
Nowotwór złośliwy nerki zabija matkę dwójki dzieci! RATUJ Agnieszkę!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dieta
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dieta
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno życie Agnieszki, mimo trudnych doświadczeń, toczyło się powoli naprzód. Wychowywała dwójkę dzieci: 11-letnią córkę i 17-letniego syna. Rolę rodzica musiała pełnić sama, odkąd nagle w 2023 roku, zmarł jej partner, ojciec dzieci i czynny żołnierz. Jego śmierć rozdarła serce tej rodziny, zostawiła w ich domu pustkę, której nie da się opisać słowami. Ale Agnieszka, choć załamana, nie zatrzymała się nawet na chwilę. Musiała być silna dla swoich dzieci. Chciała być dla nich opoką.
Koszmar Agi zaczął się jesienią zeszłego roku, gdy pojawiły się uporczywe bóle pleców i alarmująco wysokie ciśnienie. Lekarze, poznając jej trudną historię, tłumaczyli to stresem, traumą po utracie ukochanego. Nikt nie przypuszczał, że za tym bólem kryje się coś znacznie gorszego. Coś, co krok po kroku odbierało jej siły i życie... W majowy weekend tego roku Agnieszka trafiła na SOR z krwiomoczem i potwornym bólem pleców. Znów usłyszała brak jednoznacznej diagnozy. Zdesperowana, wzięła sprawy w swoje ręce i prywatnie zrobiła badania. USG wykazało guz na nerce, który miał około 6 cm. Tomografia tylko potwierdziła strach. NOWOTWÓR. Z dnia na dzień grunt po raz kolejny osunął się pod jej stopami.
Nie było czasu na rozpacz. Agnieszka pojechała do Warszawy, do lekarza, który szybko ustalił termin operacji. 17 czerwca nerka została usunięta. Wydawało się, że to pierwszy krok ku zdrowiu. Ale wtedy nadeszła kolejna zła wiadomość. Wykryto nacieki na węzłach chłonnych. Potem została wykonana jeszcze jedna tomografia, która pokazała przerzuty na płucach i w jamie brzusznej.

Obecnie, zaledwie kilka tygodni po operacji, Agnieszka przygotowuje się do kolejnej walki, immunoterapia. Co dwa tygodnie będzie uczestniczyć w leczeniu w Warszawie, co wiąże się z ogromnymi kosztami. Do tego dochodzi cena dojazdów, kosztowna dieta, konieczność leczenia bólu, bo mimo usunięcia guza, ten nie odpuszcza. Niestety termin do poradni bólu na NFZ, to dopiero koniec listopada. Aga nie ma tyle czasu... Ona musi działać TERAZ. Liczy się każda upływająca sekunda!
Agnieszka już i tak straciła wiele: miłość swojego życia, spokój i zdrowie. Ale nie straciła nadziei. Nadal każdego dnia wstaje, mimo towarzyszącego wyczerpania i patrzy w oczy swoim dzieciom. One są dla niej wszystkim. Ich mama jest dla nich całym światem i jedynym oparciem... Choroba nie może tego odebrać...
Aga nie prosiła nigdy o pomoc. Zawsze sama była dla innych. Dzisiaj, kiedy życie zadało jej kolejny, brutalny cios, my, jako jej bliscy, stajemy przed Wami z ogromną prośbą o wsparcie. Leczenie, transport, lekarstwa, specjalistyczna opieka, której potrzebuje, to koszty, które rosną z dnia na dzień. A przecież czas jest tu najcenniejszy...
Nie możemy pozwolić na to, by Agnieszka została z tym wszystkim sama. Jej dzieci potrzebują mamy. Potrzebują jej głosu, ramion, obecności. Potrzebują codzienności, która nie będzie już walką o przetrwanie, ale powrotem do życia. Prosimy, jeśli możecie, pomóżcie jej, by ta okrutna choroba nie osierociła dwójki dzieci...
Bliscy Agnieszki
Wpłaty
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- 20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Joanna Siwiak Kostrzewa50 zł