Zbiórka zakończona
Adaś Broczkowski - zdjęcie główne

8-letni Adaś walczy z GUZEM MÓZGU❗️Potrzebna PILNA pomoc❗️

Cel zbiórki: Leczenie złośliwego guza mózgu, diagnostyka, konsultacje zagraniczne

Zgłaszający zbiórkę:
Adaś Broczkowski, 9 lat
Głogów, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy mózgu - guz szyszynki, wodogłowie obturacyjne
Rozpoczęcie: 21 stycznia 2025
Zakończenie: 14 marca 2025
623 858 zł
Wsparło 5395 osób

Cel zbiórki: Leczenie złośliwego guza mózgu, diagnostyka, konsultacje zagraniczne

Zgłaszający zbiórkę:
Adaś Broczkowski, 9 lat
Głogów, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy mózgu - guz szyszynki, wodogłowie obturacyjne
Rozpoczęcie: 21 stycznia 2025
Zakończenie: 14 marca 2025

Rezultat zbiórki

Drodzy Darczyńcy,

Ostatnie miesiące to dla nas istny roller-coster. Ogrom informacji – i tych złych, i tych dobrych, który codziennie do nas dociera, po prostu czasem przytłacza. Gdy rozpoczynaliśmy leczenie, rokowania były bardzo złe. Dlatego z całych sił szukaliśmy nadziei i ratunku za granicą.

Przez wiele tygodni konsultowaliśmy każdą decyzję o dalszym leczeniu z najlepszymi specjalistami w USA, Niemczech i we Włoszech. Dzięki temu byliśmy gotowi na to, żeby rozpocząć terapię Adasia zgodnie z tymi rekomendacjami. Nasz synek przeszedł w Polsce chemioterapię, a dziś jest w trakcie protonoterapii. Czeka go jeszcze długa droga do zdrowia, ale wierzymy, że wybraliśmy tę właściwą.

Dzisiaj chcielibyśmy Wam serdecznie podziękować za ogromne wsparcie, którego nam udzieliliście w tym najtrudniejszym czasie. Za wszelkie ciepłe i budujące słowa, za każdą akcję charytatywną dla Adasia i za każdą złotówkę, którą wpłaciliście na jego leczenie. Dzięki Wam mamy pewność, że nasz najdroższy synek ma zabezpieczone szanse na dalszą terapię. Dziś możemy zdecydować o zamknięciu zbiórki i raz jeszcze podziękować Wam z całego serca.

Rodzice Adasia

Aktualizacje

  • Musieliśmy rozpocząć leczenie w Polsce, mamy szansę na operację w Tübingen❗️Prosimy o POMOC❗️

    Nasza nowa rzeczywistość to nieustanny wyścig z czasem. Walczyliśmy o każdą nową opinię i konsultację, żeby dowiedzieć się, jak powinniśmy leczyć naszego najukochańszego synka.

    Każdy dzień przynosił nowe informacje i z ogromnym bólem serca patrzyliśmy, jak zamykają się przed nami kolejne drzwi. Na przeszkodzie stanął nam czas i ogromne pieniądze.

    Nie mogliśmy zwlekać ani chwili dłużej i musieliśmy się zdecydować na rozpoczęcie leczenia w Polsce. Jego choroba jest bardzo agresywna, dlatego nie mogliśmy dać jej więcej czasu.

    Adaś jest w trakcie chemioterapii i będzie niedługo przygotowywany do naświetlań. Jednak nie ustawialiśmy w poszukiwaniach ratunku dla naszego syna i w poszukiwaniu nadziei.

    Taką nadzieją okazał się dr Schumann z Tübingen, który zgodził się zooperować Adasia. Jesteśmy w trakcie ustalania szczegółów oczekujemy wyceny. Wierzymy, że Wasza pomoc i dalsze wsparcie pozwoli nam przejść przez ten trudny czas. 

    Tylko dzięki Wam mamy szansę zawalczyć o życie Adama!

    Rodzice

Opis zbiórki

Koszmar Adama rozpoczął się tuż po Wigilii. Chwilę po Nowym Roku przyszła dramatyczna diagnoza – bardzo groźny guz mózgu. Dziś ścigamy się z czasem. Adaś przeszedł operację w Polsce, a teraz walczymy o zakwalifikowanie go do leczenia w klinice w USA. Jeśli to się uda, to wyjazd trzeba będzie zorganizować jak najszybciej. Na przeszkodzie stoją gigantyczne pieniądze. Nie mamy jeszcze kosztorysu, ale wiemy, że terapia może kosztować miliony złotych. Dlatego nie czekamy i już teraz prosimy o pomoc i wsparcie. 

Adaś ma 8 lat i pod koniec 2024 r. przeżył najstraszniejsze święta Bożego Narodzenia w swoim życiu. Wigilia była piękna. Zupełnie nic nie zapowiadało dramatu, który rozpoczął się kilka godzin później. 

Pierwszego dnia świąt Adam obudził się z powodu bardzo silnych wymiotów. Pomyśleliśmy, że pewnie czymś się zatruł. Jednak kiedy do wymiotów dołączył bardzo silny ból głowy zaczęliśmy podejrzewać, że powód może być inny. 

Nie widziałam go jeszcze nigdy w takim stanie. Drugiego dnia świąt sytuacja się pogorszyła, dlatego zabraliśmy Adama do szpitala w Głogowie. Tam usłyszeliśmy, że to najpewniej zatrucie i że mamy wracać do domu. Niby wiadomość była dobra, ale mi coś nie dawało spokoju. Głowa bolała go tak koszmarnie, że to nie mogło być zwykłe zatrucie. Ponieważ był to drugi dzień świąt, pojechałam dodatkowo na tzw. pomoc świąteczną. Na miejscu przyjął nas lekarz dyżurujący i potwierdził wcześniejszą diagnozę, więc wróciliśmy do domu.

Niestety ból głowy nie ustępował. Adam bardzo dużo spał, nie chciał pić ani jeść, a kiedy się wybudzał sprawiał wrażenie, jakby miał zaraz stracić przytomność. Wezwaliśmy pogotowie, które zabrało naszego syna do szpitala. 

Po podaniu leków wymioty minęły, ale okropny ból głowy nie ustąpił. Wciąż to bardzo nas niepokoiło. Ostatecznie lekarze zdecydowali o wykonaniu tomografii głowy, tak na wszelki wypadek…

Adam Broczkowski

Od tego badania wszystko się zmieniło. Usłyszeliśmy, że w głowie syna jest guz, ale że jest to łagodny oponiak. Zostaliśmy skierowani do Katowic. Tam, po błyskawicznym przyjęciu na oddział, Adasiowi zrobiono badanie rezonansem magnetycznym. Dowiedzieliśmy się wtedy, że guz powoduje wodogłowie i potrzebna jest natychmiastowa operacja, która zmniejszy ciśnienie w czaszce. I dopiero to pomogło zwalczyć bóle głowy.

Wkrótce po tym lekarze zdecydowali, że guza trzeba jak najszybciej usunąć. Adam znowu trafił na salę operacyjną. Rezonans pooperacyjny wykazał jednak, że nie udało się wyciąć całej zmiany.

Przez cały czas czułam, że ten guz to nie jest łagodny przeciwnik. Niestety moje koszmarne przeczucie potwierdziło się, bo wyniki z laboratorium wykazały, że to guz złośliwy – pineoblastoma IV stopnia. Gdy się o tym dowiedziałam, w pierwszej chwili musiałam się wypłakać… Później przeczytałam kilka informacji w internecie i zupełnie straciłam nadzieję. Następnie dotarłam do historii pacjentów, które mi tę nadzieję przywróciły, przynajmniej częściowo.

Byłam w szoku. Około miesiąca przed świętami synek zaczął przychodzić w nocy do naszego pokoju. Potrafił po 3-4 razy stawać w drzwiach mówiąc „mamo, boję się”. Oczywiście uspokajałam go, tuliłam i spał dalej. Wtedy nie miałam pojęcia o tym, że podobne problemy mogą być symptomem guza. O tym przeczytałam, dopiero kiedy to wszystko na nas spadło.

Na tę chwilę wiemy tylko, że potrzebne jest błyskawiczne leczenie, które będzie bardzo ciężkie i bardzo długie. Niestety nie wiemy jeszcze, co to konkretnie oznacza i jakie rokowania ma Adam. Wiemy za to, że będziemy walczyć ze wszystkich sił. I tak długo, jak będzie trzeba. Adaś też jest w tym wszystkim bardzo dzielny, co jest dla nas ogromną motywacją. Dodatkową nadzieję daje nam historia Wiktorka Lewickiego – podopiecznego Siepomaga – który z taką samą diagnozą jak Adaś pokonał chorobę za sprawą leczenia w klinice St. Louis Children's Hospital w USA, z którą jesteśmy w kontakcie.

Z całego serca prosimy Was o wsparcie naszej walki. Chcemy zapewnić Adasiowi leczenie, które daje nadzieję na wygraną, które da mu szansę na życie...

Joanna – mama 

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • OSP Lutomek
    OSP Lutomek
    Udostępnij
    100 zł
  • Licytacje Grębocice dogoterapia z Molly
    Licytacje Grębocice dogoterapia z Molly
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    300 zł

    Licytacje Grębocickie voucher wow beauty

  • Sylwia Zgud
    Sylwia Zgud
    Udostępnij
    30 zł

    Plakat

  • OSP Łężce
    OSP Łężce
    Udostępnij
    100 zł

    Jesteśmy z Tobą Adaś.

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    2423,20 zł

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj