Klaudię przed całym złem. Nie jest to jednak możliwe. Trwa zacięta walka, a nasz przeciwnik jest niezwykle niebezpieczny. W głowie córeczki wykryto guz! W 2022 roku nasz świat się zawalił. Nasza mała, wesoła, pogodna dziewczynka, mająca niespełna 3,5 roczku nagle opadła z sił. Zaczęła narzekać na ostry ból głowy, który był tak dokuczliwy i męczący, że zaczęła wymiotować. Jej prawa powieka opadła, a w oczku pojawił się zez. Natychmiast udaliśmy się do lekarza. Diagnoza, jaką usłyszeliśmy, rozsypała nasze życie w drobny mak. U Klaudii wykryto guz, który spowodował wodogłowie! Zaczęła się walka z czasem o życie naszego dziecka! Córeczka trafiła na stół operacyjny! W ciągu trzymiesięcznego pobytu w szpitalu wykonano jeszcze cztery operacje jej główki oraz dwa drenaże komorowe zewnętrzne, po których córcia musiała spędzić w pozycji leżącej cały miesiąc. To trudne, kiedy dziecko jest malutkie i nie rozumie wielu spraw… Po tym czasie Klaudia musiała na nowo nauczyć się chodzić. Niestety, operacje, które przeszła, okazały się niewystarczające. Lekarze wycięli tylko część guza, a wstawiona zastawka wywołała infekcję organizmu. Trzeba było ją usunąć i znów przekonać naszą małą dziewczynkę do odpoczynku. Po tak długim pobycie w szpitalu mieliśmy nadzieję, że nasze zmartwienia się skończą. Żyliśmy tym marzeniem niespełna rok. Niestety, okrutne objawy na nowo się pojawiły. Lekarze zdecydowali o ponownym umieszczeniu zastawki w główce naszej małej córeczki. Po zabiegu czekały nas liczne kontrolne badania. Stało się to, czego baliśmy się najbardziej. Na jednym z nich okazało się, że guz zaczął rosnąć… Lekarze powiedzieli, że jeśli guz się powiększy, nasza córeczka straci wzrok! Nie mogliśmy się otrząsnąć. Zaczęliśmy szukać pomocy za granicą. Na szczęście nic jeszcze nie jest przesądzone! Jest szansa na wycięcie guza w całości, by już nigdy nie mógł odrosnąć. Operacje w Polsce mogą ciągnąć się latami. Guz będzie odrastał, a nasza mała córeczka spędzi resztę życia w strachu. Naszą nadzieją jest drogie zagraniczne leczenie i rehabilitacja. Prosimy, pomóż nam osiągnąć cel! Z całego serca błagamy Cię o wsparcie dla naszej małej Klaudii. Ma przed sobą całe życie… Rodzice

961 zł
Daler Zabarov
Pilne!
Daler Zabarov , 12 lat

Pilne❗️Nawót BIAŁACZKI u 12-letniego chłopca❗️

PILNE! WZNOWA! Białaczka zaatakowała ponownie, skazując 12-letniego chłopca na wyrok śmierci! Potrzebne pilne wsparcie! Pomóż uratować dziecko! Gdy urodził się nasz synek, byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. To nasze jedyne dziecko, oczko w głowie, największy skarb, który każdego dnia wywoływał uśmiech na naszych twarzach. Prowadziliśmy spokojne, szczęśliwe życie. Niestety do czasu… 4 lata temu nasz świat runął. Właśnie wtedy u naszego synka zdiagnozowano ostrą białaczkę mieloblastyczną. Nie mogliśmy w to uwierzyć, ani pogodzić się z tym wyrokiem, ale nie było czasu na rozpacz. Musieliśmy działać natychmiast! Nasz synek miał wtedy tylko 8 lat… Nie był świadomy, z jak groźnym przeciwnikiem przyszło mu stoczyć walkę… Przeprowadzone leczenie na szczęście przyniosło pozytywne skutki. Odbył się przeszczep szpiku, a my usłyszeliśmy wyczekiwane słowo: remisja. Mogliśmy skupić się na rehabilitacji i powrocie do zdrowia.  Niestety spokojnie było tylko przez chwilę... Rok później nasz koszmar powrócił… Synek przez kilka dni czuł się gorzej, był osłabiony, ale lekarze twierdzili, że to zwykłe przeziębienie. Niestety niedługo później Daler stracił przytomność… Zabraliśmy go do szpitala, gdzie został przyjęty na oddział w trybie pilnym. Okazało się, że nerki przestały prawidłowo pracować… W szpitalu synek przebywał ponad miesiąc, z czego 1,5 tygodnia na OIOMie. Przez pierwsze 2 tygodnie po przyjęciu, 5 godzin dziennie spędzał na dializie. Mieliśmy szczęście – nerki wyzdrowiały, a choroba synka nadal była w remisji. Kiedy myśleliśmy, że wychodzimy na prostą i teraz będzie już tylko lepiej, los zadał nam kolejny cios… Wyniki badań okresowych wykazały, że białaczka zaatakowała ponownie… Świat się zawalił.  Musimy znów stanąć do walki z tym śmiertelnie niebezpiecznym przeciwnikiem. Potrzebujemy środków na leczenie onkologiczne i drugi przeszczep w Turcji… Nie mamy chwili do stracenia… Wiemy jednak, że sami nigdy nie zdołamy uzbierać tak gigantycznej kwoty. Jesteśmy zmuszeni błagać o pomoc… Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Ratunek dla synka musi przyjść NATYCHMIAST. Boimy się, że w innym wypadku, czeka nas najgorsze… Być może też jesteś mamą, tatą… Pewnie dla ukochanego dziecka zrobiłbyś wszystko. Błagamy, pomóż nam uratować syna. Stoimy na polu bitwy o jego życie… Rodzice

531,00 zł ( 0,28% )
Brakuje: 184 842,00 zł
Adaś Wróbel-Rola
Adaś Wróbel-Rola , 21 miesięcy

Adaś od urodzenia walczy o lepszy rozwój! Proszę, POMÓŻ!

Adaś jest moim maleńkim cudem. Ciąża z początku przebiegała bez zakłóceń, starałam się też dbać o siebie, najlepiej jak mogłam. Jednak niespodziewanie, w 6. miesiącu wystąpiły komplikacje, których przyczyny nie umiał wyjaśnić żaden specjalista… Nie zapomnę momentu, w którym lekarz nie potrafił stwierdzić, czy Adaś będzie żył. Usłyszałam, że może nie widzieć, ani nie potrafić samodzielnie oddychać przez uszkodzenie mózgu. Byłam przerażona i zrozpaczona, ale wiedziałam, że muszę walczyć o moje dziecko! Pierwsze tygodnie po porodzie były najcięższym czasem w moim życiu. Nie mogłam wziąć synka na ręce i go przytulić, bo przebywał w inkubatorze. Cały czas przechodził też różne badania. Tak bardzo się wtedy o niego martwiłam… W trakcie pobytu w szpitalu obwód głowy mojego synka się zwiększał i konieczna była implantacja zastawki. Mój maleńki Adaś przeszedł ciężką operację, po której długo dochodził do siebie. Każdy dzień był przepełniony strachem… Na szczęście zastawka się przyjęła i w końcu mogłam zabrać synka do domu! Niestety, moje dziecko odczuło skutki operacji oraz komplikacji prenatalnych. Adaś ma obniżone napięcie mięśniowe i mniej sprawną prawą część ciała. Lekarze zdiagnozowali u niego również oczopląs i zeza. Wiedziałam, że trzeba działać szybko – od razu rozpoczęliśmy rehabilitację! Mój synek dzięki ćwiczeniom robi ogromne postępy. Używa ortez i pionizatora, by przyzwyczaić się do stania. Oprócz zajęć usprawniających jego mięśnie uczęszcza też na terapię widzenia. Nosi również okulary, dzięki którym mocno poprawiła się jego zdolność widzenia! Bez rehabilitacji i zajęć ze specjalistami, Adaś nie miałby szansy na tak intensywny rozwój! Widzę, jak szybko rośnie, nadrabia zaległości i codziennie zdobywa nowe umiejętności. Na spacerach marzę o dniu, w którym synek będzie już biegał z rówieśnikami… Codziennie jest o jeden kroczek bliżej do tego celu! Wiem, że odpowiednio dobrane terapie są jedyną nadzieją na lepszą sprawność Adasia w przyszłości. Niestety, specjalistyczne turnusy, leczenie i rehabilitacja oraz sprzęt ortopedyczny są bardzo kosztowne. Dziecko to największy skarb, jaki może dać nam życie… Proszę, pomóżcie mi w ratowaniu mojego skarbu! Z góry dziękuję za każdy gest dobrego serca skierowany w naszą stronę! Mama Aleksandra

130 zł
Dominik Wiórkiewicz
Dominik Wiórkiewicz , 2 latka

Walka o zdrowie i przyszłość Dominika trwa❗️Pomocy❗️

Nie tak wyobrażaliśmy sobie to wszystko… Nigdy nie sądziliśmy, że pierwsze lata życia naszego maleństwa będą wypełnione niekończącą się walką o jego zdrowie oraz tak ogromnym lękiem o jego przyszłość… Dominik przyszedł na świat w lipcu 2021 roku. Niestety, mimo ogromnej wiary w to, że wszystko będzie dobrze, u synka zdiagnozowano ubytek przegrody międzyprzedsionkowej, a z czasem brak oczekiwanego prawidłowego rozwoju fizjologicznego. Synek został skierowany na badania w kierunku SMA1. Tego, co przeżywaliśmy, czekając na wynik, nie da się opisać. Strach, drżenie rąk, pytania, co będzie dalej – to wszystko nie opuszczało nas na krok. Wynik pokazał, że to nie rdzeniowy zanik mięśni, jednak nie można wykluczyć, że w przyszłości okaże się pozytywny, gdyż na tym etapie postępowania diagnostycznego nie można wykluczyć obecności innych mutacji.  Dominikowi osłabły mięśnie jamy ustnej oraz prawa rączka. Syn potrzebuje ciągłej rehabilitacji i wizyt u wielu specjalistów m.in. kardiologa, neurologa, logopedy, czy psychologa. Dzięki Waszemu dotychczasowemu wsparciu Dominik mógł pojechać na turnus rehabilitacyjny, za co dziękujemy Wam z całego serca! Niestety, nasza walka o jego zdrowie trwa nadal... U Dominika występują problemy ze słuchem. Jest objęty stałą kontrolą laryngologa, ponieważ istnieje ryzyko utraty słuchu. Dodatkowo jesteśmy po badaniach w poradni psychologiczno-pedagogicznej, gdzie padł kolejny cios... Specjaliści podejrzewają u naszego synka autyzm. Dominik robi się coraz starszy, jest już po kolejnych konsultacjach neurologicznych, ponieważ mięśnie brzuszne i nóg bardzo osłabły. Neurolog podejrzewał u naszego maleństwa chorobę Pompego. Objawia się ona osłabioną siłą mięśniową, zawrotami głowy, a także powiększeniem wątroby i serca. Wykluczył stan noworodkowy choroby, który oznaczałby dla Dominika wyrok śmierci, jednak nie samą diagnozę... Dominik często łapie różne infekcje przez swój słaby stan zdrowia. Zaledwie 2 tygodnie temu nasz świat się załamał – trafiliśmy z synkiem do szpitala. Chore serduszko spowodowało niezwykle silny spadek saturacji, a my drżeliśmy o życie Dominika. Stał się cud – dzięki natychmiastowej reakcji lekarzy udało się go uratować i mogliśmy wrócić do domu. Ze względu na stan zdrowia lekarze zalecają, żeby synek był objęty stałą i intensywną rehabilitacją oraz aby jak najczęściej brał udział w turnusach. Niestety, koszt choćby jednego miesięcznego turnusu jest niezwykle wysoki. Z całego serca prosimy Was o pomoc dla naszego maleństwa. Musimy zawalczyć o jego zdrowie i przyszłość z całych sił – i to właśnie teraz! Na przeszkodzie stoją jednak pieniądze... Nie pozwólcie, by odebrało mu to szansę na lepsze jutro! Rodzice Dominika ___________________ Dominika możesz wesprzeć również przez licytacje ➡️ KLIK 

86,00 zł ( 0,08% )
Brakuje: 106 297,00 zł
Tomasz Szczepański
Pilne!
Tomasz Szczepański , 44 lata

Pilne❗️NOWOTWÓR chce odebrać mi życie... Są już przerzuty – POMOCY❗️

Przychodzą takie momenty w życiu, gdzie nagle wszystko zmienia się o 360 stopni. Wystarczy dzień, czasem miesiąc, albo jedna chwila. Gdy usłyszysz diagnozę, która brzmi jak wyrok zaczynasz rozumieć, że wszystko, co cię otacza jest niezwykle kruche. I jakie cenne zdrowie, które zabiera Ci podstępna choroba… Ale zacznijmy od początku. W Święta Wielkanocne w 2024 roku nagle straciłem apetyt. Zaobserwowałem też, że moja skóra zmienia barwę na bardziej żółtą. Zaniepokojony tymi dolegliwościami niezwłocznie udałem się do lekarza. Pierwsze badania, jakie wykonywałem były prowadzone pod kątem potwierdzenia bądź wykluczenia żółtaczki. Ale jedno z ostatnich wykonywanych w tym czasie badań (USG jamy brzusznej) wykazało zmiany na ściance żołądka… Byłem przerażony! Niemal natychmiast dostałem skierowanie do szpitala, gdzie zostałem poddany dokładnej diagnostyce. Ostatecznie okazało się, że jest ze mną o wiele gorzej, niż przypuszczałem w najgorszych myślach! Wyniki badań wykazały zmiany nowotworowe, których ognisko znajduje się w żołądku. Gruczolakorak żołądka IV stopnia – tak dokładnie brzmiała diagnoza. Ale to nie było wszystko, ponieważ zostały wykryte także  przerzuty do wątroby, otrzewnej i płuc... Niestety nowotwór jest nieoperacyjny, a jedyną metodą leczenia pozostaje chemioterapia. Jestem aktualnie po pierwszej dawce i oczekuję kolejne jej podania… Ze względu na niedrożność żołądka moje żywienie odbywa się bezpośrednio do jelita. Praktycznie nie spożywam pokarmów w innej postaci… Przede mną jeszcze wiele wyzwań, niezwykle kręta droga pełna przeszkód. Na szczęście mam wsparcie w żonie i moich wspaniałych dzieciakach. To dla nich będę walczył do ostatniej kropli krwi! Jednak bez Waszego wsparcia sam nie dam rady… Kosztów każdego dnia przybywa i nie jestem w stanie im już dłużej stawiać czoła. Dlatego z całego serca proszę o wsparcie! Tomasz

28 907 zł
Albert Kravitz
Albert Kravitz , 6 lat

Tak niewiele potrzeba, by przerwać cierpienie Alberta! Pomóż zapewnić mu dodatkowe badania!

Już od wielu lat wybudza nas w nocy przeraźliwy, rozdzierający krzyk synka. Boi się? Coś go boli? Możemy tylko zgadywać… Albert nie powie nam, dlaczego płacze. Nie potrafi. Choć robimy wszystko, co w naszej mocy, nie możemy pomóc własnemu dziecku! Dla rodzica nie ma większej tragedii…  Kiedy Albert miał półtora roku, zaczął uczęszczać do placówki edukacyjnej. Szybko okazało się, że mocno odstaje od rówieśników. Nie brał udziału w zajęciach, nie zauważał innych dzieci, nie reagował na swoje imię. Biegał w kółko, krzyczał i ciągle machał rączkami. Nauczycielki zaniepokojone jego zachowaniem, zaleciły nam kontakt ze specjalistami. Mieszkaliśmy wtedy w Wielkiej Brytanii. Pandemia, brak dostępu do specjalistów i wszechogarniająca potrzeba, by pomóc Albertowi, skłoniła nas do powrotu do kraju. We wrześniu 2019 roku, po wielu badaniach, usłyszeliśmy diagnozę, której do tej pory podporządkowane jest nasze życie – autyzm. Nasz syn nie rozumie, jak funkcjonuje świat. Nie mówi i nie komunikuje się, choć próbowaliśmy różnych, alternatywnych sposobów. Nie rozumie zagrożeń, dlatego ciągle musimy dbać o jego bezpieczeństwo. Jego problemy z układem pokarmowym wymagają specjalistycznej diety. Albert korzysta z edukacji i terapii w specjalnym przedszkolu. My sami bierzemy udział w szkoleniach, by dodatkowo pracować z synkiem w domu. Mimo wszystkich tych wysiłków nie widzimy żadnych efektów. Zamiast nich, walczymy z powracającymi regresami i widzimy naszego synka w niekończących się męczarniach.… Jesteśmy załamani! Boimy się, że Albert już nigdy nie obudzi się do normalnego życia! Że nigdy nie będzie w stanie powiedzieć, dlaczego cierpi i jak mu pomóc… Szansą, jaką widzimy na poprawę tej sytuacji, jest przeprowadzenie dodatkowych badań. Chcielibyśmy poddać synka diagnostyce autoimmunologicznej, metabolicznej oraz licznym badaniom wirusowym i bakteryjnym. Być może jest coś, czego nie wiemy o zdrowiu Alberta? Dla nas nadzieja na lepszą przyszłość synka nie zgaśnie nigdy… Wciąż wierzymy, że możemy mu pomóc! Niestety, nasze finanse są już na wyczerpaniu. Cena wszystkich badań jest dla nas nieosiągalna, dlatego prosimy o Wasze wsparcie. Każda złotówka może przybliżyć naszego synka do zdrowia. Tylko na tym nam teraz zależy… Rodzice

410,00 zł ( 8,02% )
Brakuje: 4 697,00 zł
Anna Ostrenko
Anna Ostrenko , 20 miesięcy

Ania wciąż nie chodzi ani nie siada samodzielnie... Pomocy!

Dzień narodzin córeczki był jednym z najcudowniejszych w naszym życiu. Ania urodziła się zdrowia i otrzymała 10 punktów w skali Apgar, a my godzinami wpatrywaliśmy się w nasze maleństwo i zachwycaliśmy każdym wspólnym momentem. Wydawało się, że nic nie jest w stanie zmącić tego szczęścia, lecz już parę miesięcy później pojawiły się pierwsze niepokojące objawy i zaczęliśmy drżeć o zdrowie naszego dziecka… Wraz z upływem czasu widzieliśmy, że nasze maleństwo rozwija się dużo wolniej niż rówieśnicy. Ania nie ruszała rączkami ani nie przekręcała się na boczki… Gdy skończyła 6 miesięcy, zaniepokojeni udaliśmy się do lekarza z prośbą o pomoc. Otrzymaliśmy skierowanie do neurologa, który postawił diagnozę – opóźnienie rozwoju psychoruchowego. Niestety, do tej pory nie znamy jego przyczyny. Specjaliści podejrzewają Mózgowe Porażenie Dziecięce oraz wadę genetyczną, jednak diagnostyka wciąż trwa… Nasza córeczka już za parę miesięcy kończy 2 latka, a wciąż nie chodzi ani nie siada samodzielnie! Nadal nie przyjmuje choćby pozycji do czworakowania ani nie staje. Nawet jeżeli posadzimy ją – jest w stanie usiedzieć jedynie przez krótką chwilę… Na ten moment lekarze są jednak zgodni – bez względu na przyczynę opóźnienia rozwoju, Ania potrzebuje intensywnej i regularnej rehabilitacji. Niestety, koszty terapii są niezwykle wysokie i nie jesteśmy w stanie udźwignąć ich całkowicie sami. Obecnie opłacamy 1 godzinę rehabilitacji w tygodniu, jednak to zdecydowanie zbyt mało, by Ania miała szansę prawidłowo się rozwijać! Tak potwornie boimy się o naszą córeczkę, o jej zdrowie i przyszłość… Wiemy jednak, że nie możemy się załamać – pomimo łez napływających nam do oczu musimy być silni i walczyć o Anię. Prosimy Was, zawalczcie o nią razem z nami. To właśnie teraz mamy szansę wypracować najwięcej! Rodzice

362 zł
Halina Biesiada
Pilne!
Halina Biesiada , 70 lat

Ukochana mama i babcia toczy walkę z okrutnym wrogiem – glejakiem❗️POMÓŻ❗️

Mama zawsze była bardzo uśmiechniętą i aktywną osobą – kochała jeździć na rowerze i pielęgnować ogródek. Dlatego, gdy jesienią zeszłego roku bardzo przygasła, zaczęła narzekać na migrenowe bóle głowy i zapominała słów wiedziałam, że dzieje się coś niedobrego. Nie sądziłam jednak, że to, co zaczęło się tak niewinnie, przerodzi się w koszmar!  Lekarze z początku zbagatelizowali objawy, które występowały u mamy, ale ja nie odpuściłam... W końcu trafiłyśmy z mamą na SOR i wtedy nasze życie wywróciło się do góry nogami. Migrenowy ból głowy okazał się guzem mózgu. Diagnostyka i późniejsza operacja potwierdziły najgorsze przypuszczenia – był to glejak wielopostaciowy IV stopnia!  Po operacji mama przeszła radioterapię połączoną z chemioterapią. Niedługo rozpocznie 3 cykl chemii. Leczenie ogromnie nadwyrężyło siły mojej mamy – mój syn, a jej wnuk zrezygnował z pracy, aby opiekować się swoją ukochaną babcią!  Do tego momentu radziliśmy sobie sami, ale nasze oszczędności niestety się kończą... Mama swoją emeryturę przeznacza na dojazdy, ponieważ leczy się poza miejscem zamieszkania. Od samego początku wspieramy też jej leczenie olejkami CBD, CBG, suplementacją i odpowiednią dietą. Koszty zaczynają nas przerastać! Walczymy z niezwykle podstępnym wrogiem… Lekarze ostrzegają, że glejak wielopostaciowy często daje wznowę, a wtedy potrzebna będzie reoperacja! Chcemy być na to przygotowani i od razu zabrać mamę do Kluczborka na prywatny zabieg. Trudno uwierzyć, że podczas kilku miesięcy nowotwór poczynił tak ogromne szkody w organizmie mamy! Obecnie zmaga się z niedosłuchem, głęboką afazją, zanikiem pamięci krótkotrwałej i pogłębiającym się problemem z logicznym myśleniem. Musimy zrobić wszystko, by ratować życie najbliższej nam osoby: ukochanej mamy i babci. Z całego serca prosimy Was o wsparcie w tej nierównej walce. Tylko dzięki sile dobrych serc mamy szansę pokonać glejaka! Bardzo prosimy o wpłatę na leczenie naszej Halinki – nawet przysłowiowa złotówka ma wielką moc!  Joanna, córka

1 080 zł

Obserwuj ważne zbiórki