Zbiórka zakończona
Agnieszka Dżugaj - zdjęcie główne

Życie, które nie jest usłane różami... Pomagamy Agnieszce

Cel zbiórki: Turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Fundacja Małgorzaty Dziury-Sztejnberg Bliżej Siebie (nieaktywna organizacja)
Agnieszka Dżugaj, 51 lat
Lutomia Górna, dolnośląskie
Stwardnienie rozsiane wtórnie postępujące
Rozpoczęcie: 20 października 2020
Zakończenie: 27 maja 2022
8125 zł(100,06%)
Wsparły 692 osoby

Cel zbiórki: Turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Fundacja Małgorzaty Dziury-Sztejnberg Bliżej Siebie (nieaktywna organizacja)
Agnieszka Dżugaj, 51 lat
Lutomia Górna, dolnośląskie
Stwardnienie rozsiane wtórnie postępujące
Rozpoczęcie: 20 października 2020
Zakończenie: 27 maja 2022

Opis zbiórki

Byłam młoda, zdrowa, całe życie stało przede mną otworem. Tak bardzo chciałam żyć, jak każda inna kobieta. Mieć męża, dzieci, szczęśliwy dom. Wszystkie znaki na ziemi i niebie podpowiadały, że tak właśnie będzie, aż do tego dnia…

Agnieszka Dżugaj

Kiedy miałam 15 lat, zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Wiedziałam, że tej choroby nie da się wyleczyć, ale jej postęp można opóźnić. Prawie 7 lat - tyle czasu choroba nie dawała o sobie zbyt mocno znać. Byłam zakochana, brałam ślub z człowiekiem, którego kochałam. Nasze szczęście miało dopełnić dziecko.

Kiedy nasz syn przyszedł na świat, zamiast ogromu szczęścia, przygniótł nas ciężar choroby. Stwardnienie rozsiane zaatakowało ze zdwojoną siłą, przykuło do wózka inwalidzkiego. Tak bardzo chciałam móc zajmować się moim synem, uczyć go miłości do świata i ludzi, móc wyjść na plac zabaw. W takich momentach każdy na moim miejscu zadawałby sobie to samo pytanie: dlaczego ja?

Agnieszka Dżugaj

Z chorobą można walczyć, można ją zatrzymać, jeśli ma się siłę do walki. Często tę siłę można czerpać ze wsparcia najbliższych osób. Niestety, kiedy potrzebowałam męża najbardziej, on mnie zostawił. Łzy płynęły strumieniami. Gdy usłyszałam, od człowieka, który przecież przyrzekał mi miłość na dobre i złe, że już mnie nie kocha, nie umiałam się uspokoić. To był, niestety, dopiero pierwszy cios.

Rozwód - tak bardzo chciałam mieć to już za sobą. Myślałam, że to, co najgorsze, będzie wtedy już za mną. Wtedy padł kolejny cios. Mąż odebrał mi dziecko. Przecież choroba nie sprawiała, że kochałam mojego syna mniej. Właśnie wtedy kochałam jeszcze bardziej i jeszcze bardziej go potrzebowałam, a on potrzebował mnie. Miał przecież tylko 13 lat.

Mogłam już liczyć tylko na pomoc osób, które nigdy nie zostawiły mnie w potrzebie - moi rodzice. Od kiedy tata zmarł, troskliwą opieką otoczyła mnie mama. Sama jest już starsza i brakuje jej sił, żeby się mną zajmować. W tym wieku potrzebuje wsparcia i odpoczynku, a całą swoją siłę traci, kiedy opiekuje się mną. Tak bardzo boję się, co będzie ze mną, kiedy jej już zabraknie.

Agnieszka Dżugaj

Mam ogromnie marzenie, chciałabym jeszcze kiedyś stanąć na własnych nogach. Dzięki turnusom rehabilitacyjnym to marzenie jest coraz bardziej realne. Ich koszt jest nieosiągalny dla kogoś, kto tak jak ja, utrzymuję się z renty. Obecnie mogę sobie pozwolić na rehabilitacje tylko raz w tygodniu.

Ta zbiórka to szansa na to, że wyjadę na turnus, zawalczę o sprawność, zatrzymam nieuleczalną chorobę! Proszę o pomoc! 

Agnieszka

 

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    5 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    1076 zł

    Będzie dobrze

  • Agazula
    Agazula
    Udostępnij
    30 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł

    ❤️

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł

    Uśmiechnij się :)

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    15 zł

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj