Agnieszka Kamusińska - zdjęcie główne

Tylko pilna operacja uratuje Agnieszkę❗️Krytycznie mało czasu!

Cel zbiórki: Operacja wycięcia guza mózgu, leczenie, rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Agnieszka Kamusińska, 43 lata
Kraków, małopolskie
Skąpodrzewiak – złośliwy guz mózgu
Rozpoczęcie: 3 grudnia 2021
Zakończenie: 22 grudnia 2021
70 251 zł(110,06%)
Wsparły 1323 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Operacja wycięcia guza mózgu, leczenie, rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Agnieszka Kamusińska, 43 lata
Kraków, małopolskie
Skąpodrzewiak – złośliwy guz mózgu
Rozpoczęcie: 3 grudnia 2021
Zakończenie: 22 grudnia 2021

Kochani,

Piszę do Was tuż po powrocie ze szpitala. Pokonałam pierwszy etap walki o życie. To dzięki otrzymanemu wsparciu mogłam tak szybko trafić w ręce specjalistów, którzy sprostali skomplikowanej operacji wycięcia guza mózgu. Za wszystkie donacje i słowa otuchy jestem wdzięczna każdemu z osobna.

Przede mną długotrwała rehabilitacja. Nie poddam się, bo wiem, że jesteście przy mnie każdego dnia.

Agnieszka

Aktualizacje

  • Udało się, dziękujemy!

    100% na pasku zbiórki oznacza, że mamy środki na opłacenie operacji Agnieszki! Ta już dziś, dlatego mocno trzymajcie kciuki za jej powodzenie. Musi się udać!

    Zbiórka pozostaje otwarta. Środki z nadwyżki pozwolą opłacić dalsze leczenie i rehabilitację pooperacyjną. 

Opis zbiórki

Mam na imię Agnieszka, mam 41 lat. Dzięki pomocy Darczyńców w grudniu 2021 roku przeszłam pilną i skomplikowaną operację usunięcia wieloogniskowego guza prawej półkuli mózgu. Ale to dopiero początek mojej... Bardzo proszę, bądźcie ze mną w mojej walce o życie...

W 2013 roku zapadła diagnoza, która zmieniła moje życie. Wcześniej tylko odczuwałam drętwienie buzi, ale gdy dostałam ataku padaczki, wszystko potoczyło się błyskawicznie. Szpital, badania, diagnoza – złośliwy nowotwór mózgu, skąpodrzewiak w II stadium. 

Do tamtej pory nie narzekałam na zdrowie i cieszyłam się pełnią życia. I nagle, zupełnie niespodziewanie, wszystko się skończyło… 

Pierwszą operację przeszłam w Krakowie, był 2013 rok. Rok później zostałam pacjentką Centrum Onkologii w Galiwicach. Przeprowadzona tam radioterapia ograniczyła rozwój nowotworu. Dostałam trochę bezcennego czasu. 

Kolejne cztery lata minęły na regularnych wizytach kontrolnych i rezonansach. Oczywiście, że był strach. Jeśli ktoś usłyszy, że ma nowotwór, boi się już całe życie…

Agnieszka Kamusińska

I w końcu okazało się, że jest wznowa… Nowotwór wrócił w 2018 roku. Już na początku kolejnego roku przeszłam drugą operację wycięcia guza w Krakowie, a potem radioterapię w Gliwicach. Tym razem dostałam jeszcze silniejszą chemię, która zakończyła się dopiero w 2020 roku. Ale tym razem nowotwór nie dał mi czasu na odpoczynek, na złapanie oddechu i powrót do codzienności...

Badania rezonansowe w 2021 wskazały na przyspieszony rozwój guza. Kolejna wznowa! Tym razem nowotwór jest już w III stadium. Niestety, lekarz, który dotychczas mnie operował, stwierdził, że ryzyko jest zbyt duże. Grozi mi całkowity paraliż lewej strony. W wieku 41 lat miałabym się stać osobą leżącą i czekać już tylko na najgorsze… 

Zaczęłam szukać ratunku na własną rękę, mimo rozpaczy, która mnie ogarnęła. Na jednej z grup tematycznych dot. guzów mózgu dowiedziałam się o doktorze Libionce, który z powodzeniem operuje prywatnie w Kluczborku nawet najcięższe przypadki. 

Na konsultacji okazało się, że mój stan jest bardzo poważny. W ciągu miesiąca guz urósł ponad 2 cm. Dzięki pomocy wielu ludzi o dobrych sercach udało się zebrać na operację, która się udała! 

Teraz czeka mnie długotrwała rehabilitacja. Zmagam się z nasileniem niedowładu facjobrachialnego i padaczką objawową. Koszty powrotu do zdrowia wielokrotnie przekraczają moje możliwości finansowe. Ponownie proszę Was o wsparcie...

Mimo choroby i wszystkich przeciwności losu jestem szczęśliwą mamą cudownego syna. Na co dzień wyznaczam sobie cele, które staram się realizować. Całkowita niezdolność do pracy oraz choroba ograniczają mi niestety możliwości zarobkowe… Straciłam pracę po pierwszej operacji. Dziś utrzymuję się z renty. Nie poddaję się i ufam, że lepsze dni są jeszcze przede mną. Przecież mam dopiero 41 lat, to nie powinien być koniec...

Mam wspaniałą rodzinę. Moi bliscy, przyjaciele i znajomi wspierają mnie na co dzień. To daje mi siłę do życia i chęć walki o powrót do zdrowia. Dla nich chcę wygrać, dla nich chcę żyć! 

Na pewno nie poddam się, kiedy już tak wiele mam za sobą. Serdecznie dziękuję za każdy, nawet najmniejszy gest.

Agnieszka

Wybierz zakładkę
Sortuj według