Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Ukryj

60 tysięcy kroków

  • Miejsce:
    Biłgoraj, lubelskie
  • Trwa od:
    28 Lipca 2014
  • Zakończenie:
    28 Lutego 2015

wsparło 653 osoby

26 364 zł (53.26%)

Cel zakończony

Moje życie upływa pod znakiem bólu. Każdy krok przesuwa moją granicę wytrzymałości na cierpienie. Coraz mniej jestem w stanie przejść, coraz więcej jestem w stanie znieść. Jeden człowiek na milion rodzi się z tibial hemimelia. 25 lat temu przyszłam na świat ja, Iwona. Jedna na milion.

 

Urodziłam się bez kości piszczelowej z lustrzaną stopą, która miała 8 palców. Wtedy uważano, że wada jest nieuleczalna i że nigdy medycyna nie da mi szans. Więc amputowano nogę. Dziś dzieci z taką wadą są leczone i chodzą na własnych nogach. Moja ucięta noga nie odrośnie, a przed laty odebrano mi szansę na to, żeby samodzielnie chodzić. Rodzice zadłużali się, żeby kupić mi kolejne protezy – trzeba je wymieniać co kilka lat. Jednocześnie wychowali mnie tak samo jak moje zdrowe rodzeństwo, bez taryfy ulgowej. Powtarzali bez końca, że w niczym nie jestem gorsza, ale też nie lepsza. Nauczyłam się żyć jak każdy i nie żądać więcej niż inni. Ja całe życie słyszę ze strony innych ludzi, jak to nic nie mogę, jak to nie powinnam jakoś się ubierać, jakoś wyglądać, czegoś tam robić „bo to jest źle widziane”.

 

Jako osoba niepełnosprawna od urodzenia spotykam się z dużym zainteresowaniem moją osobą. Przebłyski wspomnień z bardzo wczesnych lat dzieciństwa mam właśnie dzięki innym. Pamiętam, jak proszona przez starsze panie czy koleżanki-sąsiadki, podnosiłam spódniczkę i pokazywałam chorą nogę. Pamiętam też ciekawskie spojrzenia przechodniów i kąśliwe uwagi za plecami "widziałeś?! dziewczynka nogi nie miała!" Nie pomyśleli widocznie, że mózg miałam rozwinięty i rozumiałam te komentarze. Do tej pory spotykam osoby, którym się wydaje, że skoro nie mam nogi, to mózgu, rozumu, serca i uczuć też nie mam.

 

 

Amputowana noga boli. Jak może boleć, skoro jej nie ma? Każdego dnia towarzyszy mi tak ogromny ból, że nie jesteście sobie w stanie wyobrazić sobie, jak bardzo bolą zerwane mięśnie, zawieszone nad protezą i z każdym krokiem zrywające się coraz bardziej. Człowiek zapomina wtedy o wszystkim, co jest codziennością każdej zdrowej młodej osoby – każda czynność jest okupowana milionem łez. Marzy tylko o pozbyciu się tego bólu. Między dwiema operacjami ukończyłam licencjat – jestem uparta, a studia są dla mnie bardzo ważne, może ważniejsze niż dla osób w pełni sprawnych. Magisterkę musiałam przerwać zaraz po tym, gdy ją zaczęłam. 12 listopada 2013 roku trafiłam na blok operacyjny. Miałam nadzieję, że szybko wrócę na nogi. Jakże się myliłam…

 

Spróbuj choć na chwilę poczuć się tak, jak ja. Mijają tygodnie, zdejmują Ci szwy. Boli. Płaczesz z bólu. Zrywasz się w nocy z powodu przerażającego skurczu mięśni. Myślisz: "po co ja żyję?!"…nie odnajdujesz odpowiedzi. Po kilku następnych tygodniach jest już lepiej, ale samotny Ty, przykuty do łóżka, możesz liczyć tylko na siebie i swoje marudne towarzystwo. Z każdym dniem jest coraz mniej mnie wszędzie, w życiu. Zdaję sobie sprawę, że blednę we wspomnieniach znajomych, a moje relacje z ludźmi ograniczają się właściwie do kontaktów w sieci.

 

 

Mija 9 miesięcy od operacji, a ja staję przed koniecznością nazbierania 60 tysięcy zł na nową protezę. Taką, która nie wyrwie mięśni podczas chodzenia, nie spowoduje rozległych ran, których nie da się zakleić żadnym plastrem. A co najgorsze w tym wszystkim - bez protezy modularnej uda nie będę mogła wrócić na studia… tak naprawdę, to nie będę mogła żyć. Bo wyobraźcie sobie codzienne funkcjonowanie na jednej nodze - ciężka sprawa.

 

Nie postrzegam siebie jako osoby gorszej, wybrakowanej, ułomnej, niedorobionej – jak zwykli nazywać mnie inni ludzie. Niestety, choroby nie wybierałam z katalogu wad wrodzonych. Ani ja, ani rodzice. Muszę żyć z tym, co na mnie spadło i myślę, że tego życia nie marnuję. Dlatego proszę Cię, podaj mi rękę i zróbmy razem 60 Tysięcy Kroków.

 

Iwona Nizio

Iwona ma już protezę modularną uda! Zbiórka na siepomaga, dofinansowanie, zbiórka do puszek i wsparcie fundacji - to wszystko pozwoliło zrealizować cel.  - Zbudowana na solidnych podzespołach firmy OttoBock proteza spełnia moje wyśrubowane wymagania odnośnie lekkości, użyteczności, wygody i przede wszystkim wyglądu – nie odróżnia się od mojej zdrowej nogi co było moim głównym celem. - mówi Iwona.

 

Obecnie, jako lubelski żak maszeruję po uczelnianych korytarzach, pokonuję schodki i uczestniczę w zajęciach, do których odliczałam dni. Nawiązuję znajomości, uczestniczę w konferencjach i dzielę się energią z innymi. Czerpię 100% z szansy jaką od Państwa dostałam, zamieniam ją też na 100% zaangażowanie siebie w inne akcje i mam nadzieję, że tylko Armagedon powstrzyma mnie przed wspinaniem się ku szczytom :)

 

Gdyby nie Państwa wpłaty, ogromne serca i drobna pomoc, ciepłe słowa, wsparcie i wiara we mnie nie gościłby na mojej twarzy taki szeroki uśmiech jaki mam teraz. Dziękuję wszystkim zaangażowanym SiePomagaczom – nie zatraćcie ogromu dobra jakie posiadają Państwo i proszę roztaczać tę miłość na innych potrzebujących. Pomagajmy, bo dobro wraca ze zdwojoną siłą o czym sama miałam przyjemność się przekonać właśnie dzięki Państwu!

 

Twoj SMS zasili zbiórkę na której właśnie jesteś

numer: 72365

treść: S1629

koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)

Jeśli chcesz wesprzeć większą kwotą kliknij tutaj

Ajax loader ładuję...