Agata Łuszcz - zdjęcie główne

❗️Nowotwór zaatakował młodą mamę! Ratujmy życie Agaty!

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne, proteza nogi, konsultacje

Zgłaszający zbiórkę:
Agata Łuszcz, 35 lat
Dąbrownica, małopolskie
Nowotwór złośliwy lewej piszczeli w stadium rozsiewu do płuc
Rozpoczęcie: 30 listopada 2021
Zakończenie: 18 lipca 2023
10 564 zł(6,44%)
Wsparło 208 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne, proteza nogi, konsultacje

Zgłaszający zbiórkę:
Agata Łuszcz, 35 lat
Dąbrownica, małopolskie
Nowotwór złośliwy lewej piszczeli w stadium rozsiewu do płuc
Rozpoczęcie: 30 listopada 2021
Zakończenie: 18 lipca 2023

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy dzisiaj informację o śmierci Agaty. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia... 

Rodzinie i bliskim składamy szczere kondolencje.

Aktualizacje

  • Zmiany w leczeniu Agaty❗️

    Nowotwór zaatakowała oba płuca Agaty, w których znajdują się liczne guzki. Po przyjęciu ponad 30 wlewów chemioterapii choroba nadal postępuje… Agata jest bardzo dzielna i nie daje za wygraną! Na jak długo wystarczy jej sił?

    W związku z nieskutecznym refundowanym leczeniem podejmujemy w Polsce ostatnią próbę płatnego leczenia, którego koszt wynosi 17 tysięcy złotych miesięcznie. Dzięki pieniądzom uzbieranym na zbiórce jesteśmy w stanie wykupić jeden miesiąc leczenia Agaty. Szanse, że lek zadziała, są małe, ale nie pozostaje nam nic innego jak chwytać się każdej możliwej opcji, która zostaje nam zaproponowana przez lekarzy w Polsce.  

    Jeżeli to leczenie nie poskutkuje, ostatnią nadzieją będzie konsultacji w Stanach w szpitalu w Teksasie.

    Placówki w Europie odmówiły nam leczenia. Szpital w Stanach to jedyne miejsce, które podejmuje się nawet bardzo ryzykownych terapii nowotworowych. Niestety koszt samej konsultacji to 130 tysięcy złotych!

    Z całego serca dziękujemy Wam za wsparcie jakie okazaliście Agacie do tej pory. Za wszystkie wpłaty, modlitwy, ciepłe słowa i wszelkie dobro.

    Niestety jesteśmy zmuszeni prosić o więcej. Nie jest to dla nas łatwa sytuacja, ale chcemy, aby Agata była z nami jak najdłużej, aby wspólnie z mężem wychowywała dzieci i cieszyła się życiem, bo pomimo iż jest ono zdewastowane chorobą, to dla nas wciąż jest bezcenne! 

    Najbliżsi

Opis zbiórki

Mam na imię Agata. Jestem żoną oraz matką dwójki cudownych dzieci! Są moim całym światem, dla nich zrobiłabym wszystko. Mam też złośliwego raka, który niespodziewanie wkradł się do mojego życia i próbuje zabrać wszystko to, co budowałam latami. W najgorszych snach nie przewidziałam, że moja codzienność zmieni się tak drastycznie. Niestety, nowotwór nie wybiera…

W 2020 roku zdiagnozowano u mnie złośliwego kostanikomięsaka kości piszczeli z przerzutami do płuc. Byłam w szoku. Nie dowierzałam. Jak to możliwe, że zwykły ból podudzia zamienił się w złośliwego rak? Przez kilka miesięcy diagnozowałam przyczynę bólu. Najpierw lekarze mówili, że to naciągnięte ścięgno, następnie, że krwiak… Ostatecznie stałam na oddziale onkologii, trzymając wyrok śmierci w dłoniach. 

Ognisko choroby w lewej nodze było ogromne. By ratować moje życie, lekarze postanowili amputować kończynę. Niestety, pierwsze przerzuty już zdążyły się pojawić. Starałam się nie tracić nadziei. Poddałam się pełnemu leczeniu, by tylko przeżyć i być z tymi, których kocham najbardziej.

Agata Łuszcz

Na szczęście bliscy dają mi ogrom siły do dalszej walki! Mąż zrezygnował z pracy, by opiekować się mną i zapewnić naszym dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Przez chorobę jestem bardzo słaba, brak nogi nie ułatwia. Dodatkowo mam zaburzone czucie w rękach… Nie jestem w stanie funkcjonować samodzielnie. Mimo to nie poddaje się i walczę do końca! 

Światełkiem w tunelu, którym podążam, jest protonoterapia. To dla mnie największa szansa, by zwalczyć guzy w płucach. Specjalistyczne leczenie nie jest jednak refundowane w Polsce i bardzo kosztowne za granicą. 

Nasze życiowe oszczędności znikają w zastraszającym tempie… Każdą złotówkę wydajemy na leczenie i rehabilitację. Dodatkowo proteza nogi znacznie ułatwiłaby mi codzienność. Nie chcę mieć poczucia, że przyszłość naszej rodziny wisi na włosku…

Do tej pory starałam się być silną kobietą, która pokonuje tę złośliwą chorobę z podniesioną głową. Niestety, nie wiem jak długo jeszcze, mój organizm wytrzyma cykle chemioterapii. Dlatego chciałabym dostać się na leczenie zagraniczne, które pozwoliłoby mi wyzdrowieć i żyć! Proszę, pomóż mi zgromadzić potrzebne środki.

Agata

Wybierz zakładkę
Sortuj według