
Tata kilkumiesięcznej Marysi walczy o życie❗️"Pomocy, zostało mi 12-15 miesięcy życia..."
Cel zbiórki: Nierefundowana terapia TTFields urządzeniem Optune
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Nierefundowana terapia TTFields urządzeniem Optune
Opis zbiórki
Nazywam się Adam. Jestem szczęśliwym mężem oraz tatą siedmiomiesięcznej Marysi. Niestety jestem też śmiertelnie chory i dlatego zwracam się do każdej osoby, która może mnie wesprzeć, z prośbą o pomoc.
Wszystko zaczęło się w październiku, od niepozornego bólu głowy. Nigdy nie bagatelizowałem sygnałów ze swojego ciała, więc gdy ból utrzymywał się przez około dwa tygodnie, udałem się do lekarza, który skierował mnie na badania rezonansu i tomografii. Podejrzewał problemy z zatokami. Spodziewając się potwierdzenia tej hipotezy, umówiłem się na badanie 23. października.
Dałem znać żonie, że wrócę później, wyszedłem z pracy i ruszyłem prosto na badanie tomografii. Tego dnia, nie wróciłem ani do pracy, ani do domu. Zostałem pilnie przetransportowany karetką do szpitala, ponieważ w mojej głowie wykryto pięcio-centymetrowego guza mózgu w płacie ciemieniowo-skroniowym, który powodował ogromny ucisk i przesunięcie prawej półkuli mózgu na lewą stronę aż o centymetr.
W szpitalu, po wykonaniu kolejnych badań podjęto decyzję o jak najszybszym przeprowadzeniu operacji usunięcia guza. Było to ogromnym szokiem dla mnie i mojej rodziny. Trudno było uwierzyć, że to naprawdę się dzieje. Zawsze dbałem o swoje zdrowie, regularnie wykonywałem badania i nie ignorowałem żadnych objawów. A jednak.
Na oswojenie się z tymi wiadomościami, nie było czasu.

27. października 2025 przeszedłem kilkugodzinną operację resekcji guza. Pomimo ryzyka niedowładu, operacja się udała i lekarze wspólnie uznali ją za sukces. Przyjmowałem to za dobry znak przed uzyskaniem wyników badań histopatologicznych, które miały określić z jakiego typu guzem muszę się mierzyć.
Niestety w dzień swoich 42. urodzin, 3. listopada 2025 roku dowiedziałem się, że mam złośliwego wielopostaciowego glejaka 4 stopnia.
Ta diagnoza kompletnie mnie załamała. Wstrząsnęła nie tylko moim życiem, ale również życiem mojej rodziny i najbliższego otoczenia. Dotychczas rok 2025 był najwspanialszym czasem mojego życia. W pracy czułem się doceniany za moje zaangażowanie i spełniałem się zawodowo prowadząc zespół złożony z ludzi, których naprawdę lubię. Dawało mi to poczucie bezpieczeństwa i spokój o przyszłość. W kwietniu, niespełna rok po tym, jak zacząłem dumnie nosić tytuł męża, urodziła się moja wyczekiwana córeczka Marysia. Razem z żoną rozpoczęliśmy najpiękniejszy rozdział naszego rodzinnego życia. A ja, u jego startu dowiedziałem się, że osoby z takim typem guza przeżywają średnio 12-15 miesięcy. Na przeżycie dwóch lat mam 1-2% szans.
Obecnie mam ustalony plan leczenia, który w naszym kraju jest standardowy – radioterapia, a następnie chemioterapia. Dodatkowo w trakcie leczenia – regularne badania, żeby sprawdzić, czy już pojawiła się wznowa, czy jeszcze nie. Radioterapię rozpoczynam w grudniu. Wiedząc jakie są moje szanse przy podjęciu standardowej formy leczenia glejaka, sam rozpocząłem poszukiwania innych form, które dają większe szanse na przeżycie.
Konsultowałem swój przypadek m.in. w Immun-Onkologisches Zentrum w Niemczech oraz University of Pittsburgh Medical Center w USA. Oba te ośrodki wyraziły wstępną zgodę na leczenie. Jedną z największych szans, na jakie mogę liczyć w tej chorobie jest terapia TTFields urządzeniem Optune. Niestety koszt takiego leczenia zwala z nóg. Nie jestem w stanie pokryć go samodzielnie.
Ale muszę walczyć. Mam wspaniałą żonę i cudowną córeczkę, która potrzebuje taty. Chcę patrzęć, jak moja Marysia rośnie, chce być jej opiekunem, wsparciem, być przy niej w najważniejszych momentach jej życia. Nie mogę pogodzić się z myślą, że może mnie zabraknąć przy kobietach mojego życia...
Bardzo proszę, pomóż mi. Nie godzę się na taki wyrok.
Adam
- Wpłata anonimowa20 zł
- Rafał100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł