5895 metrów nadziei – Kilimandżaro dla Kacpra ❤️
Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.


W czerwcu 2027 roku chcę stanąć na szczycie Kilimandżaro – 5895 metrów nad poziomem morza. 5895 metrów nadziei.
Nie chcę jednak, żeby ta wyprawa była tylko o zdobyciu góry. Chcę, żeby każdy mój krok w górę pomógł komuś, dla kogo możliwość swobodnego chodzenia jest czymś znacznie ważniejszym niż zdobywanie szczytów.
I tutaj czas ma ogromne znaczenie.
Kacper nie może czekać na moją wyprawę do czerwca 2027 roku. Pieniądze na jego leczenie miały zostać zebrane już teraz. W październiku Kacper ma kolejną wizytę u specjalisty w Wiedniu. Po badaniach jego rodzina dowie się, ile dokładnie zostało czasu na przeprowadzenie operacji. Już dziś jednak wiemy, że czas ma ogromne znaczenie, a operacja nie jest finałem walki o sprawność, a jedynie jej częścią.
Dlatego moja droga na Kilimandżaro zaczyna się teraz. I nasza pomoc też jest potrzebna teraz.
Kacper ma 8 lat. Urodził się z rozszczepem kręgosłupa oraz obustronnymi stopami końsko-szpotawymi. Od początku swojego życia przechodzi przez leczenie, pobyty w szpitalach, zabiegi i rehabilitację. Dziś potrzebuje kolejnych operacji obu stóp w specjalistycznej klinice w Wiedniu oraz dalszej rehabilitacji.
Dlaczego właśnie jego historia tak bardzo mnie poruszyła?
Bo wiem, co znaczy stracić sprawność.
Sama przeszłam poważną kontuzję kolana. Pamiętam ból, ograniczenia i frustrację, kiedy ciało nagle przestaje pozwalać Ci robić rzeczy, które wcześniej były czymś zupełnie normalnym. Przeszłam cztery operacje kolana i kilka artroskopii.
Ale najtrudniejsza walka nie działa się w moim kolanie.
Działa się w mojej głowie.
Utrata sprawności pociągnęła za sobą utratę formy, później nadwagę i otyłość. Był moment, w którym bardzo trudno było mi uwierzyć, że jeszcze kiedyś wrócę do aktywnego życia.
Z czasem schudłam 30 kilogramów. Zaczęłam wracać do sportu. Moje kolano nadal jest dalekie od zdrowego i zawsze będzie stawiało mi surowe granice.
Ale dziś mogę chodzić. Mogę trenować. Mogę zdobywać góry – chociaż nie ukrywam, że Kilimandżaro będzie ogromnym wyzwaniem!
Właśnie dlatego możliwość zrobienia jednego kroku przestała być dla mnie czymś oczywistym.
W czerwcu 2027 roku chcę zrobić tych kroków tysiące.
Przez najbliższe miesiące będę przygotowywać swoje ciało i głowę do wejścia na najwyższą górę Afryki. Będą treningi, kilometry, góry, pot, pewnie trochę przeklinania, momenty zwątpienia i moje kolano przypominające mi codziennie, że mamy wspólną historię.
Ale chcę, żeby za tym wszystkim stało coś więcej niż moje własne marzenie.
Ja chcę wejść na 5895 metrów. Kacper walczy o coś znacznie ważniejszego – o swoją sprawność i przyszłość.
Dlatego powstała ta skarbonka. Moim celem jest 10 złoty za każdy metr w górę - 58,950 złotych.
Nie czekajmy z pomocą do mojego wejścia na Kilimandżaro. Kacper nie ma tyle czasu.
Jeśli możesz – wpłać choć kilka złotych. Jeśli nie możesz – udostępnij tę zbiórkę dalej. Być może dzięki Tobie zobaczy ją ktoś, kto może pomóc.
Nie wiem jeszcze, jak trudny będzie mój ostatni krok na Kilimandżaro.
Wiem natomiast, komu będę chciała go zadedykować.
58,950metrów nadziei. Każdy krok ma znaczenie. ❤️
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio na docelową zbiórkę:
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku


W czerwcu 2027 roku chcę stanąć na szczycie Kilimandżaro – 5895 metrów nad poziomem morza. 5895 metrów nadziei.
Nie chcę jednak, żeby ta wyprawa była tylko o zdobyciu góry. Chcę, żeby każdy mój krok w górę pomógł komuś, dla kogo możliwość swobodnego chodzenia jest czymś znacznie ważniejszym niż zdobywanie szczytów.
I tutaj czas ma ogromne znaczenie.
Kacper nie może czekać na moją wyprawę do czerwca 2027 roku. Pieniądze na jego leczenie miały zostać zebrane już teraz. W październiku Kacper ma kolejną wizytę u specjalisty w Wiedniu. Po badaniach jego rodzina dowie się, ile dokładnie zostało czasu na przeprowadzenie operacji. Już dziś jednak wiemy, że czas ma ogromne znaczenie, a operacja nie jest finałem walki o sprawność, a jedynie jej częścią.
Dlatego moja droga na Kilimandżaro zaczyna się teraz. I nasza pomoc też jest potrzebna teraz.
Kacper ma 8 lat. Urodził się z rozszczepem kręgosłupa oraz obustronnymi stopami końsko-szpotawymi. Od początku swojego życia przechodzi przez leczenie, pobyty w szpitalach, zabiegi i rehabilitację. Dziś potrzebuje kolejnych operacji obu stóp w specjalistycznej klinice w Wiedniu oraz dalszej rehabilitacji.
Dlaczego właśnie jego historia tak bardzo mnie poruszyła?
Bo wiem, co znaczy stracić sprawność.
Sama przeszłam poważną kontuzję kolana. Pamiętam ból, ograniczenia i frustrację, kiedy ciało nagle przestaje pozwalać Ci robić rzeczy, które wcześniej były czymś zupełnie normalnym. Przeszłam cztery operacje kolana i kilka artroskopii.
Ale najtrudniejsza walka nie działa się w moim kolanie.
Działa się w mojej głowie.
Utrata sprawności pociągnęła za sobą utratę formy, później nadwagę i otyłość. Był moment, w którym bardzo trudno było mi uwierzyć, że jeszcze kiedyś wrócę do aktywnego życia.
Z czasem schudłam 30 kilogramów. Zaczęłam wracać do sportu. Moje kolano nadal jest dalekie od zdrowego i zawsze będzie stawiało mi surowe granice.
Ale dziś mogę chodzić. Mogę trenować. Mogę zdobywać góry – chociaż nie ukrywam, że Kilimandżaro będzie ogromnym wyzwaniem!
Właśnie dlatego możliwość zrobienia jednego kroku przestała być dla mnie czymś oczywistym.
W czerwcu 2027 roku chcę zrobić tych kroków tysiące.
Przez najbliższe miesiące będę przygotowywać swoje ciało i głowę do wejścia na najwyższą górę Afryki. Będą treningi, kilometry, góry, pot, pewnie trochę przeklinania, momenty zwątpienia i moje kolano przypominające mi codziennie, że mamy wspólną historię.
Ale chcę, żeby za tym wszystkim stało coś więcej niż moje własne marzenie.
Ja chcę wejść na 5895 metrów. Kacper walczy o coś znacznie ważniejszego – o swoją sprawność i przyszłość.
Dlatego powstała ta skarbonka. Moim celem jest 10 złoty za każdy metr w górę - 58,950 złotych.
Nie czekajmy z pomocą do mojego wejścia na Kilimandżaro. Kacper nie ma tyle czasu.
Jeśli możesz – wpłać choć kilka złotych. Jeśli nie możesz – udostępnij tę zbiórkę dalej. Być może dzięki Tobie zobaczy ją ktoś, kto może pomóc.
Nie wiem jeszcze, jak trudny będzie mój ostatni krok na Kilimandżaro.
Wiem natomiast, komu będę chciała go zadedykować.
58,950metrów nadziei. Każdy krok ma znaczenie. ❤️
Wpłaty
- Aga100 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Paulina200 zł