
Moją żonę zaatakował glejak wielopostaciowy IV stopnia złośliwości – walczymy z jednym z najagresywniejszych nowotworów mózgu!
Cel zbiórki: Leczenia i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenia i rehabilitacja
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno nasze życie było zwyczajne. Dziś każdy dzień to walka o życie. U mojej żony, Agnieszki, zdiagnozowano glejaka wielopostaciowego mózgu IV stopnia złośliwości – jeden z najbardziej agresywnych nowotworów. Guz jest dwuogniskowy, obejmuje oba płaty czołowe oraz prawy płat skroniowy.
Na początku listopada ubiegłego roku moja żona nagle zaczęła mieć problemy z mową. Wiedziałem, że nie można tego zbagatelizować. Lecz gdy wzywałem pogotowie ratunkowe, nie podejrzewałem nawet, jakie informacje na nas spadną.
Z początku wyglądało to na mikroudar. W szpitalu szybko wykonano badania. Lekarze nie przekazali nam dobrych wieści – Agnieszka musiała zostać.
Moja żona swego czasu leczyła się z powodu dotkliwych migren. Ból głowy nie był więc czymś niespotykanym w jej przypadku. Bardziej niepokojące były zaburzenia funkcji poznawczych: zaniki pamięci, problemy z koncentracją. Podejrzewano, że to skutek kilkukrotnie przebytego COVID-19. Kiedy jednak Agnieszka już dostała diagnozę, wszystko stało się oczywiste.
Glejak wielopostaciowy, nowotwór złośliwy mózgu IV stopnia złośliwości (WHO Grade 4), charakteryzujący się szybkim wzrostem i bardzo wysokim ryzykiem nawrotu. Nigdy nie sądziłem, że nas to spotka. Człowiek po prostu nie zakłada, że takie rzeczy przytrafią się właśnie jemu, a kiedy już się dzieją – zawala się cały świat. Ta choroba nie daje czasu ani marginesu błędu.
Guz w głowie mojej żony jest nieoperacyjny ze względu na jego wielkość i umiejscowienie na lewym i prawym płacie czołowym. Agnieszka przeszła biopsję stereotaktyczną, a następnie rozpoczęła leczenie skojarzone: radioterapię (15 frakcji napromieniania mózgu) oraz jednocześnie chemioterapię.
Niestety leczenie musiało zostać przerwane, ponieważ gwałtownie pogorszyła się jej kondycja. Powrót do chemioterapii może jej pomóc, jednak także poważnie osłabić...

Czekamy wciąż na badanie obrazowe, które zaplanowane jest pod koniec marca. Chcę wierzyć, że postęp choroby zostanie zatrzymany. Chcę wierzyć, że organizm mojej żony wkrótce się zregeneruje i możliwe będzie kontynuowanie leczenia. Nie wyobrażam sobie, że miałoby jej zabraknąć.
Terapia jest intensywna i bardzo obciążająca dla organizmu. W jej trakcie pojawiły się powikłania ogólnoustrojowe: stan zapalny, zaburzenia parametrów krwi, zwiększone ryzyko zakrzepicy oraz pogorszenie funkcji nerek. Konieczne jest stałe monitorowanie badań, modyfikacja leczenia wspomagającego i szybkie reagowanie na każdą zmianę stanu zdrowia.
Agnieszka przebywa obecnie w domu. Straciła dawną samodzielność. Ma niedowład w nogach, jej mobilność jest znacznie ograniczona. Potrzebuje mojej pomocy w wielu aspektach. Nie ma już problemów z mową, lecz jej pamięć wciąż nie funkcjonuje najlepiej.
Moja żona była niezwykle aktywną osobą. Uwielbiała swoją pracę. Podejmowała się wyzwań i realizowała je ze starannością. Kochała też podróżować. Teraz to wszystko zostało jej odebrane. Trudno jej się z tym pogodzić. Mnie również, ponieważ widzę jej ból.
Mimo wszystko Agnieszka walczy z ogromną determinacją. Choroba nie odebrała jej woli walki, godności ani nadziei. Zawsze pomagała innym – dziś sama potrzebuje wsparcia.
Chcę zrobić wszystko, aby zapewnić jej dostęp do dalszego leczenia, dodatkowych konsultacji specjalistycznych, nierefundowanych leków oraz rehabilitacji, jak i specjalistycznej opieki. W przypadku GBM kluczowe są czas, szybkie decyzje i dostęp do jak najszerszych możliwości terapeutycznych – często wykraczających poza standardowe, w pełni refundowane procedury.
Pobyty w szpitalu, jak i mocno obciążająca terapia odbiły się też na jej kondycji fizycznej. Agnieszce potrzebne są lecznicze masaże, godziny rehabilitacji i specjalistyczna, stała opieka. Chcę jej to zapewnić, lecz koszty przewyższają moje możliwości. Wierzę, że moja żona może wrócić do dawnej sprawności. Wierzę, że przed nami jeszcze wiele wspólnych, radosnych momentów. Proszę, pomóżcie mi ją uratować.
Chcę dać Agnieszce szansę na dalszą walkę. Każde wsparcie realnie zwiększa nasze możliwości działania. Dziękuję za każdą pomoc i udostępnienie zbiórki.
Mirosław, mąż Agnieszki
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Beata200 zł
- Maja1000 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa200 zł