
NAJPILNIEJSZA ZBIÓRKA❗️Dramatyczny apel umierającego 15-latka - mamy czas do 6 lipca, by uratować życie❗️
Cel zbiórki: ratowanie życia - przeszczep limfocytów przeciw wirusowi BKV, leczenie
Cel zbiórki: ratowanie życia - przeszczep limfocytów przeciw wirusowi BKV, leczenie
Aktualizacje
Niesamowite wieści... Adaliat przejdzie przeszczep - dziękujemy za szansę na życie!
Nie wiem, jak znaleźć słowa, które oddałyby to, co teraz czuję… W ciągu zaledwie 8 dni zrobiliście coś, co wydawało się niemożliwe — zebraliście pieniądze na przeszczep limfocytów, który może uratować mi życie.
Dzięki Wam mam szansę wygrać ze wznową białaczki. Dzięki Wam mam nadzieję, że moje życie dopiero się zaczyna…
Dziękuję z całego serca. Za każdy gest, każdą złotówkę, każdą dobrą myśl - nigdy tego nie zapomnę. Jestem wzruszony i wdzięczny.
DOBRO NAPRAWDĘ ISTNIEJE!
Adaliat

Opis zbiórki
To NAJPILNIEJSZA zbiórka na Siepomaga.pl - mamy zaledwie parę dni, by zebrać środki na ratowanie życia 15-letniego chłopca! OSTRA BIAŁACZKA LIMFOBLASTYCZNA WYSOKIEGO RYZYKA - nikt nie jest gotowy na to, by usłyszeć te słowa... Zwłaszcza kiedy ma się zaledwie 15 lat. Zamiast cieszyć się końcem roku szkolnego, ten chłopiec drży ze strachu, czy to nie będzie jego ostatnie lato, ostatni miesiąc, ostatni rok życia...
Prosimy o Twoją pomoc, to ostatnia szansa i nadzieja na ratunek! Tu już naprawdę nie ma czasu...

"Piszę te słowa prosto ze szpitala w Poznaniu. To tutaj walczę o życie. Jestem w izolatce na oddziale onkologii. Jest przy mnie mama. Od 5 miesięcy nie odstępuje mnie nawet na chwilę. Każdy dzień to walka, ale się nie poddaję. Bo wierzę, że przede mną jeszcze tyle dobrego. Chcę wrócić na boisko, tak bardzo lubię grać w siatkówkę... Kocham też muzykę i mam jedno marzenie - chcę nauczyć się grać na gitarze. Aby tak się stało, muszę wygrać z białaczką. Muszę żyć...
12 lipca 2024 roku obudziłem się i powiedziałem babci, że chyba zaraziłem się koronawirusem, bo nie odczuwam smaku. Nie domykało mi się też lewe oko, opadł lewy kącik ust. Tego samego dnia, jak tylko mama wróciła z pracy, pojechaliśmy do szpitala. Zdiagnozowali mi porażenie nerwu twarzowego... Miało skończyć się na wizycie u lekarza rodzinnego, neurologu i rehabilitacji. Tak się jednak nie stało.
Szpital zadzwonił do mamy, aby natychmiast przyjechać na dodatkowe badania. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co mi jest - widziałem tylko przerażenie na twarzy rodziców. Okazało się, że lekarze powiedzieli im, że podejrzewają białaczkę... W jednej sekundzie zmieniło się wszystko. Całe moje życie.

Mama: Trafiliśmy na oddział onkologii i hematologii w Poznaniu. Do ostatniej chwili mieliśmy nadzieję, że to pomyłka. Że lekarze się mylą... Niestety po kilku tygodniach potwierdzono diagnozę: ostra białaczka limfoblastyczna wysokiego typu ryzyka. To był cios w serce... Przyjechaliśmy do Polski w październiku 2022, uciekliśmy przed wojną - nasz dom znajduje się 20 kilometrów od linii frontu. Myśleliśmy, że nic gorszego nas już nie spotka. A jednak.
Natychmiast rozpoczęto chemioterapię. Wyniki badań krwi trochę się poprawiły, ale badanie szpiku wykazało, że tam nic się nie zmieniło.. Okazało się, że syn będzie potrzebował przeszczepu szpiku. Inaczej po prostu umrze.
16 lutego odbył się pierwszy przeszczep. Niestety, po 28 dniach został odrzucony przez organizm. Przeżyliśmy dramatyczne chwile. Syn gasł w oczach, doszło do ostrej niewydylności nerek. Badania szpiku wykazały chorobę resztkową oraz podejrzenie wznowy...

25 kwietnia odbył się drugi przeszczep. Powikłania były jeszcze gorsze. Niektóre bardzo rzadko się zdarzają, ale Adaliat dostał wszystko, co tylko można, w tym najgorsze - niewydolność wielonarządową, zespół wszczepiania z nakładającym się HLH i objawami VOD, GvHD, krwotoczne zapalenie pęcherza...
Kiedy wydawało się, że wygrywamy ze śmiercią, spadł na nas kolejny cios... Syn walczy z wirusem BKV, należącym do rodziny poliomawirusów. Niestety konsekwencje zakażenia dla osób z obniżoną odpornością mogą być śmiertelnie niebezpieczne. Adaliat nie zwalczy go sam. Potrzebuje przeszczepu limfocytów przeciwko wirusowi BKV! To nowatorskie leczenie, szpital będzie sprowadzał je od dawcy z Niemiec. Niestety, kosztuje około 200 tysięcy złotych i nie jest refundowane! A syn musi je przyjąć jak najszybciej!
Od 5 miesięcy jestem w szpitalu z synem. Adaliat nie może widywać się nawet z tatą, gdyż jego odporność jest bardzo osłabiona i każdy wirus może spowodować najgorsze. Rozłąka jest trudna dla naszej rodziny, ale przetrwamy to! Najważniejsze, żeby on wyzdrowiał... Żeby żył. Jeśli on umrze, ja umrę razem z nim.
Widzę, jak mój syn cierpi. Jak bardzo chce żyć, choć jego dzieciństwo to dziś szpitalna sala, kroplówki i chemia zamiast zabawek. A ja… ja zrobię wszystko, by go uratować. Ale sama nie dam rady. Dlatego padam dziś na kolana, błagając o Twoją pomoc. Mamy zaledwie kilka dni...
- Wpłata anonimowa200 zł
- krzysztofX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Paweł10 zł
- Krzysztof200 zł
Dopuki walczysz jesteś zwycięzcą Bóg z tobą.