Zbiórka zakończona
Adrian Repczak-Gajda - zdjęcie główne

Adrianek walczy z najcięższym NOWOTWOREM MÓZGU❗️Ratunku 🚨

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Adrian Repczak-Gajda, 9 lat
Wrocław, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy mózgu: medulloblastoma IV stopnia
Rozpoczęcie: 9 lutego 2024
Zakończenie: 3 września 2025
490 290 zł(92%)
Wsparło 6591 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0483685 Adrian

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Adrian Repczak-Gajda, 9 lat
Wrocław, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy mózgu: medulloblastoma IV stopnia
Rozpoczęcie: 9 lutego 2024
Zakończenie: 3 września 2025

Aktualizacje

  • Najnowsze wieści o Adrianie, walczącym z nowotworem mózgu!

    Bardzo dziękuję za wszelkie wsparcie, za 1,5%, które przekazujecie Adrianowi. To dla nas szalenie ważne i potrzebne. Proszę o dalszą pomoc w tej trudnej walce!

    Rozpoczęliśmy 7. cykl chemii - zostało nam jeszcze 5 podań chemii. Jest coraz trudniej, a wyniki są już bardzo słabe... Pod koniec 6. cyklu Adrian miał epizody krótkiego niewidzenia... Prawdopodobnie stało się tak, dlatego, że krew odbudowuje się wolniej, niż wcześniej. Bardzo boimy się kolejnych podań...

    Idziemy zgodnie z protokołem leczenia. Oprócz niszczenia guza, jego komórek – terapia przynosi skutki uboczne, które będziemy leczyć po zakończonym protokole leczenia. Konieczna będzie rehabilitacja, terapia, konsultacje, dziesiątki kontroli…

    Adrian Repczak-Gajda

    I tak przez dłuuugie lata, a nawet do końca życia. Ten drań, gdy raz Cię dopadnie, to już zawsze musisz na niego uważać. On nie ma litości dla niewinnych dzieci, jest nieprzewidywalny... Walka o zdrowie i sprawność syna pochłonie ogromne środki, dlatego kolejny raz proszę Was o wsparcie!

    Dzięki Wam nie dopuszczam myśli, że coś może się nie udać. Dajecie mi moc przetrwania. Tyle wsparcia ile otrzymujemy od Was, można liczyć w tonach. Znajomi przywożą nam nawet obiady, gdy już nie wiemy, jak się nazywamy, bo kiedy zamykasz się na jakieś 2 lata w szpitalu przy leczeniu 1-szej linii, to rodziną stają się także inni rodzice, mamy, które walczą tak jak ja. 

    Nauczyłam się, że nigdy nie wolno tracić wiary i nadziei! Wierzymy, że ten cały koszmar zakończy się sukcesem. Dziękujemy za każde wsparcie, za modlitwę, za zaangażowanie, za każde udostępnianie na swoim profilu, za każde słowa otuchy, za to, że piszecie i o nas nie zapominacie. 

    Adrian Repczak-Gajda

    Adrian ma dopiero niespełna 9 lat, ale rozmawiając, czy słuchając go, widzę w nim spore pokłady dorosłości i takiej dojrzałości emocjonalnej. Chcąc nie chcąc, dojrzał o wiele szybciej od swoich rówieśników i nie jest to ani trochę pocieszające, że ta okrutna choroba zabrała mu dużą część dzieciństwa…  

    Kto jeszcze się nie rozliczył ze swojego podatku i nie wie komu go podarować, będzie nam bardzo miło, jeśli przekażecie go Adrianowi na dalsze leczenie i lepsze jutro. Jeśli ktoś chciałby dołączyć do zbiórki i pomóc mojemu synkowi – będę bardzo wdzięczna!

    Edyta Repczak, mama

  • To już rok na onkologii! Ratuj naszego synka!

    Kilka dni temu minął rok, odkąd walczymy o zdrowie i życie naszego synka Adrianka... Dokładnie 25.01.2024 r. otrzymaliśmy tę straszną diagnozę, która zmieniła i przewartościowała naszą codzienność. Z całego serca prosimy o pomoc, bo przed nami jeszcze długa droga...

    Nasz synek już ledwo przypomina siebie... Walka z nowotworem jest jak najgorszy z możliwych koszmarów, a my oddalibyśmy wszystko, by w końcu się z niego wybudzić... Na onkologii nie ustaje płacz wojowników... Serce tutaj pęka na miliony kawałków...

    Od zeszłego wtorku jesteśmy w szpitalu w Warszawie. Rozpoczęliśmy 5. cykl chemii. Przed nami jeszcze 12 podań, a w sumie synek przyjął ich ponad 30... Ciężko opisać słowami, jak to jest patrzeć na cierpienie własnego dziecka... Tego po prostu nie da się opowiedzieć.

    Adrian Repczak-Gajda

    Przeraża nas, że co chwilę pojawiają się kolejne problemy... Ostatnio Adrian miał zakładany holter na 24 h. Liczymy na powolne zejście z leków na ciśnienie, które pojawiło się tuż po operacji – prawie rok temu. Konsultacje przed nami. To będzie już 7. już poradnia do kontroli, oprócz leczenia onkologicznego...

    Myślałam, że z czasem będzie tego wszystkiego mniej, ale niestety tak nie jest. Nie wspomnę już o wiecznie towarzyszącym stresie... W lutym kolejny rezonans kontrolny. Za każdym razem oczekiwanie na wyniki to ogromny strach.

    Wasze wsparcie jest dla nas nieocenione. Dlatego z całego serca prosimy o dalszą pomoc – nie zostawiajcie nas!

    Rodzice Adrianka

  • Wieści od Adriana, walczącego z nowotworem mózgu!

    Przed świętami spieszę z krótkim podsumowaniem, co u nas słychać!

    Wczoraj zakończyliśmy 4 cykl chemii, czyli półmetek leczenia za nami. Ten drugi będzie jeszcze cięższy... Choć nawet sobie nie wyobrażam, jak może być jeszcze cięższy niż miniony! To prawda, że człowiek przyzwyczai się do wszystkiego, gdy tylko musi. Kiedyś nie wyobrażałam sobie nawet znaleźć się w takiej sytuacji. 

    Adrian Repczak-Gajda

    Adrianowi spadły mocno wyniki i widać już, że im dalej idziemy z leczeniem, tym stan szpiku się pogarsza… Jest jednak szansa, że będziemy mieli teraz przerwę – 4 tygodnie! Oczywiście mówię tutaj o hospitalizacji, a nie o rehabilitacji i wszelakich kontrolach, ponieważ one będą nam towarzyszyły już zawsze i co chwilę. 

    Modlimy się, aby nasze święta były naprawdę spokojne, bez niespodzianek, których obecnie nam nie brakuje. Musimy wykonać kontrolną morfologię i wówczas okaże się, czy spędzimy je w domu, czy w szpitalu na przetaczaniu krwi. Głęboko wierzę w to pierwsze rozwiązanie i upragnioną dla nas przerwę od murów szpitala. 

    Adrian Repczak-Gajda

    Wczoraj Adrian był wykończony po chemii, bolały go nogi, żuchwa, długo spał po powrocie ze szpitala. Dzisiaj jest zdecydowanie lepiej. Nauczyliśmy się już żyć w przeświadczeniu, że w świecie onkologii każdy dzień jest inny, a na pewno jest wielką niewiadomą, gdzie nie da się niczego zaplanować jak w normalnym życiu.

    Mamy ostatnio bardzo dużo stresu, dużo rozmów z lekarzami i oczekujemy na konsultację z kliniką w Essen. Módlcie się proszę za Adrianka, aby wyzdrowiał! Tylko tego chcemy, aby ten guz dał nam spokój i już nigdy sobie o Adrianie nie przypomniał!

    Dziękujemy za każde dobre słowo, jesteście wspaniali!

    Edyta, mama

Opis zbiórki

PILNE! W takich chwilach w głowie pojawia się tylko jedno pytanie: Dlaczego…? Nie ma żadnych słów, które ukoją ból. Nie ma sposobu, by wyjaśnić dziecku, dlaczego tak niewyobrażalnie cierpi. Dlaczego, skoro jeszcze dwa miesiące temu cieszył się radosnym dzieciństwem. Był zdrowy, pełen sił, kochał życie. Dlaczego…?

Adrianek, nasz kochany synek, ma zaledwie 7 lat. Od trzech tygodni walczy z jednym z najgorszych i najbardziej zabójczych nowotworów — Medulloblastomą IV stopnia! 

Od jakiegoś czasu leczyliśmy synka pod kątem alergii – Adrianek miał bardzo silne uczulenie na sezam. Tak silne, że powodowało realne zagrożenie życia – wystąpienie wstrząsu anafilaktycznego.  Na szczęście udało nam się to opanować. Niestety z czasem synek zaczął się gorzej czuć – bolała go głowa, gdy próbował coś jeść, wymiotował... W najczarniejszych snach nie spodziewaliśmy się, że w jego główce rozwijał się wówczas potwór…

Adrian Repczak-Gajda

Adrianek nie rozumiał, dlaczego wcześniej mógł jeść sztućcami, a teraz zdarzało się, że wypadały mu z rączek. Bardzo się denerwował, a my nie potrafiliśmy wytłumaczyć mu, co się dzieje. Sami byliśmy przerażeni. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść.

25. stycznia trafiliśmy na SOR, bo Adriankowi uciekały oczka... Przeprowadzono rezonans i tomograf i… wtedy w naszym życiu nastał mrok. Nie docierało do nas, że życie synka jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Adrian zachorował na najgorszy i najbardziej złośliwy nowotwór. 

Przeszedł dwie poważne operacje. Podczas jednej z nich udało się usunąć guza prawie w całości. Niestety jego bardzo trudna lokalizacja spowodowała, że teraz Adrian musi mierzyć się również z wodogłowiem. Pojawiła się cała masa skutków ubocznych – Adrian strasznie schudł, znika w naszych oczach, nie może sam jeść, widzi podwójnie…

Nie potrafimy mu wytłumaczyć, dlaczego czuje się tak potwornie. Dlaczego ma problemy z trafieniem łyżeczką do buźki, dlaczego nie ma siły się podnieść, nie ma siły zjeść… W naszym życiu rozgrywa się prawdziwy koszmar.

Adrian Repczak-Gajda

Przed Adrianem dwa lata wyczerpującego leczenia: chemio i radioterapia. Synek jest tak wycieńczony, że drżymy w obawie przed podaniem pierwszej dawki chemii. Ma zostać w szpitalu na obserwacji, ale jeśli będzie się dobrze czuł, możliwe, że zostanie wypuszczony do domu.

Od stycznia jego i nasza codzienność to szpitalne ściany, wizyty lekarskie, niekończące się badania i strach przed każdą rozmową z lekarzami… Spotkało nas najgorsze, co kiedykolwiek może spotkać rodzica.

Adrianek uwielbiał klocki lego, z przyjemnością układał kostkę Rubika, chodził na zajęcia z automatyki i robotyki, na basen.... Był wspaniałym, bardzo mądrym, wesołym chłopcem. Teraz pogrążył się w niewyobrażalnym smutku, z którego musimy go wyciągnąć…

Błagamy o pomoc. Być może jesteś rodzicem, na pewno tak jak my – zrobiłbyś dla swojego ukochanego dziecka wszystko. Nie pozwól, by ta potworna choroba odebrała nam Adriana. Stojąc przy jego szpitalnym łóżku chcielibyśmy obiecać mu, że musi wytrzymać jeszcze chwilkę, bo za moment ten zły sen się zakończy. Że obudzi się i znów będzie mógł bawić się z rówieśnikami, chodzić do szkoły... Nie możemy.

To walka na śmierć i życie. Będziemy walczyć do końca, do utraty sił – bo grozi mu najgorsze… RATUNKU!

Rodzice Adriana

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Adrian Repczak-Gajda wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj