Pomoc dla Agnieszki

Zbiórka na cel: Zakup wózka elektrycznego, turnusy rehabilitacyjne, operacja CCSVI
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 376 osób
8 304 zł (9,89%)
Brakuje jeszcze 75 632 zł
Wesprzyj

Agnieszka Dżugaj, 44 lata

Lutomia Górna, dolnośląskie

Stwardnienie rozsiane wtórnie postępujące

Rozpoczęcie: 7 Marca 2018
Zakończenie: 10 Lutego 2019

06 Listopada 2018, 11:41
Zmniejszamy kwotę zbiórki!

Po wyemitowaniu programu telewizyjnego o pani Agnieszce znalazł się anonimowy darczyńca, który ufundował podnośnik! Czy to nie jest wspaniała wiadomość?! Każdy dzień pani Agnieszki to prawdziwa walka o sprawność, o godne życie. Kwota do zebrania jest naprawdę duża, a operacja bardzo potrzebna. Już wiele razy udowadnialiście, jaką macie moc, kiedy się jednoczycie - pokażmy to znowu!

Pokaż wszystkie aktualizacje

Byłam młoda, zdrowa, całe życie stało przede mną otworem. Tak bardzo chciałam żyć, jak każda inna kobieta. Mieć męża, dzieci, szczęśliwy dom. Wszystkie znaki na ziemi i niebie podpowiadały, że tak właśnie będzie, aż do tego dnia…

Agnieszka Dżugaj

Kiedy miałam 15 lat, zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Wiedziałam, że tej choroby nie da się wyleczyć, ale jej postęp można opóźnić. Prawie 7 lat - tyle czasu choroba nie dawała o sobie zbyt mocno znać. Byłam zakochana, brałam ślub z człowiekiem, którego kochałam. Nasze szczęście miało dopełnić dziecko.

Kiedy nasz syn przyszedł na świat, zamiast ogromu szczęścia, przygniótł nas ciężar choroby. Stwardnienie rozsiane zaatakowało ze zdwojoną siłą, przykuło do wózka inwalidzkiego. Tak bardzo chciałam móc zajmować się moim synem, uczyć go miłości do świata i ludzi, móc wyjść na plac zabaw. W takich momentach każdy na moim miejscu zadawałby sobie to samo pytanie: dlaczego ja?

Agnieszka Dżugaj

Z chorobą można walczyć, można ją zatrzymać, jeśli ma się siłę do walki. Często tę siłę można czerpać ze wsparcia najbliższych osób. Niestety, kiedy potrzebowałam męża najbardziej, on mnie zostawił. Łzy płynęły strumieniami. Gdy usłyszałam, od człowieka, który przecież przyrzekał mi miłość na dobre i złe, że już mnie nie kocha, nie umiałam się uspokoić. To był, niestety, dopiero pierwszy cios.

Rozwód - tak bardzo chciałam mieć to już za sobą. Myślałam, że to, co najgorsze, będzie wtedy już za mną. Wtedy padł kolejny cios. Mąż odebrał mi dziecko. Przecież choroba nie sprawiała, że kochałam mojego syna mniej. Właśnie wtedy kochałam jeszcze bardziej i jeszcze bardziej go potrzebowałam, a on potrzebował mnie. Miał przecież tylko 13 lat.

Mogłam już liczyć tylko na pomoc osób, które nigdy nie zostawiły mnie w potrzebie - moi rodzice. Od kiedy tata zmarł, troskliwą opieką otoczyła mnie mama. Sama ma już prawie 70 lat i brakuje jej sił, żeby się mną zajmować. W tym wieku potrzebuje wsparcia i odpoczynku, a całą swoją siłę traci, kiedy opiekuje się mną. Tak bardzo boję się, co będzie ze mną, kiedy jej już zabraknie.

Agnieszka Dżugaj

Mam ogromnie marzenie, chciałabym jeszcze kiedyś stanąć na własnych nogach. Dzięki turnusom rehabilitacyjnym i zabiegom na lokomacie, to marzenie jest coraz bardziej realne. Ich koszt jest nieosiągalny dla kogoś, kto tak jak ja, utrzymuję się z renty. Obecnie mogę sobie pozwolić na rehabilitacje tylko raz w tygodniu.

Ta zbiórka to moja ostatnia szansa, że kiedyś stanę na nogi. Zanim to się stanie, proszę, pomóż mi uzbierać pieniądze na podnośnik, lokomatę i wózek elektryczny. To pomoc nie tylko dla mnie, także dla mojej mamy.

***

OBEJRZYJ

Agnieszka Dżugaj

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 376 osób
8 304 zł (9,89%)
Brakuje jeszcze 75 632 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość