
To nie może być koniec! Adam walczy o sprawność i potrzebuje Twojej pomocy!
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja, zakup sprzętu, przystosowanie łazienki
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja, zakup sprzętu, przystosowanie łazienki
Aktualizacje
Za Adamem bardzo trudne miesiące... Pomóż mu walczyć dalej!
Kochani, pod koniec października Adaś przeszedł bardzo ciężki atak padaczki, Sytuacja była tak poważna, że konieczna okazała się pilna wizyta na szpitalnym SOR-ze, zmiana leków na znacznie mocniejsze oraz długi czas osłabienia całego organizmu.
Koniec listopada był dla nas wyjątkowo trudny. Adaś bardzo podupadł na siłach, odmawiał jedzenia i picia, konieczne okazały się kroplówki oraz dokarmianie przez PEG. Zostaliśmy także zapisani do poradni żywieniowej, ponieważ domowe, miksowane posiłki nie są w stanie dostarczyć mu wszystkich niezbędnych mikro- i makroskładników.

Od połowy grudnia pojawiło się światełko nadziei. Adaś zaczął ponownie jeść, częściej się uśmiecha, żartuje z dziećmi i wraca do nas, choć niestety nie jest już tak aktywny, jak wcześniej. Nadal regularnie się rehabilituje i ćwiczy tyle, na ile pozwala mu organizm.
My uczymy się cieszyć każdą chwilą, każdym uśmiechem, każdym lepszym dniem, każdą wspólnie spędzoną minutą. Z całego serca dziękujemy za dotychczasowe wsparcie i prosimy: bądźcie z nami dalej. To dzięki Wam mamy siłę, by walczyć każdego dnia.
Żona Adama
Nie poddajemy się – dalej walczymy o sprawność!
Dawno nas tu nie było, ale troszkę się działo!
Zacznijmy od pozytywnych informacji: stan Adaśka jest dobry! Ćwiczy dzielnie, chociaż troszkę nas wyhamowały zimowe miesiące. Antybiotyki, kaszel i ogólne osłabienie organizmu dały się we znaki, jednak nie poddajemy się.

Są dni lepsze i gorsze, ale Adaś dzielnie walczy ze wszelkimi przeciwnościami. Czasami zastanawiam się, skąd on ma w sobie tyle motywacji i siły...
W dalszym ciągu potrzebujemy intensywnej rehabilitacji. Proszę, nie zostawiajcie nas!
Żona Joanna
POTRZEBNA JEST REHABILITACJA!
Adaś nadal bardzo intensywnie ćwiczy. Każdy kolejny dzień to ciężka praca, zarówno fizyczna, jak i psychiczna.
Staramy się wzmacniać jego prawą stronę, aby z czasem był możliwy chociaż krótki spacer bez pomocy dwóch osób. Jak to bywa u osób z uszkodzeniem mózgu, Adaś ma lepsze i gorsze dni. Zawsze jednak stara się dawać z siebie 100%!

Nasze cudowne córki pomagają nam jak tylko mogą. Ćwiczą z nami, szykują posiłki, czytają tacie.
Cały czas potrzebna jest nam bardzo intensywna rehabilitacja i terapia neurologopedyczna... To wszystko niestety bardzo kosztuje. Dla nas, zbyt dużo...

Dlatego bardzo proszę ludzi o wielkich sercach o pomoc w osiągnięciu tych małych marzeń, które dla nas są wielkie!
Joanna, żona
Opis zbiórki
Kiedy w tym roku wszyscy szykowali się do świąt Wielkiej Nocy, w naszym domu czuć było tylko paraliżujący strach... Poranek 2 kwietnia zapamiętam na zawsze. Mąż zaczął narzekać na potworny ból głowy, którego nie dały radę uśmierzyć leki, bardzo się pocił, a później zaczął wymiotować. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje, a Adam słabł z każdą chwilą. Podjęłam decyzję o szybkim zabraniu męża na SOR.

Kiedy dotarliśmy do szpitala, badanie tomografem wykazało krwawienie międzyczaszkowe. Mąż natychmiast trafił na blok operacyjny. Przez 6 godzin sztab medyków walczył o życie najbliższej mi osoby, a ja nie mogłam nic zrobić! Okazało się, że w głowie Adama pękł tętniak. Nawet nie wiedzieliśmy, że tam jest…
To były chwile, które chciałabym wyrzucić ze swojej głowy, tymczasem wciąż wracają do mnie natłokiem emocji. Pamiętam swój strach, pamiętam, że nie mogłam się na niczym skupić. Mój mąż walczył o życie na szpitalnej sali, a ja błagałam w myślach, żeby udało mu się wyjść z tego wszystkiego cało. Późniejsze słowa lekarzy sprawiły jednak, że ugięły się pode mną kolana.

Chwilę po operacji powiedziano mi, że mam się pożegnać z mężem, bo jego stan jest krytyczny. Nie mogłam się z tym pogodzić! Wiedziałam, że Adam się nie podda, że będziemy walczyć, dopóki starczy nam sił, że mamy jeszcze tyle planów do zrealizowania w przyszłości. Kiedy Adam wybudził się ze śpiączki poczułam się, jakby ktoś zdjął mi z serca ogromny ciężar. Mój ukochany mąż wygrał tę walkę, najtrudniejszą z możliwych i choć wiedziałam, że powrót do sprawności będzie drogą przez ciernie, trwałam przy nadziei, że pokonamy wszystkie przeciwności.

Jeszcze przez długi czas Adam był cieniem samego siebie. Ważył tylko 43 kg! Dziś jest już trochę lepiej, ale przed nami wciąż długa droga. Udało się zdjąć rurkę tracheotomijną, mąż zaczyna już powoli i świadomie mówić. Wciąż jednak utrzymuje się niedowład prawej strony ciała. Noga Adama jest już po tej stronie sprawniejsza, z ręką niestety wciąż jest kiepsko. Mąż podejmuje już pierwsze próby chodzenia, by jednak marzyć o sprawnej przyszłości, potrzebuje intensywnej rehabilitacji. Koszty są ogromne i sami nie damy rady. Pomóż nam, proszę!
Joanna, żona

- Wpłata anonimowaX zł
❤️
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- 20 zł
- 20 zł
- Anonimowa Pomagaczka30 zł