"Mamo, bez Ciebie życie straci sens...". Córki walczą o ratunek!

Potrzebujący zweryfikowany przez Fundację Siepomaga
10 275,62 zł
Wsparło 219 osób
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Leczenie, rehabilitacja, zakup opatrunków i sprzętu medycznego

Agnieszka Gawrońska, 41 lat

Pęzino, zachodniopomorskie

Złośliwy nowotwór piesi, ostra niewydolność krążeniowo - oddechowa, nadciśnienie tętnicze

Rozpoczęcie: 8 Września 2020
Zakończenie: 31 Stycznia 2021

Bezpieczeństwo, bezwarunkowa miłość i wsparcie, jakiego nie da nikt inny. Mama to człowiek, który był zawsze i bez którego życia nie można sobie wyobrazić. Bez mamy to życie traci sens… Jeśli miałabym ją opisać w kilku słowach powiedziałabym, że zawsze była dobra, troskliwa, właściwie dla nas jedyna w swoim rodzaju. 

Mam dwie młodsze siostry. Najmłodsza z nas pewnie nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, co się dzieje… Czasem tej nieświadomości po cichu jej zazdroszczę. Niestety, ja znam naszą sytuację aż nazbyt dobrze. A im więcej wiem, tym bardziej się boję. Każdemu słowu, które tu piszę towarzyszą rozpacz i łzy, które nie pozwalają zaczerpnąć oddechu. 

Cztery lata temu u naszej mamy zdiagnozowano nowotwór piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Miała 37 lat i musiała stanąć do walki z bezwzględnym przeciwnikiem. Wtedy nawet nie przypuszczałam, jak bardzo zmieni się nasze życie. Wiedziałam, że sprawa jest poważna, ale w najgorszych przewidywaniach nie brałam pod uwagę takiego scenariusza. Nikt nie jest w stanie zaplanować tego, że Mama, która na co dzień jest tuż obok, wspiera, organizuje życie, nagle sama będzie potrzebowała wsparcia, pomocy, że będzie całkowicie zależna od innych. 

Tuż po diagnozie, Mama usłyszała, że jedynym ratunkiem życia jest mastektomia. Później długie leczenie - chemio-, radio- i hormonoterapia. Każdy dzień przynosił ból niemal niemożliwy do przeżycia. Każdy dzień przynosił też niepewność i strach, czy nadejdzie jutro… 

Nowotwór pozostawił po sobie zapadnięte blizny, niedowład lewej ręki, obrzęk chłonny i niepewność, przerażającą niepewność.

Miałyśmy poczucie, że wygrałyśmy. Zaczynałyśmy odbudowywać naszą kruchą jak szkło nadzieję na życie. W połowie lipca bieżącego roku mama poddała się operacji rekonstrukcji piersi. Pojawiły się komplikacje, a mama ze wstrząsem septycznym została wprowadzona w  stan śpiączki farmakologicznej. To były najgorsze trzy tygodnie naszego życia... Brak odpowiedzi na najważniejsze pytania, strach przed utratą najbliższej osoby i bezsilność. 

Po wybudzeniu ze śpiączki stwierdzono ostrą niewydolność krążeniowo-oddechową, nadciśnienie tętnicze. Natychmiast podjęto decyzję o reoperacji. Strach wrócił ze zdwojoną siłą. Tego uczucia nie da się do niczego porównać… W pewnym momencie mieliśmy wrażenie, że zabrakło łez...

Przeszłyśmy już tak wiele, a przed nami jeszcze długa i wyboista droga. Mama powoli stawia pierwsze kroki, uczy się życia od nowa. Codzienność wyznaczają kolejne wizyty u specjalistów, rehabilitacje. Niestety, powrót to ogromne koszty, środki, których same nie zdobędziemy. Jeśli nie pokryjemy rachunków, pomoc dla mamy się skończy, a nadzieja przepadnie! 

Musimy ją ratować. Pokazać, że tak jak ona wspierała nas zawsze, tak samo może liczyć na nas w trudnej sytuacji. 

Mama każdego dnia pokazuje nam, jak bardzo chce żyć i do nas wrócić... Prosimy Cię o pomoc! Możesz uratować nie jedno, ale cztery życia. To nasza jedyna szansa! 

Córki Agnieszki

Pomogli

Ładuję...

Potrzebujący zweryfikowany przez Fundację Siepomaga
10 275,62 zł
Wsparło 219 osób
Wesprzyj Wesprzyj